Jurassic World jest słabszy od kultowego Jurassic Parku

Opublikowano Czerwiec 20, 2015 | przez lucky bastard

jurassic. czoło

Pierwszy Jurassic Park był międzynarodowym fenomenem. Dinozaury, jakkolwiek by to kuriozalnie nie brzmiało, stały się modne. Nie chodziło tylko o galopującą sprzedaż gadżetów, kolejne pełnometrażowe filmy, ale o globalny wpływ na popkulturę. Najwymowniejszym przykładem może być fakt, że gdy powstawała w Toronto drużyna NBA, na fali fascynacji Jurassic Park nazwano ją Raptors. Bo dinozaury były wtedy synonimem tego, co jest „cool”.

Kino pokazało wówczas swój pazur. Ten film wprowadził coś zupełnie nowego, przesunął niejako granice kinematografii, pokazując pełnię siły komputerowych animacji, przedstawiając niezmierzony potencjał, jaki mają one dla twórców. Dziś CGI wykorzystywane jest na każdym kroku, opatrzyło się, znudziło, bo jest go za wiele, ale wtedy? To było zachwycające novum, również dlatego, że tamte animacje dinozaurów Spielberga były na najwyższym poziomie nawet biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy. Modele były tak dobre, że w efekcie Jurassic Park, choć miał niezłą fabułę, znanych aktorów, dobre napięcie, to przede wszystkim powalał samą obecnością tyranozaura czy innego triceratopsa. Film opowiadający o przywróceniu ich na ziemię sam też je przywracał, pokazywał jak żywe, jak wyjęte z Discovery Channel. Obraz nie był aż tak wybitny w tradycyjnych kategoriach, ale efekty sprawiały, że ludziom opadła szczęka – wymarły zwierz żarł po prostu liście, a ludzie ślinili się na ten widok.

Dziś nie szans na powtórkę z użyciem tych samych narzędzi, bo przez te dwie dekady widzieliśmy mrowie filmów, które wykorzystały komputerowe efekty w jeszcze lepszy sposób. Chociażby po „Władcy Pierścieni” taki film nie jest w stanie być estetyczną ucztą, a tymczasem „Jurassic World” zaprojektowany jest tak, jakby wciąż wierzył, że można przywrócić tamtą magię, że dinozaur budzi automatyczne „Wow!” (uczciwie powiemy, mieliśmy przez dwie godziny raz to „wow!”, gdy pojawił się mezozaur). Jeśli ktoś miał głód samych dinozaurów, zobaczenia ich na ekranie, to w międzyczasie fachowe kanały poświęciły im całe seriale. Jeśli ktoś chciał po prostu kinowego efekciarstwa, to cóż, były lepsze propozycje.

Nie znaczy to oczywiście, że w oparciu o dinozaury i świat im poświęcony nie da się stworzyć dobrego filmu. Wręcz przeciwnie – jak najbardziej są wdzięcznym tematem, ale trzeba podejście do nich unowocześnić, tymczasem „Jurassic World” jest kinem archaicznym. Są momenty, które świadczą o tym, że na pokładzie były osoby mające na to świeży pomysł. Ten film, przykładowo, potrafi rozbawić. To są dowcipy z popcornowej półki, ale naprawdę niezłej i gęba się cieszy. Najlepiej jest jednak, gdy film w barwny sposób przegina: jest taka scena, gdy Chris Pratt jedzie motorem otoczony czterema dinozaurami zabójcami, którymi… dowodzi. To jest nierealistyczne, jak cała idea filmu, ale chociaż mamy barwne przerysowanie, z jajem, intrygujące. Pokazujące do siebie niezbędny dystans, bo traktowanie pomysłu wyspy dinozaurów zupełnie poważnie – to właśnie archaizm. W 2015 roku nie jest w stanie nas porwać obserwowanie, jak diplodok żre trawę.

jurrasic. foto2

Ten film powinien być taki jak postać grana przez Chrisa Pratta. Gdy Pratt jest na ekranie, niemal zawsze jest niezła akcja, ale też luz, humor. To odpowiedni ton dla tej produkcji. Gdyby go konsekwentnie pociągnięto, moglibyśmy otrzymać bardzo dobry letni blockbuster. Niestety, próbowano uderzyć w epickie tony, stworzyć dwugodzinną opowieść, w którą wpleciono wątki miłosne, pojednania rodziny, wojskowych intryg i Bóg jeden wie jeszcze czego.

W formie dynamicznej produkcji, thrillera nie traktującego siebie zupełnie serio i puszczającego co i rusz oko do widza – to mogło wypalić i zapewnić pyszną zabawę. Ale tak jak jest teraz… niestety długimi fragmentami to po prostu nuda. Postacie, poza Prattem, są do bólu banalne i przewidywalne, pozbawione jakiejkolwiek oryginalności, a to w ich towarzystwie spędzamy najwięcej czasu. Ciężko drżeć o losy kogoś, kto w żaden sposób cię nie interesuje.

Jakiekolwiek napięcie zabija też fakt, że to prorodzinny to film, a więc wyłączono z niego jakąkolwiek brutalność. Jest na przykład scena, gdy wypełnione po brzegi uliczki parku zaatakowane są przez dzikie dinozaury. Krwawa jatka? Pewnie by była, ale tutaj w najgorszym wypadku kończy się to dla paru osób zadrapaniem, może ktoś zbił sobie kolano, kto inny zwichnął kostkę – rozumiemy zamysł, ale spuszcza to powietrze do reszty. To bijący po oczach przekaz – bez względu na to jak źle wszystko wygląda, nic nie ma prawa się tutaj komukolwiek stać. To w hollywoodzkich filmach niby norma, ale tutaj zdecydowanie za wcześnie i zbyt mało subtelnie wyłożono karty na wierzch. Przez to film pozbawiony jest cienia emocji, które gwarantowała jazda z bohaterami Jurassic Park.

jurrasic. foto1

Komentarze

Nawiązanie do oryginału
Wątek miłosny
Wątki perypetii rodzinnych
Mezozaur

Podsumowanie: Jurassic World to przeciętniak, który choć opowiada o zmutowanym gatunku dinozaura zabójcy, najbardziej ma szansę spodobać się dzieciakom, i to raczej tym młodszym.

2.8


Ocena użytkowników: 2.9 (12 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑