Jemu strzelać nie kazano. Ani bramek, ani z karabinu

Opublikowano Listopad 20, 2013 | przez MB

burak

Nielicznymi wyjątkami są historie, w których mały chłopiec nie chce zostać piłkarzem. Przynajmniej w takich krajach jak Polska, Brazylia albo Niemcy, gdzie futbol to sport niemal narodowy. Jeszcze rzadszą sytuacją jest przypadek niejakiego Buraka Karana.

Chłopak chwycił Pana Boga za nogi. Łapał się do kadr juniorskich reprezentacji Niemiec, zaliczył występy w U-16 oraz w U-17 (był w jednej drużynie z takimi kozakami jak Sami Khedira oraz Kevin Prince Boateng), grał w najmłodszej sekcji Herthy Berlin potem w rezerwach Hannoveru i Alemanii Aachen. Stamtąd pozostał mu jedynie krok do Bundesligi, a zarazem do dostatniego i spokojnego życia. Nie wykonał go – karierę zakończył w wieku 20 lat.

Kontuzja? Konflikt z trenerem? Dziewczyna? Nie, odpowiedź jest inna… organizacja terrorystyczna.

Karan rzucił karierę sportową na rzecz islamistów i wojny przeciw reżimowi Bashara al-Asada. Ponadto miał kontakty z Emrahem Erdoganem, skazanym radykalnym wyznawcą islamu. Wśród swoich kumpli po fachu miał opinię lwa jarającego się zabijaniem niewiernych. Dobrze, że nie strzelał do kolegów z boiska. Zresztą teraz do nikogo już nie postrzela, ponieważ zginął w zamachu bombowym w październiku tego roku.

Wcześniej jednak diametralnie zmienił nie tylko profesję, ale także stylówę. Przed przystąpieniem do islamskiej bojówki, wyglądał jak typowy piłkarz: opalenizna, biała koszuleczka, włos na żel. Później na twarz rzucił mu się pierwszy zarost, od razu pod postacią obfitej brody. Biel zamienił na zgniłą zieleń, khaki, moro, a jako stylowy dodatek często wybierał kałacha.

Rodzina naturalnie broni Buraka twierdząc, że tylko dużo gadał, a broń nosił przy sobie jedynie by chronić transport. Zdjęcie powyżej jednak nie wygląda jak samojebka z misji dostawczej na trasie Syria-Pakistan. Bardziej przypomina fotę z planu teledysku Osamy Bin Ladena.

A jakby tak nagle odwaliło młodemu Koseckiemu? U Wojewódzkiego przyznał, że jest bardzo wierzący. Że modli się przed każdym meczem, bo wiara ma dla niego szczególne znaczenie (dla Karana też na pewno miała). W Polsce taka religijna sodówka pewnie nie wyglądałaby aż tak drastycznie, ale pod taki krzyż Kuba pewnie by poszedł. Zamiast gustownego zarostu zarzuciłby równie twarzowy beret, zamiast za karabin maszynowy chwyciłby za różaniec. Cisnąłby o. Lemańskiego, wspierał o. Rydzyka i zapisał się do PiS-u. Mógłby też protestować przeciw trasie koncertowej Behemotha, dopatrywać się profanacji w sztuce współczesnej i publicznie linczować Abelarda Gizę.

Jaki kraj, taki terrorysta.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑