Mirek, który wpadł w tarapaty

Opublikowano Listopad 14, 2014 | przez ZP

KONFERENCJA PRASOWA --- PRESS CONFERENCE: BEACH BALL TOUR 2010

Nie znam prezesa Mirosława Przedpełskiego na tyle, żeby napisać jego biografię, ale nie jest też dla mnie totalnie obcą osobą; w ostatnich miesiącach często się z nim spotykałem. Głównie na konferencjach prasowych siatkarskiego związku oraz podczas polskich mistrzostw świata. W trakcie kilkunastu rozmów, które odbyliśmy, facet zrobił na mnie… pozytywne wrażenie. Niski głos, cięty dowcip, błyskotliwe riposty, filmowy uśmiech, zadbany ubiór (dobrze skrojone koszule, mokasyny) – to wszystko były znaki charakterystyczne szefa polskiej siatkówki.

Owszem, styl bycia Przedpełskiego był trochę rubaszny. Człowiek czasem patrzył na niego i myślał, że to ten typ dojrzałego faceta z brzuszkiem, który mógłby dać dla żartu sążnistego klapsa w tyłek asystentce. Albo wywijać panną młodą na weselu z takim zapałem i dynamiką, że pod pachami zrobi mu się wodospad Niagara.

Innymi słowy: pan Mirek zdawał mi się lekko postrzelony, ale tak niegroźnie, w pozytywny sposób. I nagle szok. Wstaje rano, parzę kawę, włączam net i czytam, że prezes połasił się na kasę. Jedni informują, że wziął wiele łapówek, inni podają, że jedną, około 100 tys. złotych, najpewniej od agencji, która ochraniała rozgrywany u nas mundial.

W sumie nie interesuje mnie, która z tych wersji jest prawdziwa. Bo to, czy Przedpełski dał się skorumpować raz, czy więcej, jest bez znaczenia. Istotne jest co innego: facet będący jedną z najpotężniejszych postaci w świecie siatkówki prawdopodobnie okazał się nieuczciwy. Prokuratura wszczęła już śledztwo, jeśli potwierdzi ono dzisiejsze informacje, a wszystko wskazuje na to, że tak, Mirosław będzie w świecie sportu skończony. Trudno, należy mu się. Za to polska siatkówka nie zasłużyła na to, by dostać za swojego szefa po głowie rykoszetem. I… chyba nie dostanie.

Myślę sobie, że zawodnicy i sztab trenerski odwalili w sierpniu i wrześniu kawał tak dobrej roboty, że nie ma mowy o tym, aby wpadka ich pryncypała zmieniła podejście narodu do dyscypliny. I tu nasuwa się pytanie: czy ewentualny nowy sternik związku będzie na tyle bystry, by siatkówka pod jego rządami nadal się rozwijała?

Czyn Przedpełskiego powinien napawać nas obrzydzeniem, ale uczciwie trzeba oddać mu jedno: facet miał oryginalne pomysły. Przecież to on wymyślił otwarcie mundialu na Stadionie Narodowym i trenerskiego żółtodzioba Stephana Antigę jako selekcjonera. Tym samym pokazał, że ma olbrzymią wyobraźnię. Szkoda, że w pewnym momencie chciwość wzięła nad nią górę…

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑