Jak wyglądała rewolucja seksualna? Serial o duecie, który nauczył Amerykę miłości

Opublikowano Październik 24, 2013 | przez Tomas

Masters of Sex

Czasy, kiedy poziom świadomości seksualnej wśród społeczeństwa był niski jak miejsce Polaków w rankingu FIFA. Czasy, kiedy słowo „stosunek” nie dla wszystkich było zrozumiałe, a „fellatio” jedynym odpowiednim i przy okazji dość zagadkowym. Kiedy nie było Redtube’a, seks-poradników w Internecie, w ogóle Internetu, sprośnych scen na czarno-białym ekranie, a pieprzenie się w wielu kręgach stanowiło temat tabu… Zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób dokonała się naukowa rewolucja w dziedzinie tego, co dzieje się w naszych sypialniach?

Lata 60., Stany Zjednoczone, sensacyjne jak na tamte czasy badanie. Dotyczące seksu, prowadzone przez doktora Williama Mastersa i jego atrakcyjną asystentkę Virginię, czyli przez dwójkę, która – jak się potem okazało – nauczyła Amerykę uprawiać miłość. Zanim do tego doszło, wiele jednak przeszła…

„Masters of Sex” to bez dwóch zdań serial nietypowy. Różni się od większości tych, które dotychczas widzieliśmy – bez specjalnie przygotowanych zwrotów akcji, bez grania na emocjach, bez wytwarzania przesadnej więzi z odbiorcą. Siadasz, oglądasz, wyłączasz i nie zaczynasz od razu zastanawiać się, co wydarzy się w następnym odcinku. Nie dyskutujesz też godzinami na ten temat ze znajomymi (co najwyżej lekko zrobiony przedstawiasz, że coś takiego istnieje), nie udostępniasz na fejsie. Po prostu patrzysz. Bo warto pewne rzeczy wiedzieć i rozumieć.

W każdym z docinków Doktor Masters walczy z kolejnymi ludzkimi przeciwnościami. Z powszechną nieśmiałością, obawami, strachem i choć ryzykuje wiele – choćby własne nazwisko, szanowane z uwagi na wcześniejsze dokonania – to ma motywację. W końcu w jednej z rozmów ją zdradza:

– Prawda jest taka, że… nic nie wiem na temat seksu. I ty też nic nie wiesz. Ale czy nie chciałbyś wiedzieć? To znaczy, czy każdy z nas nie chciałby poznać odpowiedzi na kilka pytań? Czy nie każdy z nas miałby łatwiej, gdybyśmy tylko mogli zaświecić światłem w ciemności?

Ta właśnie niewiedza, chęć zaświecenia światłem – i własne problemy z zajściem jego żony w ciąże – zaprowadziły go w teren, którego nikt wcześniej nie…penetrował. Dlatego doktorek podłącza do specjalnej aparatury ludzi i obserwuje, jak ich ciało reaguje w trakcie seksu (wyrzucony ze swojego szpitala, przenosi badania do burdelu). Wchodzi do szafy z minutnikiem i, dzięki zaprzyjaźnionej prostytutce, obserwuje, ile trwa orgazm, a także jak reagujemy w trakcie szczytowania i… dlaczego czasem nie reagujemy. „Kobieta udawała orgazm? Jak to? Dlaczego miałaby go udawać? Niby co w ten sposób próbowała osiągnąć? Czy to powszechne zjawisko?”.

Ile trwa średni stosunek, jak kobiety się stymulują i jak to się dzieje, że zadowalający seks nie idzie w parze z miłością? Masa pytań, które z dzisiejszego punktu widzenia mogą wydawać się śmieszne i zabawne, ale właśnie dlatego, że ktoś wcześniej zdążył dostarczyć odpowiedzi. Rzeczy, o których kiedyś mówiono i szeptano, które podejrzewano, ale nie zostały udowodnione, naukowo właśnie. Do czasu…

Komentarze

Oryginalność pomysłu
Atrakcyjność asystentki
Sceny w burdelu
Czy serial wciąga?

Podsumowanie: Jeśli myślałeś, że pokolenie naszych babć jest pruderyjne, nieźle możesz się zdziwić.

4.3


Ocena użytkowników: 3.1 (6 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑