Jednego dnia nie starcza nam na obiad, drugiego kupujemy iPhone’a

Opublikowano Luty 19, 2015 | przez Pato

girlshbo4004

Trafiłem dzisiaj na niezły odlot. W dużym „Dużym Formacie”, obok świetnego felietonu Krzysztofa Vargi o „50 twarzach Greya”, znalazł się całkowicie niezrozumiały tekst Wojciecha Orlińskiego. To znaczy on myśli, że rozumie. Ja – jako przedstawiciel pokolenia Y – już nie bardzo. A rzeczony felieton porusza właśnie temat tego pokolenia. Ale po kolei.

Pisze Orliński o serialu „Dziewczyny”. Że przekoloryzowany, że fałszywy, że to niemożliwe, iż tak właśnie wygląda pokolenie millenialsów. No bo jak to? Z jednej strony narzekają na brak pracy i powszechną biedę, a z drugiej siedzą w knajpie i piją drinki. Tak, to dziwne. Też by mnie to bawiło, gdyby nie to, że to nie tylko obrazek z serialu, ale też rzeczywistość. Tak właśnie wygląda nasze pokolenie. Pokolenie umów śmieciowych, które jednego dnia nie ma na obiad, ale drugiego kupi sobie nowego iPhone’a. Poleci na wakacje. Wyjdzie na imprezę. A potem w domu ugotuje parówki w czajniku.

Orliński pisze, że w tym serialu nikt nie jest normalny. Związki są wybuchowe i krótkotrwałe. Wszyscy wynajmują mieszkania i eksperymentują z narkotykami. Nikt nie ma pieniędzy, a seks jest zawsze krępujący i nieudany. Ewidentnie dziwi się, że nie ma w tym serialu nikogo o ustabilizowanym życiu: ze stałą pracą i stałym związkiem. Dziwi się i nie wierzy. Naprawdę istnieje takie pokolenie?

Otóż muszę pana Orlińskiego zmartwić: tak, istnieje. I bardzo fajnie, że serial „Dziewczyny” stara się je pokazać. Nie ma tutaj mitologii „Seksu w wielkim mieście”. Nie ma uśmiechniętych od ucha do ucha ludzi, tylko są problemy i rozterki.

To jest właśnie siłą tego serialu. W końcu ktoś ograniczył lukier. Przedstawił ludzi w naturalnym środowisku. Młodzi nie śmierdzą groszem. Mieszkają w cztery osoby w jednym mieszkaniu. Na obiad zalewają Vifona. To są sceny, które w moim pokoleniu są powszechne. Nie wiem, skąd to zdziwienie i próba wmówienia, że serial jest przekoloryzowany. Z perspektywy faceta po czterdziestce, który ma kredyt we frankach i wieczory spędza w kapciach przed telewizorem – może tak. Z mojej na pewno nie.

Wiele razy spoglądałem na ten serial i myślałem: „o, przecież to ludzkie”. Budujące było to, że w końcu ktoś pokazał pokolenie 20, 30-latków z wielkich miast bez tej żenującej obłudy. Oczywiście nie wszyscy są tacy sami. Jak Orliński dobrze poszuka, to znajdzie również młodych, którzy przypominają mu jego własne pokolenie. Studia. Rodzina. Praca. Tacy ludzie też istnieją! Tylko oni mieli już swoje seriale.

Pozwólmy teraz pokazać światu coś innego.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑