Jeszcze kilka słów o sportowych słuchawkach. Jak kupować?

Opublikowano Marzec 19, 2013 | przez Redakcja

Sennheiser OMX 680 SPORTS_1

Mój kolega Dżordż, który wie te parę rzeczy o uprawianiu sportu, napisał kilka dni temu recenzję słuchawek Jabra Sport. Jako posiadacz około dwuletnich, widocznych powyżej, Sennheiserów OMX 680*, czuję się w obowiązku dodać coś od siebie, bo choć biegam wolniej niż on, to robię to dłużej i zwrócę uwagę na kilka czynników, które każdy powinien rozważyć, wybierając w sklepie model.

Po pierwsze, napisałem: w sklepie, bo nie wyobrażam sobie kupowania używanych sportowych słuchawek. Nie i kropka. Gdziekolwiek jest mowa o poceniu się, o wysiłku, tam uznaję wyłącznie słuchawki nowe i używane przez jedną osobę, nawet, jeśli wymieniasz gumowe lub piankowe nakładki. Wszystko inne jest obleśne.

Po drugie, wiedz, że prawdopodobnie nie trafisz od razu na idealne. Spójrzmy na typy słuchawek sportowych robionych przez Sennheisera w tym roku. Jak widać, są trzy. Do tego dochodzi czwarty, czyli model klasyczny, używany pewnie najpowszechniej. Jaka jest szansa, że wybierzesz pasujące Ci pod względem komfortu, jakości muzyki, ciężaru, długości kabla, rodzaju mocowań? Średnia, prawda? Więc choć każdy z nas robi wszystko, by trafić na najlepsze od razu, to przygotujmy się na to, że pewne rzeczy musimy najpierw przetestować i wziąć pod uwagę w kolejnym zakupie. Z tej uwagi ludziom mniej skłonnym do ryzyka sugerowałbym wybór na początku modeli tańszych i zebranie doświadczenia na nich. O tym, że początkowo trzeba też sprawdzić wszystkie posiadane przez siebie pary nie muszę chyba mówić.

Po trzecie, jest mała szansa, że będą brzmiały tak dobrze, jak te, których słuchamy w spokojniejszych warunkach. Bo podskakujesz, bo na ulicy jest hałas, bo wieje, bo dyszysz, bo… Bo są dziesiątki innych powodów. Z tego względu bardzo ważne jest dobranie nakładek tłumiących dźwięki z zewnątrz. Zawsze testuj wszystkie – piankowe i gumowe – wkładki, które Ci dadzą, i to podczas biegu. Na łóżku w pokoju to może testować 14-latka, jak brzmi Justin Bieber. Tu mówimy o dopasowaniu w warunkach często ekstremalnych (bieg w deszczu i pocie, mrozie, na wietrze).

Aha, nakładki będą Ci się gubić, to pewne. W sklepach Ci zapasowych pewnie nie sprzedadzą, ale na szczęście na Allegro i w serwisach – tak.

Po czwarte, komfort używania słuchawek zmienia się dynamicznie. W różnych warunkach słuchawki zachowują się odmiennie. W kontakcie z suchym uchem małe nakładki mogą leżeć w miarę dobrze, ale kiedy po kilku minutach pocenia zaczyna być ślisko, będą wypadać lub zsuwać się.

Nie przejmuj się tym na początku, tylko daj szansę każdemu ustawieniu. Kilka-kilkanaście kilometrów to minimum takiej jazdy testowej, jeśli oczywiście nie ma jakiegoś dramatu. Dla przykładu: w OMX 680 czarne, zrobione z elastycznego, plastycznego tworzywa nauszniki da się dopasować do kształtu zewnętrznej części małżowiny usznej. Daję słowo, coś, co w ogóle nie pasuje mi na początku (i co wydaje mi się zbyt luźne), już po 2-3 kilometrach jest OK, a gdy zagnę plastik zbyt mocno, to choć na pierwszym odcinku czuję się świetnie, po pewnym czasie odczuwam ból i muszę zmieniać dopasowanie. To uciskanie potęguje się zimą, gdy na głowie mam czapkę lub opaskę i, często, obcisły kaptur bluzy.

Kiedy jednak znajdziesz idealne ustawienie, opaska lub czapka likwidują problem wypadania słuchawek z uszu, więc jeśli uprawiasz sport w chłodne dni (albo pocisz się tak, że biegasz z opaską także latem), pro model może Ci być niepotrzebny.

Po piąte, zasięgnij opinii kolegów/koleżanek, ale tylko tych, którzy naprawdę, NAPRAWDĘ, uprawiają jakiś sport i to najlepiej na zewnątrz, a nie w pomieszczeniach. Bieżnia w siłowni to w miarę dobre pole do testów, lecz nie pada tam deszcz. Słuchanie muzyki w trakcie jazdy na rowerku stacjonarnym też nie spełnia moich wymagań w tej kwestii.

Po szóste, jeśli Cię stać, wybierz produkt firmy, która znana jest z jakości dźwięku. Pomyśl o tym w ten sposób: ile razy w ciągu dnia możesz sobie pozwolić na bycie samemu ze sobą? Ile razy masz tę godzinę lub więcej na wysłuchanie w spokoju nowego albumu ulubionego artysty? Ja – niewiele. Lubię, więc, spędzić ten czas słysząc tyle dźwięków, ile się da.

Po siódme, słuchawek nie ocenia się po miesiącu. O ile nie zarabiasz na tyle dobrze, że możesz je sobie kupować co kilka tygodni lub miesięcy, słuchawki ocenia się po tym, jak sprawdziły się po roku.  W moim modelu pękła na przykład plastikowa część pałąka za uszami (ta, która na zdjęciu ma w środku małą dziurkę, tuż przy kablu), co zmniejszyło dobre trzymanie słuchawki. A strasznie mnie denerwuje, jak mi coś w biegu lata, szczególnie, jeśli po lewej stronie lata bardziej, niż po prawej.  Zasięgając rady znajomych pytaj więc, jak długo używają swojego zakupu.

Po ósme, pilot na kablu. To jest mus. I będziesz o tym sobie przypominał za każdym razem, kiedy go nie będziesz miał i gdy będziesz musiał  sięgnąć do po telefon lub odtwarzacz, żeby wyregulować głośność albo zrzucić dzwoniącego natręta. W biegu każdy taki moment może trwać kilkadziesiąt wybijających Cię z rytmu sekund, a powrót do rytmu to kolejne kilkadziesiąt.

Po dziewiąte: kabel nie może być za krótki (ani za długi). Prawdopodobnie masz już wybraną kieszeń lub inne miejsce (nerka), w którym trzymasz w trakcie biegu źródło dźwięku. Koniecznie upewnij się, że wystający z niego kabel nie będzie Ci latał na wszystkie strony. Idealnie, jeśli ma opcję skracania lub spinkę. Sennheiser OMX680 ma łączenie kabla na pilocie, więc gdy przeszedłem z podłączania do iPhone’a (trzymałem go w kieszonce w spodniach wysokości krzyża) na podłączanie do iPoda mini (trzymanego w kieszonce na klatce piersiowej), po prostu skróciłem o połowę kabel, choć straciłem wtedy funkcję pilota. Takie rzeczy są ważne.

Po dziesiąte… Moje dwuletnie, wymienione powyżej Sennheisery przestały grać kilka dni temu. Z dnia na dzień. Wygląda więc na to, że przy mocnym zużyciu słuchawki sportowe i tak będą jak skarpetki: artykułem co jakiś czas wymienianym przy ciężkim zużyciu.

Natomiast teraz wiem o tej czynności wiele więcej, niż gdy płaciłem za swoją pierwszą parę. Na przykład to, żeby zachować paragon, bo gwarancja była na 24 miesiące, a ja jej już nie posiadam.

Po jedenaste – punkt bonusowy – od słuchawek ważniejsze jest tylko to, czego słuchacie. Na Twitterze zaproponowaliśmy taki oto hashtag:

A czego Ty słuchasz?

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑