Jak wybierałem na castingu modelki do reklamy

Opublikowano Sierpień 25, 2014 | przez ZP

David Jones Autumn Winter 2009 - Model Casting Call

Kilka dni temu udało mi się spełnić marzenie każdego faceta – zasiadłem w komisji castingowej, która wybierała atrakcyjne modelki do reklamy.

Gdy mówiłem kumplom o tym co mnie czeka, reagowali mało zaskakująco, czyli… po świńsku.

– A będzie kanapa castingowa? Oby, na niej można przecież dymać!

Wchodzę do studia, w którym ma się odbyć przesłuchanie. Zerkam w lewo i widzę klasyczną, czarną dużą kanapę. Wybucham śmiechem, kiedy przypominam sobie słowa kolegów, a także te wszystkie tandetne pornole. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby podobnie jak grający w nich aktorzy popukać atrakcyjne laski. Wiem jednak, że nie jest to – niestety – możliwe. Zamiast na świńskich myślach, skupiam się więc na walczących o angaż panienkach.

Pierwsze, co rzuca mi się w oczy: są NIEŚMIAŁE. Niebywałe, ale zasada jest mniej więcej taka: im ładniejsza, tym bardziej zakompleksiona. Dziewczyny co chwila dopytują się czy wszystko OK, czy dobrze się ubrały, czy w porządku czytają tekst. Ani jedna z nich nie wchodzi na pewniaka i nie zgrywa gwiazdy.

Niestety, brak pewności siebie idzie też często w parze z brakiem inteligencji. Choć panny mają do ogarnięcia cztery proste zdania na krzyż, dla niektórych to zbyt trudne wyzwanie. Mylą się jakby musiały czytać Szekspira w oryginale, a nie prosty reklamowy tekst. Na łopatki rozkłada nas dziewczyna, która… nie jest w stanie zapamiętać nazwy Real Madryt, a tak w ogóle to pyta co to właściwie jest? (!!!)

Rozbawieni wybaczamy jej ten błąd, ponieważ ma ponętne ciało i spojrzenie, które mówi: lubię ten sport (jakby ktoś się nie domyślił: nie chodzi o piłkę). Nie dostanie pracy, ale co sobie popatrzymy to nasze.

Żeby jednak nie było – zdarzają się i kumate laski, u których uroda idzie w parze z ładnym, miłym głosem. A że wszystko to okraszone jest bardzo skąpym strojem – zażyczyliśmy sobie, aby kandydatki były w shortach, topach i na szpilkach – milkniemy z wrażenia.

Szczególnie poruszony jest najmłodszy z nas – kamerzysta, który niedawno przyjechał z małego miasteczka do Warszawy. Chłopak patrzy na filgarną brunetkę w typie 10/10 jak nawet nie na ósmy, ale przynajmniej dziewiąty cud świata. Powiedzieć, że pożera ją wzrokiem, to nic nie powiedzieć. Biedny zalicza z nią właśnie w myślach całą kamasutrę. Z jednej strony nas, doświadczonych podrywaczy, to bawi, z drugiej – w 100 % go rozumiemy. Tak zajebiste laski to przeważnie ogląda się w teledyskach a nie na własne oczy.

Oczywiście nie jest tak, że casting to tylko obcowanie ze ślicznotkami. Czasem zdarzają się też niestety niewypały. W naszym przypadku, na szczęście, wysokiego poziomu nie trzymała tylko jedna laska, która przedstawiła się jako „aktorka”. Hmm, wydaje się, że jeśli ktoś rzeczywiście uprawia ten zawód, to nie musi o tym mówić gdy wchodzi na casting, ponieważ ludzie po prostu znają jego twarz. Twarz, którą w przypadku tej laski można ocenić maksymalnie 3/10.

– Mogę wyjść do poczekalni na minutę, żeby się przygotować? – pyta nas grzecznie. Mamy ochotę odpowiedzieć: możesz wyjść i nie wracać, ale jako że jesteśmy dżentelmenami uprzejmie zgadzamy się na jej prośbę.

Jeszcze nie otrząsnęliśmy się z szoku po tym „występie”, a już dostajemy drugiego kopniaka, tym razem pozytywnego. Prowadząca całą imprezę znajoma mówi: zaraz czeka was bomba.

I rzeczywiście, do pokoju wchodzi laska z typu tych, które bywały powodem wybuchu wojny. Jej spodenki mają może 3 cm kwadratowe powierzchni, szpilki są wysokie jak Wieża Eiffla, a materiał zakrywający duże piersi nie wystarczyłby nawet na zawinięcie w niego pudełka zapałek. Laska coś do nas mówi, ale kto by tam jej słuchał? Wiemy, że jest przyjęta – żaden normalny facet nie odklei od niej wzroku choćby na ułamek sekundy. Przez sympatię do naszego kamerzysty nie wspomnimy jaką miał minę gdy na nią zerkał.

Po dwóch godzinach castingu jesteśmy usatysfakcjonowani. Udało znaleźć się kilka fantastycznych szprych, które idealnie nadają się przed kamerę. Polecamy wam udział w takiej zabawie, podkreślając jednocześnie, że sami na pewno jeszcze nie raz poobcujemy (ha ha) ze światem mody.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑