Jedz i pij z Wyszło: 5 prostych pomysłów na przystawkę z łososia

Opublikowano Kwiecień 24, 2015 | przez lucky bastard

Kontynuujemy nasz cykl, w którym odsłaniamy tajemnice kuchni Wyszło. Ostatnio zaproponowaliśmy wam pięć niebanalnych przekąsek, które spokojnie można przyrządzić na domówkę. W dalszym ciągu pozostajemy w tych klimatach, ale tym razem wybraliśmy motyw przewodni. Jest nim łosoś. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać o tym, że łosoś wymiata, i to niemal pod każdą postacią.

Zaproponujemy wam pięć przepisów, które – prócz łososia, rzecz jasna – łączy to, że są a) sprawdzone, b) niezbyt skomplikowane, c) ich realizacja nie powinna wam zająć więcej niż pół godziny. Do dzieła.

1. Tatar z dodatkiem… truskawek

Bardzo elegancka, a zarazem dziecinne prosta w wykonaniu przystawka. Połączenie na pierwszy rzut oka nieco egzotyczne, ale smakuje lepiej niż klasyczna wersja z cebulą i ogórem ze słoika.

Pół kilo surowego łososia powinno wystarczyć na cztery-pięć porcji. Truskawek potrzebujemy tyle samo lub ciut mniej (dajmy na to 400 g). Filet siekamy drobno, aczkolwiek uważamy przy tym, by nie zrobić z niego papki. Ten sam manewr powtarzamy z truskawkami i łączymy ze sobą te dwa składniki. Doprawiamy według uznania octem balsamicznym, oliwą z oliwek i sokiem z połowy cytryny. Na tym oczywiście nie koniec. Dorzucamy świeżo mielony zielony i czarny pieprz, szczyptę bazylii i soli morskiej. Jeśli ktoś lubi, to dorzuca również posiekany listki świeżej mięty. Całość dokładnie mieszamy. Następnie przekładamy do foremek (w których rolę mogą wcielić się zwykłe filiżanki) i „stawiamy babki” na talerzu. Do dekoracji najlepiej dodać jakąś zieleninę.

2. Roladki

Na blogach kulinarnych znajdziecie milion udziwnień i komplikacji, lecz najprostsza wersja nie musi się wstydzić w konfrontacji z bardziej wymyślnymi formami. Potrzebujemy łososia (wędzonego bądź surowego) w dość długich plastrach – uważajcie na paczkowane wersje z marketów, w których często mamy do czynienia z drobnicą. Do tego kostka sera feta, chrzan ze słoika i pęczek szczypioru.

Fetę blendujemy razem 4 łyżeczkami chrzanu (i ewentualnie szczyptą pieprzu). Następnie naszą masę mieszamy z posiekanym (niekoniecznie drobno) szczypiorem. Łososia rozkładamy na talerzu, nakładamy na niego łyżkę naszego farszu i zawijamy. Proste. W zasięgu ręki konsumenta tego dania powinna znajdować się cytryna dla ewentualnego skroplenia, tak więc kwestię dekoracji mamy z głowy.

3. Tortilla

To też roladki, ale tym razem łosoś wędruje do środka, a zewnętrzną warstwę stanowi tortilla. Placek można zrobić samemu – w sumie prościzna, ale można też kupić – w sumie taniocha, a wielkiej różnicy nie wyczujecie. Co do smarowania? Najlepiej serek Almette, choć jest też druga, wcale nie gorsza opcja – pasta z pomidorów. Niezależnie od waszego wyboru, tortillę smarujemy dokładnie, ale cieniutko. Łososia kroimy na mniejsze kawałki i układamy na posmarowany placku. Nie trzeba zakryć całego, ale należy uwzględnić to, by po zwinięciu i pokrojeniu łosoś załapał się do każdego kawałka. Zanim jednak zaczniemy finiszować, wypadałoby coś jeszcze dorzucić do środka. Rukola będzie odpowiednia, a jeśli wybraliście opcję z serkiem, to szczypior i cieniutkie plasterki świeżego ogórka nie powinny przeszkadzać.

Dalszą część planu już znacie – zawijamy placek i kroimy go pod delikatnym kątem. „Partie brzegowe” wyglądają brzydko, więc nadają się tylko do natychmiastowej konsumpcji.

4. Sałatka

Tu nie ma wielkiej filozofii. Po pierwsze: rukola (ewentualnie – mix sałat). Po drugie: pomidorki koktajlowe, które kroimy na pół. Po trzecie: czarne oliwki (w całości lub połówki). Po czwarte: czerwona cebula, pokrojona w pół-plastry i po piąte: gwóźdź programu, czyli łosoś. Kroimy go w cienkie, ale dłuższe plasterki. Całość mieszamy, ale z wyczuciem, bo niełatwo o masakrę, która słabo wygląda później na talerzu.

Schody zaczynają się dopiero przy sosie. Można pójść na łatwiznę i użyć gotowca z torebki, ale przy tej niewymagającej przystawce można się chyba trochę wysilić i spróbować zrobić coś samemu. Sos miodowo-musztardowy powinien być idealny. Jak sama nazwa wskazuje potrzebujecie: musztardy (cztery łyżeczki, najlepiej Dijon), miodu (też cztery łyżeczki, jasnego i płynnego), do tego sok z cytryny (mniej niż z połówki), oliwa (5-6 łyżeczek), sól i pieprz do smaku. Całość dokładnie mieszamy ubijaczką, więc przydadzą się wytrenowane nadgarstki.

5. Kanapeczki

Na koniec największy banał, ale jeśli interesuje was masowa produkcja – np. na imprezy – to opcja jest warta rozważenia. Wyglądają świetnie, smakują jeszcze lepiej, zazwyczaj jako pierwsze znikają z talerza. Rzecz warta uwagi tym bardziej, że można tu puścić wodze fantazji, gdyż do podstawy pasuje bardzo wiele dodatków.

Pieczywo – w zasadzie można użyć każdego rodzaju, choć – na potrzeby wspomnianej imprezy – chrupiąca pszenna bagietka powinna być optymalnym rozwiązaniem. Smarujemy ją serkiem Almette (śmietankowy, z ziołami, z chrzanem – to trzy sprawdzone opcje). Później trochę rukoli (można z niej zrezygnować). Na to łosoś (wędzony lub surowy) – plasterek albo rulonik, pierwsza opcja wygodniejsza – którego delikatnie skraplamy sokiem z cytryny.

A dalej – co tylko dusza zapragnie. Świetnym dodatkiem jest jajko, najlepiej jeśli nie będzie ugotowane na twardo. Jeśli nie przekonuje was to połączenie, można spróbować użycia np. rzodkiewki, ogórka małosolnego lub świeżego, czarnych oliwek, pomidorów cherry lub po prostu szczypiorku dla samej dekoracji. To tylko początek listy. Grunt, by nie przesadzić.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑