Zaliczyłem kulturystyczne debiuty – fotoreportaż

Opublikowano Marzec 24, 2013 | przez ZP

pokaz2

„Komisja sędziowska może nie dopuścić do startu zawodniczki lub zawodników (…)  będących w żenująco słabej formie sportowej.”. Zanim pojechałem na kulturystyczne Debiuty 2013, przeczytałem na stronie związku to zdanie. Pomyślałem, że skoro ubezpieczają się w taki sposób, to na miejscu mogą być niezłe jaja. Byłem w błędzie. To zawody debiutantów tylko z nazwy – na scenie pojawili się ludzie, którzy wyglądają naprawdę „poważnie”, ponieważ spędzili tysiące godzin na ciężkiej pracy w siłowni.

Nie jestem wielkim fanem „pakowania”. Zdecydowanie nie chciałbym mieć takiej sylwetki, jak zawodnicy zajmujący się kulturystyką. Dla mnie są trochę przerysowani, wyglądają na photoshopowe stwory, a nie na prawdziwych ludzi. Nie znaczy to jednak, że nie doceniam roboty jaką wykonują. Doceniam, i to bardzo. Szczególnie odkąd pierwszy raz w życiu wpadłem na zawody.

Ostrów Mazowiecka to nie jest Nowy Jork, a hala, w której odbyły się Debiuty 2013, nie przypomina Madison Square Garden. Kilkaset miejsc siedzących na trybunach, poniżej boisko do piłki ręcznej zaadaptowane dla widzów i startujących – nic niezwykłego.

Widownia złożona jest głównie z rodzin i znajomych zawodników, nie brakuje pośród nich klasycznych pakerów, ale nikt nie jest agresywny. Żadnych bluzgów ani wyzwisk. Raz na jakiś czas ktoś krzyknie coś w stylu: „jedziesz Rafał!” albo „trzymaj mięśnie Tomek!” i tyle.

Po uczestnikach widać, że się stresują. Cały czas dopytują bliskich, czy dobrze wyglądają. Rozgrzewają mięśnie aż do przesady. Niektórzy przeginają pałę z bronzerem. Wobec czego prezentują się jakby spędzili na hawajskiej plaży cały ostatni rok.

Na sali dominuje zapach kurczaka. Niemal każdy z debiutantów się nim posila. Przed, w trakcie i po zawodach. Od tego widoku robię się głodny. Idę poszukać stoiska z jedzeniem i wodą.

Nigdzie takowego nie ma. Dostrzegam tylko sklepik z odżywkami. Podchodzę w nadziei, że znajdzie się jakaś butelka z mineralną. Nic z tego. Zamiast na wodę natrafiam na współczujące spojrzenie sprzedawcy-pakera. Jego mina mówi coś w stylu: a ty, chucherko, czego tu szukasz?

Wracam pod scenę. Zawody zaczynają się za kilka chwil.

Dwie godziny mijają szybciej niż podczas oglądania ulubionego serialu. Na scenie dzieje się dużo, ciągle ktoś coś pręży – zawodniczki i zawodnicy różnych kategorii wagowych i wzrostowych.

Mięśnie brzucha, uda, bicepsy – panowie pracują potwornie mocno. Najwięcej dają z siebie ci najmniej wyrzeźbieni. Ich wachlarza min nie powstydziłby się zawodowy aktor. Widać, że kolesie liczą na to, że niedostatki ciała nadrobią zdolnościami artystycznymi. Nic z tego. Odstajesz rzeźbą od reszty, to nie masz szans na sukces, taka prawda.

Niektórzy zawodnicy robią naprawdę duże wrażenie:

pokaz10

 

pokaz18

pokaz6

Inni bawią tym, o czym pisałem wcześniej: nieudanymi eksperymentami z bronzerem (patrz twarz):

pokaz5

Na scenie nie brakuje też groźnych typów:

pokaz15

 

pokaz16

Są też prawdziwi czarusie na widok któych laski piszczą:

czarus

Walczą również kobiety. Widać, że panie spędzają każdą wolną chwilę w siłowni. Jednym to się pewnie podoba, innym nie. Ja nie należę do entuzjastów tego typu dziewczyn, no ale może was kręcą, dlatego wrzucam foty:

pokaz9

pokaz7

pokaz4

Szczerze to większe wrażenie od pań zrobił na mnie prowadzący. Facet jest bardziej flegmatyczny od Andrzeja Poniedzielskiego. Wydaje komendy z takim spokojem, z jakim Napoleon dyrygował Francuzami podczas kolejnych zwycięskich bitew. Widać, że siedzi w tym biznesie od lat, ma u zawodników posłuch:

prowadzacy

Na koniec tej relacji absolutny hit. Oto w pewnym momencie na scenie pojawia się… Kuba Błaszczykowski. Już wiemy, dlaczego z Ukrainą zagrał tak kiepsko. Oszczędzał siły na niedzielne debiuty, ot co!

pokaz14

Trzeba przyznać, że jak Kuba biega po Stadionie Narodowym czy też po boiskach Bundesligi, to ciężko dostrzec, iż pod koszulką ma aż taki wyrobione mięśnie 🙂

 

 

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑