Internet wygrał wojnę z Microsoftem. Xbox One bez zabezpieczeń

Opublikowano Czerwiec 21, 2013 | przez Diabeu

xbox7

Następca Xboksa 360 powinien nazywać się Xbox 180. Od obrotu o 180 stopni, jaki Microsoft wykonał w związku z kontrowersyjnymi zabezpieczeniami, z których właśnie zrezygnował. Teraz w firmie trwa pewnie modlitwa o to, by ten nagły wygibas nie zakończył się upadkiem na kolana.

Jeśli podobnie jak ja interesujecie się branżą gier wideo i śledzicie to, co się w niej dzieje, dobrze wiecie, że w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z prawdziwą burzą w obozie Microsoftu. Przypomnijmy: na krótko przed targami E3, które odbywały się w połowie czerwca w Los Angeles, firma potwierdziła większość wcześniejszych obaw w związku z nową polityką dotyczącą Xboksa nowej generacji.

Okazało się, że Xbox One – bo taką nosi nazwę – zostanie wyposażony w dość nietypowy rodzaj zabezpieczeń, które uniemożliwią swobodną wymianę i odsprzedaż używanych gier, oraz będą wymagały łączenia się z internetem przynajmniej raz na dobę, by konsola nie została zablokowana. Taki zabieg miał na celu ochronę przed piratami i zwiększenie zysków ze sprzedaży nowych gier, choć według Microsoftu był to przepis na rozwój branży gier (gry przypisane do konta, uruchamiane bez płyty w napędzie).

Tak się jednak składa, że gracze nie chcą robić kroku w przyszłość, jeśli ma się to odbyć kosztem ich wolności. Przecież wprowadzenie zakazu handlu używanymi grami i ograniczenie możliwości ich swobodnego pożyczania to zamach na świętość, próba zabrania czegoś, do czego od zarania elektronicznej rozrywki zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Reakcja internetu mogła być tylko jedna: prawdziwy shitstorm komentarzy krytykujących, wręcz gnębiących kontrowersyjną politykę Microsoftu. A gdy w międzyczasie, już podczas E3, Sony ogłosiło, że w przypadku PlayStation 4 takich ograniczeń nie będzie i wszystko zostaje „po staremu”, gracze nie zostawili na Microsofcie suchej nitki. W ten sposób Sony zostało nieoficjalnym zwycięzcą wojny konsol nowej generacji, zanim te w ogóle zdążyły pojawić się na rynku.

Początkowo wydawało się, że w ciągu najbliższych kilku lat będziemy świadkami ciekawego pojedynku dwóch gigantów branży gier. Z jednej strony Sony jako obrońca dotychczasowego porządku, z drugiej Microsoft jako rzekomy wizjoner, który chce wywrócić ten porządek do góry nogami. Wiemy już jednak, że do tego pojedynku nie dojdzie. W środę późnym wieczorem czasu polskiego producent Xboksa One wydał bowiem oświadczenie, w którym informuje o rezygnacji z wcześniejszych założeń, tym samym niejako wprost przyznając się do błędu. Nie będzie ograniczeń dotyczących używek, nie będzie wymogu łączenia się z siecią, co nie zmienia faktu, że na fali wnoszącej nadal pozostaje Sony, bo już na samym początku stanęło po właściwej stronie barykady. A Microsoft, dokonując próby zamachu na grową tradycje, strzelił sobie w stopę i w kolano jednocześnie.

Koniec końców, byliśmy świadkami niesamowicie ciekawej sytuacji, w której gigantyczny koncern ugiął się zarówno przed swoimi klientami, jak i przed konkurencją, i w przeciągu niespełna dwóch tygodni zrezygnował z polityki, którą opracowywał przez ostatnich kilka lat. Okazało się, że zjednoczeni w słusznej sprawie internauci mają wielką moc oddziaływania, bo gdy się zbuntują, nie można ich tak po prostu zlekceważyć. Tak czy inaczej, krzywda została już wyrządzona i teraz te wszystkie mądre głowy w Microsofcie będą musiały się nieźle napocić, by odbudować zaufanie graczy. Mnie to nie przeszkadza – sercem jestem z Sony i ich PS4.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑