Jak zakochałem się w bilardzie i zniechęciłem do narciarstwa

Opublikowano Styczeń 12, 2015 | przez ZP

the-hustler-fats-eddie

Okazuje się, że facet po trzydziestce wcale nie jest za stary, aby spróbować nowych sportów! Ja w ostatnim miesiącu zabrałem się od zera za dwa: narciarstwo i bilard. W jednym zakochałem się z miejsca, myśl o drugim sprawia, że trafia mnie szlag.

Leżę na oślej łączce. Wokół mnie szusują kilkulatki, które drą się wniebogłosy. Ze szczęścia. Ja też krzyczę. Z nerwów:

– Kurwa, kurwa, kurwa!

Jestem wściekły, ale wcale nie dlatego, że wywaliłem się jadąc bardzo wolno. Wkurza mnie co innego: nie potrafię samodzielnie wstać. Próbuję, ale nie ma szans, co małolaty kwitują przeciągłym śmiechem. Po chwili moja zatroskana dziewczyna podjeżdża i pyta, czy wszystko w porządku. Chcę odpowiedzieć, że tak, ale niestety wygrywa we mnie natura choleryka:

– Pierdolę ten sport, odepnij mi te cholerne narty!

Pierwsza przygoda ze stokiem skończyła się po około trzydziestu minutach. Wszystko przez moją niecierpliwość. Liczyłem, że nauczę się jeździć w chwilę – w końcu każdy sport, za jaki się wcześniej zabierałem, włącznie z łyżwiarstwem, ogarniałem od razu. A tu dupa blada, dlatego zniechęcony prędko zrejterowałem.

Dzień później znów przywitałem się z oślą łączką. I z instruktorem o anielskiej cierpliwości. Godzina zajęć z nim przyniosła pewien postęp: potrafiłem już zjechać dosyć szybko po prostej – przedszkolaki zostawiałem w tyle! – i wyhamować pługiem. Not bad – pomyślałem i zostawiłem sobie naukę skrętów na następny dzień. Poświęciłem jej dwie godziny i… nic, zero efektów. Powód? Strach. Jako maratończyk ciągle nie mogę wyzbyć się myśli, że zerwę więzadło, a jeśli na stoku się boisz, to nie czynisz postępów, proste. Dlatego najlepiej uczyć się jazdy jako dziecko – wtedy dobrze się bawisz, a tym samym po prostu nie myślisz o tym, co może się zdarzyć.

Trzy dni z narciarstwem i basta, uznałem, że to chyba nie dla mnie. Resztę wizyt na stoku spędziliśmy z laską w taki sposób: ona zjeżdżała, a ja sączyłem herbatę z wiśniówką/ kawę z rumem w knajpie na dole, czytając jednocześnie książkę. Doskonały relaks, bez ryzyka, że rozwali się nogi, polecam.

Aczkolwiek przyznam, że porażka na stoku dosyć mocno uderzyła w moje ego i dlatego zastanawiam się, czy za jakiś czas nie podjąć próby numer dwa.

Dużo bardziej niż narciarstwo podszedł mi za to bilard. Już po pierwszej wizycie w klubie wiedziałem, że to jest to: z głośników sączy się dobra muzyka, nad stołem unosi smuga papierosowego dymu, która pod lampami wygląda bardzo efektownie, no a poza tym uprawiając ten sport też można, ba, wręcz trzeba pić.

Przy stole najlepiej wchodzi piwko. Swoją drogą marzę o tym, żeby za jakiś czas uderzane przeze mnie bile wpadały do łuz z taką precyzją, z jaką browar wlewa się do gardła. Na razie to nieosiągalne, na razie miotam się przy stole momentami gorzej niż na stoku: a to uderzę pod złym kątem i „łatwa” bila nie wlatuje jednak do rękawa, a to przypieprzę za mocno, skutkiem czego np. wraz z czerwoną wpada i biała, ale nic to, nie zrażam się, mam do bilarda więcej uczucia niż do nart, ponieważ podoba mi się  bardziej.

No a poza tym jednak kluby, w których się gra, mają tę przewagę nad stokami, że nie piździ w nich niemiłosiernie, nie pada też śnieg, który zasłania wszystko dookoła. Jest ciepło, przytulnie, współgracze nie irytują się – inaczej niż rodzice młodych narciarzy – gdy człowiek przeciągle zakurwi kiedy coś mu nie wyjdzie. Taki objaw szału traktują wręcz ze zrozumieniem, jako dowód zaangażowania w bilardową naukę. Poza tym nie oszukujmy się – przy stole raz na jakiś czas można zawiesić oko na ładnej lasce, wygiętej w pół przed swoim uderzeniem. Na stoku – przynajmniej w Polsce, a konkretnie w miejscowości Zawoja, w której byłem – nie ma za to szans na wypatrzenie potencjalnej ślicznotki. Bielizna termiczna, spodnie do nart, góra do nart, gogle do nart, kask do nart – to wszystko sprawia, że nawet ładna dziewczyna staje się podczas szusowania baaardzo przeciętnym towarem.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑