Japoński obraz, włoski dubbing i polskie dziecińswo

Opublikowano Czerwiec 2, 2015 | przez lucky bastard

20140123_034155Saizen_Captain_Tsubasa_-_33_DVD7FB87B09

Każdy, kto swoje dzieciństwo przeżywał w latach 90-tych, został w pewien sposób spaczony przez bajki emitowane na Polonii 1. Jesteśmy pokoleniem, które wychowało się głównie na japońskich kreskówkach z włoskim dubbingiem. Większość z nas swego czasu była przekonana, że „aiuto” to po japońsku „pomocy” i umiała o każdej porze dnia i nocy zanucić melodyjkę z Yattamana. Dla wielu pasmo bajek na Polonii 1 było ulubioną atrakcją dnia, dla której biegiem wracało się ze szkoły. Przypomnijmy największe sztosy tamtego okresu.

1. Gigi La Trottola

 

To była dopiero patologia… Mały chłopiec, z obsesją na punkcie białych majteczek, podgląda dziewczyny, zagląda im pod spódniczki i generalnie jara się tematem. W głównym motywie serii rywalizuje o względy Anny z wymuskanym osiłkiem i jej gadającym psem. A wszędzie wokół – koszykówka.

2. Tsubasa

 

Dzisiejsze pokolenie żyje z problemem – Cristiano Ronaldo czy Lionel Messi? A my rozkminialiśmy: Tsubasa Ozora czy Kojiiro Hyuga, chociaż wiadomo było, który jest ten dobry. Ta bajka definiowała piłkę nożną na nowo, ukazywała przedziwne krzywizny boisk, ekstremalne parabole lotu piłki, a przede wszystkim ujawniała, że to Japończycy są najlepsi na świecie.

3. Zorro

 

Który chłopak nie chciał być takim kozakiem, jak japoński Zorro? To spojrzenie, ta blond czupryna i do tego ten moment metamorfozy, budzący grozę i podziw. Antonio Banderas nie może się z nim równać.

4. Tygrysia Maska

 

Teraz młodzież ogląda MMA i inne tego typu transmisje, a my mieliśmy swoją prawdziwą młóckę w „Tygrysiej Masce”. Tam nie było przebacz, tam do walki stawiali najwięksi kozacy i najsilniejsi gladiatorzy. A górą i tak był nasz idol.

5. Generał Daimos

 

Co to była za historia – konflikt ziemian ze skrzydlatymi przybyszami z innej planety, walki robotów, a gdzieś w tym wszystkim wielka miłość. Robot broniący ludzi nie był może największym wypasem, ale zawsze potrafił rozpieprzyć gówniany sprzęt wroga. Na finał zawsze przebijał rywala pięścią, dzięki czemu – przynajmniej do następnego odcinka – Ziemia była uratowana.

6. Yattaman

 

Tu też mieliśmy robota – siejącego zdecydowanie mniejszy postrach zmechanizowanego psa. Ciekawszymi charakterami była trójka Drombo, na czele z Dronio, która śmigała w lateksowym wdzianku i lubiła z niego wyskakiwać, co było widać już w czołówce. Takie to właśnie historie Japończycy serwowali polskim dzieciakom.

7. Yattodetaman

 

Tak tak, Yattodetaman to nie Yattaman, a Yattaman to nie Yattodetaman. W tym serialu było po prostu wszystko, bo i zamaskowany bohater, i robot, i magia i efektowna laska. Być może najbardziej brakowało logiki, ale to zdecydowanie nie był nasz problem.

8. Tajemniczy ogród

 

Niby tematyka bardziej babska, ale i chłopaki oglądali tę serię z wypiekami na twarzy. W ogóle zasada bajek na Polonii 1 była taka, że oglądało się wszystko jak leci. Czyli też przygody blondowłosej dziewczynki, która mieszkała obok tajemniczego ogrodu.

9. Sally czarodziejka

 

Kolejna pozycja mająca zainteresować żeńską część społeczeństwa, którą oglądali też wszyscy chłopcy. Sally była zdecydowanie bardziej przyjazna i mnie wyuzdana, niż znane z innej bajki Czarodziejki z Księżyca. Nie bez znaczenia był tu fakt, że ta kreskówka skierowana była do jeszcze młodszych widzów.

10. Fantastyczny świat Paula

 

To była historia niepozwalająca spać po nocach. Przerażający demon porwał Ninę, więc Paul musiał ją ratować. Jego maskotka zatrzymywała więc czas, a on sam przedostawał się do krainy po drugiej stronie lustra, w której rozwalał przeciwników swoim magicznym jojem. W którymś z odcinków obciął nawet demonowi jeden z rogów…

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑