Impossible is nothing. Powitajcie Moffy – modelkę ze skazą

Opublikowano Listopad 28, 2013 | przez Deszczowiec

moffy4

 Z czym się Wam kojarzy słowo modelka? Bo mnie z oszałamiająco piękną kobietą bez żadnej skazy – kimś w typie Claudii Schiffer albo Cindy Crawford. Może też być czarna jak heban Naomi Campbell. Ok, są też Heidi Klum, Giselle Bundchen czy obracana przez Cristiano Ronaldo Irina Shayk. A tymczasem świat modelingu dostał właśnie cios z zaskoczenia. Kontrakt z jedną z najsłynniejszych agencji tej branży podpisała niejaka Moffy. Co jest takiego specjalnego, że o tym piszemy? Ano to, że dziewczyna ma… zeza.

Brytyjkę przygarnęła pod swoje skrzydła Storm Models. Wiem, że wielu z was pewnie to nic nie mówi, więc bardziej obrazowo: to oni wypromowali np. Kate Moss czy Jourdan Dunn. No i oto nagle pojawia się Moffy (nawet nie wiem, jak dziewczyna się nazywa, nie mogę się doszukać w sieci) – niewysoka Brytyjka o ślicznych ustach, gęstych, brązowych włosach i oczach… no właśnie. Jak widzicie na zdjęciach dziewczyna ma, jak to się mówi, „jedno oko na Maroko, a drugie na Rosję”. Żeby było ciekawiej – ma kolczyk w nosie i języku. Ta szczuplutka (ale nie zagłodzona jak Anja Rubik) Angielka wcale nie ma też rozmiaru „zwykłej” modelki.  No ale z drugiej strony, skoro w branży za „grubaskę” (!) robi Kate Upton…

moffy2

Moffy jest po prostu jest ładną dziewczyną z sąsiedztwa ze skazą. Ale teraz ta skaza stałą się jej atutem.

Laska nie jest całkiem przypadkowa. Przed podpisaniem kontraktu pojawiła się na okładce prestiżowego w tym światku magazynu „Pop”. Potem trafiła do agencji… no i pewnie niedługo zobaczymy ją na wybiegach. W Paryżu, Mediolanie, Londynie.

moffy1

No i tu już musi paść pytanie, na którym ten tekst chciałem zbudować. Czy jej pojawienie się to nowy, pozytywny trend w tym dziwnym, skostniałym światku, czy raczej jednorazowe złamanie pewnego tabu, o którym napisałem na wstępie?

Świat modelek i supermodelek był dotychczas jednym z nielicznych miejsc, gdzie nieskazitelna uroda była warunkiem sine qua non. Kobiety te stawiano za wzór. Wzdychano do nich i podziwiano je. I oto nagle w środowisku pojawia się „rysa”. Bo jedna z tych kobiet, do której się teoretycznie mamy się ślinić, wcale nie jest taka wyjątkowa…

Waszym zdaniem to dobrze, że otwierają się na „nowości”, czy też wolelibyście, żeby dziewczyny z wybiegu to nadal były bezskazowe, idealne gracje?

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑