Polskie gwiazdy czują się bezkarne. Myślą, że chroni je immunitet celebrycki

Opublikowano Wrzesień 3, 2014 | przez MB

liszowska

Akcja z Dariuszem K. powinna nauczyć polskich celebrytów, że tak samo jak ludzie niepopularni powinni przestrzegać przepisów prawa. Akcja z Joanną L. udowadnia, że czują się bezkarni.

Przypomnijmy o co chodzi: Joanna L. spowodowała kraksę trzech aut. W wydychanym powietrzu miała 1,2 promila alkoholu. W wolnym tłumaczeniu: najebana wsiadła za kółko. Na komisariacie spędziła maks dwie godzinki. Załatwiła wszystkie formalności i taksóweczką pojechała na plan „Twoja twarz brzmi znajomo” (wciąż najebana). Sprawa jest w toku i mamy ogromną nadzieję, że L. beknie tak samo jak zwykły Kowalski. W najgorszym wypadku Joanna L. może zostać skazana na dwa lata pozbawienia wolności. Innego wyroku sobie nie wyobrażamy. Nigdy nie słyszeliśmy o czymś takim jak immunitet celebrycki.

Nasi gwiazdorzy najwyraźniej czują, że stoją ponad prawem, bo pozwalają sobie na bardzo wiele. Wykazują się przy tym wybitną brakiem wyobraźni i zdrowego rozsądku. Co gorsza, nie uczą się na cudzych błędach. Na tak nieodpowiedzialne i godne pożałowania zachowania celebryci decydują się przecież nie od dziś.

Słynna jest sprawa Tomasza S., który z bilboardów namawiał do ostrożnej jazdy, a potem zwiał z miejsca wypadku mając 2,3 promila. Tyle samo wykryto u kobiety po przejściach, Ilony F., kiedy powodowała wypadek na Ursynowie. Po pijaku jeździli też Borys Sz. czy Katarzyna F. O wyróżnionym już Dariuszu K. nie wspominając, który zamiast procentów miał w sobie kokainę. Wszystkie sprawy mocno nagłośniono, a osoby za nie odpowiedzialne społecznie napiętnowano.

Czemu więc Joanna L. wsiadła do samochodu na tzw. petardzie? Z tego samego powodu, z jakiego robią to piekarze, handlowcy, marketerzy i zdunowie, czyli z czystej głupoty. Problem w tym, że piekarze, handlowcy, marketerzy i zdunowie nie są stawiani na świeczniku. O ich wyczynach mówi się tylko wtedy, gdy są naprawdę spektakularne, pozostałe nie wychodzą poza rejonowy komisariat. Gwiazdy są przecież gwiazdami. To osoby publiczne, więc powinny się szczególnie pilnować.

Wpadka w stylu Joanny L. rzadko uchodzi płazem. Nawet jeśli sąd nie wyciągnie odpowiednich konsekwencji ze względu na to, że czyjaś twarz brzmi znajomo, to mocno cierpi reputacja pijanego celebryty. Środowisko potrafi być okrutne. W przypadku L. zareagowało natychmiastowo i zdecydowanie potępiając jej pożal się Boże wyczyn. Szczerze? Polsat powinien ją wyjebać na zbity pysk.

Mamy nadzieję, że sąd wyciągnie podobne wnioski, a aktorka swoje odsiedzi. To nie szkoła podstawowa i przeprosiny, jakie już wystosowała, raczej nie wystarczą. W grę wchodziło ludzkie życie. Być może los Joanny L. będzie przestrogą dla kolejnych sław, które wyżej srają niż głowę mają. Immunitet celebrycki nie istnieje.

Bardzo byśmy sobie życzyli też, żeby przy tej okazji społeczeństwo przejrzało na oczy. Celebryci w pewnych kręgach z niewiadomych przyczyn są szanowani i podziwiani. Takie incydenty udowadniają, że zupełnie niepotrzebnie.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑