Idzie jak po maśle. FairyTaleShow, fuck yeah!

Opublikowano Lipiec 14, 2013 | przez MB

FTS2

Polskie Arctic Monkeys? Być może. Banda hipsterów? Na pewno nie. Beatlesi na sterydach? Za dużo powiedziane. FairyTaleShow, zespół wystylizowanych gówniarzy, rozpoczynających drogę na szczyt.

Do statusu najgorętszego bandu w kraju wywindowało ich Must Be The Music. Dzięki programowi zagrali na festiwalu Top Trendy, gdzie zrobili największy rozpierdol. Zaczęło się. Mają pierwszy hit, grają ich w Trójce, Antyradiu i zaliczają duże polskie festiwale (zaliczają na dużych polskich festiwalach?). Ostatnio widziano ich na krakowskich Wiankach. A tak poza tym, to zjeżdżają Polskę wzdłuż i wszerz i koncertują, gdzie się da: Bielawa, Głogów, Namysłów, Ząbkowice Śląskie, Mińsk Mazowiecki. Pod koniec czerwca zawitali do stolicy. Ostatni koncert letniej trasy dają 27 lipca w Polanicy. Kto może, niech się wybierze.

Po co? Po szczery brytolski rock’n’roll i piosenki o miłości. Ale nie takie, co serce rozdzierają i zmuszają do płaczu. Tylko te z okrzykiem „fuck yeah!” w refrenie, któremu właściwie można przyporządkować całą twórczość chłopaków. Radosną i rebeliancką, prostą i jeszcze naiwną. Są młodzi, mogą sobie na to pozwolić.

Istnieje jednak obawa, że wkrótce odbije im sodówa. Działają dopiero dwa lata i w tym czasie osiągnęli wszystko, o czym marzą sceniczne wycieruchy w całym kraju. Do pełni szczęścia brakuje im tylko płyty. Spokojnie, kwestia czasu. Choć do końca nie wiadomo, czy doczekają premiery. Młodość rządzi się swoimi prawami. Seks, alkohol, narkotyki. Role studentów i pracowników kin przyszło im dzielić z tytułem gwiazd rocka. Być może niedługo przedawkują np. heroinę i tyle będzie o nich słychać. Czego oczywiście im nie życzę, bo to miłe chłopaki.

Przynajmniej basista. Adama poznałem w jednym z wrocławskich klubów. Przyjemny, grzeczny, kulturalny. Wspominał coś, że gra w kapeli, ale nie zrobiło to na mnie zbytniego wrażenia, bo w życiu poznałem już wielu grajków. Nie zapamiętałem nawet nazwy, którą teraz wymawiam jednym tchem obok najciekawszych zjawisk w polskiej muzyce rockowej. Jednak Adam też popełnił błąd. Mógł powiedzieć, że jest członkiem FairyTaleShow, tego zespołu, który za dwa lata będzie trząsł krajem nie mając nawet EP-ki.

Mimo sukcesu, Adam przyznaje się do mnie i nadal mówi mi „cześć”. Widujemy się w okazjach czysto towarzyskich, bo bywamy w tych samych miejscach. Np. chodzimy na lokalne przeglądy. On naturalnie w roli artysty, ja jedynie jako widz.

Trzeba podkreślić, że FTS nie są cudotwórcami, ani dziećmi boga. Nie piszą nawet modowych blogów, choć basista co nie co z modą ma wspólnego. Swoją drogę na szczyt rozpoczynali jak wszyscy. Od małych koncertów w małych klubach. Od studenckich festiwali, które wygrywali jeden po drugim, koncertów charytatywnych, coverów i radiowych bitew. Obecnie są w gazie, idą za ciosem i pojawiają się na łamach BRAVO. Powiedzcie mi, które inne medium w tym kraju bardziej kojarzy się z sukcesem?

O swoją karierę nie dbają chyba aż tak bardzo jak o koszule. Zawsze schludnie wystrojeni, nieskazitelna biel, dobrze dopasowane garnitury oraz stylowe krawaty. Stylistycznie bardziej niż do Arctic Monkeys pasują do Franz Ferdinand. Melodyjnie faktycznie czerpią z The Beatles, ale nie zapędzajmy się aż tak daleko. Najbardziej przylgnęło do nich określenie nieślubnych dzieci Pixies. Ja szedłbym bardziej w stronę The Hives. Fakt faktem jednak, że muzycznie na pewno odnaleźliby się na jednej ze scen Open’era. Gitarowo, zawadiacko, nonszalancko.

W dezynwolturze przoduje charyzmatyczny wokalista Tomek, który równie szybko łapie kontakt ze stówką w klubie i kilkoma tysiącami w Sopocie.

Pewna gazeta przekręciła kiedyś ich nazwę i napisała Fart Tale Show. Jedno jest pewne, pierdem nie są. Z pewnością mają za to dużo szczęścia. Talentu także. Ich muzykę chwali sobie Kazik Staszewski, a teksty Maria Peszek. Droga na szczyt jest jednak długa, a show biznes bezwzględny. Szczególnie dla uczestników telewizyjnych talent show, z którymi obchodzi się różnie. Póki co, wszystko idzie jak po maśle.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑