Pan Jan z Sieradza pyta: Jak nie dać się zastrzelić gangsterowi na dancingu?

Opublikowano Styczeń 11, 2013 | przez Fox

Raz na jakiś czas będziemy Wam udzielać głupich porad, które być może nigdy Wam się nie przydadzą (oby!), ale kto tam wie, w życiu różnie bywa. Skoro dożyliśmy czasów, gdy jakaś gruba baba pierdząca w stołek może kreować modę zza biurka i wyśmiewać szczupłe, cycate lale, że mają źle dobraną sukienkę do bluzki, dlaczego i my nie możemy doradzać? 

Radzą wszyscy – telewizje śniadaniowe, rubryki w pismach dla pań, sąsiad spod siódemki, tata, mama i babcia. Nasze porady będą najbardziej nieregularnym cyklem świata – może pojawią się raz w tygodniu, a może już nigdy więcej. Zaczynamy od takiej oto kwestii – przypuśćmy, że napisał do nas pan Jan z Sieradza i pyta, co zrobić, gdy na zabawie, dyskotece, dancingu podchodzi do niego byczek wyglądający na członka mafii i pyta, czy panu Janowi podoba się jego dziewczyna tegoż gangstera? Ha, lepiej nie mógł pan trafić, panie Janie, gdyż nam się taka sytuacja przydarzyła!

Powiemy krótko: generalnie jest to sytuacja z kategorii przejebanych. Najlepiej być wówczas w stanie upojenia alkoholowego, gdyż – wbrew pozorom – własnie po alkoholu przychodzą do głowy najlepsze pomysły. Na tak postawione pytanie gangstera właściwie każda odpowiedź jest zła. Ale są odpowiedzi złe i fatalne. Kiedyś mieliśmy podobną sytuację w Mikołajkach w dyskotece, czy dancingu, cholera wie, co to właściwie było, w każdym razie akcja dzieje się w hotelu Gołębiewski.

Pewien jurny, młody gangsta zaczepił jednego z nas, zadając identyczne (co za zbieg okoliczności!) pytanie: – Czy podoba ci się moja dziewczyna?
Czasem lepiej nie mówić od razu „tak” lub „nie”, bo to nas zbyt jasno klasyfikuje, a nuż nie trafimy z odpowiedzią i będzie dramat, prawda? Odpowiedź jednego z nas brzmiała więc najbardziej wymijająco, jak tylko się da: – Spierdalaj!

O dziwo poskutkowało. Facet poszedł do loży z podkulonym ogonem, gdyż pomyślał zapewne, że ma styczność z jakąś wierchuszką mafii w Polsce. „Spierdalaj”? To muszą być prawdziwi kozacy! Po chwili jednak wrócił. Ponownie zadał to cholerne pytanie, które nie pozwalało nam normalnie tańczyć/próbować ustać na nogach.

Szczerze mówiąc, trudno nawet było powiedzieć, która to dziewczyna mafijnego chłystka, więc w takiej sytuacji wypada grzecznie zapytać.

– Tamta – wskazał papierowy gangster.

– A, to nie.

Znów poszedł do loży. Był bardzo skonfundowany – czy to dobrze, że nam się nie podoba, czy jednak źle?

Bawiliśmy się pysznie do białego rana, a ten frajer siedział z nosem zwieszonym na kwintę. Kiedy jednak wytrzeźwieliśmy koło południa, doszliśmy wspólnie do wniosku, że tylko cud sprawił, iż właśnie nie kończymy sobie kopać grobu w lesie. Czasem blef jest ryzykowny. Tylko jeden z nas – człowiek o parodystycznych ruchach – stwierdził: – Przestańcie, wszystkich bym załatwił, znakomicie się biję!

Podsumowując: nie stosujcie się do naszych porad, bo zapewne gangster, który nas zaczepił był zwykłym ogórkiem albo też jego mafia znajdowała się dopiero na przestępczym dorobku. Nie był to, w każdym razie, jeden z tych gości, jakich oglądacie w filmach, typu Joe Pesci w „Kasynie”. Taki wziąłby pewnie butelkę, rozbił o kant stołu i wszystkim nam poderżnął gardła.

Zatem, panie Janie drogi, odpowiedź jest prosta: lekceważyć, obrażać, nie poważać, przez chwilę być kimś innym niż pan Jan znany paniom z warzywniaka w Sieradzu, raz w życiu zaszaleć. Może zadziała.

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑