Jak przestałem stawiać namiot podczas masażu

Opublikowano Luty 26, 2013 | przez Redakcja

masaz

Leżałem na masażu głowy, obmyślając plan podboju świata, gdy stary Chińczyk włożył mi do uszu dwa palce. Oniemiałem, jak jeleń w snopie światła.

Kiedy leciałem pierwszy raz w życiu do Azji, przeczytałem, że jednym z czynników umożliwiających tu rozwój prostytucji na taką skalę jest to, iż seks traktuje się na dalekim wschodzie jak drapanie po nosie lub… wkładanie palca do ucha.

Nie będę kłamał: ja mam odwrotnie. Wkładanie mi palców w uszy* traktuję tak intymnie, że kiedy mistrz zrobił to za pierwszym razem, instynktownie aż spiąłem pośladki.

Wyjmij je. Natychmiast. I. Nie. Próbuj. Mnie. Przelecieć.

Po minucie chiński magik przeniósł swoją uwagę na rzeczy, do których podchodzę spokojniej, a ja zrelaksowałem się słuchając, jak przeskakują mi kręgi szyjne.

Z masażem mam w ogóle większy temat seksualny. Kiedy byłem 20-latkiem, moja ówczesna dziewczyna dała mi w prezencie kwit na godzinną terapię, która, według ulotki, miała mi otworzyć czakramy. Do teraz nie wiem, czy o to chodziło, ale kiedy doszła do trzeciego (gdzieś w okolicy pępka), stanął mi tak, iż błogosławiłem fakt, że mam ręcznik na oczach.

Dziś bym się uśmiechnął – do siebie i do niej – wtedy byłem zdruzgotany i zawstydzony. Byłem przekonany, że wszystko spieprzyłem i czeka mnie śmierć w piekle, ona wykręca właśnie numer mojej laski.

Po chwili panicznej koncentracji na zagadnieniach politycznych i wizualizowania sobie lekcji fizyki – a może to masażystka wcisnęła we mnie jakiś magiczny przycisk? – problem został opanowany, a ja mogłem wrócić do myślenia o… nie, nie będę kłamał. Do samego końca myślałem tylko o tym, żeby mi znowu nie dygnął.

Z biegiem lat zmieniłem podejście. Może nie miałem nastawienia: „masz, popatrz sobie”, ale zaczynało mi być coraz bardziej wszystko jedno. Przypominałem sobie także, co mówiły przedszkolanki, kiedy zakładając piżamy na leżakowanie zakrywaliśmy z kolegami swoich juniorków.

W sumie, jak przedszkolanki, masażystki też widziały w swoim życiu paru gołych facetów. Myślicie, że to dla nich jakaś nowość? (A co ich nie zabije, wzmocni).

Zawsze się potem zastanawiałem: co myślą te kobiety, kiedy gość postawi u nich maszt na wizycie. Oraz – i o tym myślałem, nie ukrywam, częściej – co myślą, kiedy mimo działań w strefach mimo wszystko intymnych**, facet tego masztu nie postawi!

Jestem bowiem pewny, że to testują. Że mają o tym gadki, że robią na zapleczu zakłady, że ten temat wraca, o ile nie jest obecny codziennie, gdy tylko drzwi przekroczy gość uznawany przez minimum jedną za atrakcyjnego. I kiedy tak się dzieje, towar jest już wstępnie zlustrowany i oceniony, a któraś sobie go zaklepała, dialog wygląda następująco.

– „Pięć dych, że mu u ciebie nie stanie”.
– „Stoi. Znaczy się… zgoda”!

Tak to sobie właśnie wyobrażam. Przecież to normalne, młode dziewczyny. Wyrosłem dawno z wiary że o pewnych rzeczach nie rozmawiają. Skoro jestem pewny (i zakładam to jak aksjomat) że moja niunia na spotkaniu z przyjaciółką wymienia się newsami ze wczorajszej kamasutry, to czemu miałbym wątpić w to, że masażystki nie żartują sobie ze nas, którzy do nich przychodzą?

I dobrze. Niech o tym gadają, niech się śmieją, niech się zakładają. Ja bym gadał na ich miejscu, będę tej tezy bronił, jak Polski przed hipsterstwem.

Zresztą… umawiałem się w życiu z dwiema dziewczynami, które studiowały fizykoterapię i obie miały taki dotyk, że byłem je gotów przelecieć w sekundę, gdy tylko czułem na sobie ich palce. Mówimy o kobietach, które znają na pamięć ludzką anatomię. Każdy nerw, każdy mięsień. Sposób, w jaki ściskają ciało, nawet w kontaktach zupełnie nieerotycznych, przypomina trochę ten moment, w którym na piłkę ktoś z twoich kolegów przyprowadza znajomka, który zaliczył kiedyś epizod w zawodowej lidze. Od razu widzisz, że to nie twój poziom, a pewnych ruchów nigdy nie podrobisz.

I teraz szczere wyznanie. Od kiedy przestałem się przejmować potencjalnym namiotem, już go nigdy na masażu nie postawiłem. Tamten, ten przy trzecim czakramie, był ostatni.

Nie daje mi to teraz spać. A co, jeśli ktoś przegrywał przeze mnie zakłady?

* i do nosa. Nie pytajcie.
** brzuch, uda, MOJA PRAWA ŁOPATKA

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑