Jak oszalałem na punkcie Agnieszki Cegielskiej

Opublikowano Marzec 11, 2014 | przez ZP

cegielska2

Każdy facet ma swoją „Monikę Bellucci” – kobietę, o której marzy mniej lub bardziej skrycie od lat. Dla której byłby w stanie przestać pić, zacząć ubierać się jak dżentelmen, a jeśli sytuacja by tego wymagała, bez wahania zabiłby dla swojej muzy wskazaną przez nią osobę, a następnie wyrzucił jej zwłoki do rzeki albo innego jeziora. Bez zbędnych pytań.


Jedni kochają się w zmysłowej, obdarzonej ostrym językiem Penelope Cruz. Innym podchodzi grzeczniejsza, dziewczęca Keira Knigthley. Nie brakuje też takich, którzy daliby się poćwiartować za Lady Gagę (dziwne, ale świat to nie jest normalne miejsce) czy Beyonce (ponoć dupa wielkości szafy z Opowieści z Narnii bywa seksi).

Ja w kwestii „Moniki Bellucci” jestem bardziej przyziemny. I patriotyczny – kobietą dla której straciłem głowę jest… Polka. Co więcej, to nie aktorka czy piosenkarka, a (nie) zwykła prezenterka pogody.

Jeszcze kilka lat temu myślałem, że to zawód wyłącznie dla intelektualnych Rowów Mariańskich. Byłem przekonany, że do prezentowania pogody, zupełnie jak do uprawiania seksu czy picia alkoholu, nie trzeba żadnych kwalifikacji.

O ja głupi! Potrzeba było tylko kilkunastu sekund, żebym zrozumiał jak bardzo się myliłem. Usłyszałem jej wspaniały, miodowy głos, który wypowiadał z niespotykaną dotąd lekkością pogodowe formułki wznosząc zwykłą prognozę do kategorii dzieła sztuki. „To Leo Messi swojego zawodu” pomyślałem, a potem – jeszcze lekko zszokowany tym co usłyszałem – spojrzałem w ekran. To był mój koniec. Przepadłem w ułamku sekundy. Tyle było trzeba, żebym został jej fanem. Człowiekiem, który czeka na każdy występ tego dziewczęcia z większym napięciem niż Robert Lewandowski na przenosiny do Monachium. Facetem gotowym przebiec za jednym razem 100 km tylko za obietnicę jednej kolacji z tą boginią, czyli z AGNIESZKĄ CEGIELSKĄ.

Mam na punkcie Agi świra, takiego bezpiecznego, ale jednak. Nie śledzę jej po ulicach, nie opracowuję planu pozbycia się z tego padołu męża Cegielskiej w celu zastąpienia go swoją skromną osobą, ale za każdym razem gdy przychodzi mi obcować z jej subtelnością, wdziękiem i klasą, jestem porażony faktem, że ktoś tam na górze stworzył tak wspaniałą babkę. Nie tylko piękną, wygadaną i błyskotliwą, ale i SKROMNĄ.

Skąd wiem, że Cegielska nie jest rozkapryszoną gwiazdką? Od kolegi, który pracuje w TVN-ie i zna ją od lat.

– To normalna, równa kobieta, żona idealna – mówi mi kumpel nie zdając sobie sprawy jak bardzo dobija mnie tymi słowami.

Gdyby stwierdził, że Agnieszka to ostatnia szuja, byłoby mi łatwiej. Wytłumaczyłbym sobie, że zafascynowałem się tylko medialną postacią, która w rzeczywistości jest zupełnie inna niż przed kamerami, wredna i niemiła. A tak? Oj panie i panowie, nie jest łatwo…

Kończę, ponieważ łatwo się wzruszam i daję ponieść emocjom, jeszcze ze dwa akapity i wpadnę w rozpacz z powodu tego, że nigdy nie będzie mi dane zbałamucić Cegielskiej, a potem pochodzić z nią chociaż trochę dłużej niż trwa prognoza w TVN-ie.

W tym miejscu mam pytanie: która z  gwiazd ekranu sprawia, że Ty, drogi czytelniku, budzisz w sobie pociesznego psychofana?

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑