Już niebawem świat zamieni się w Paszczoland

Opublikowano Czerwiec 9, 2013 | przez ZP

 

dziwnamina

Ulice Warszawy, podobnie jak innych miast na świecie, będą niebawem wyglądać jak jeden wielki dom wariatów. Co kilka metrów spotkamy na nich ludzi robiących dziwaczne miny. Licealiści, studenci, biznesmeni, emeryci – ta „choroba” dotknie wszystkich. Świat zamieni się w prawdziwy Paszczoland.

Najgorzej będą miały celebrytki, które przesadziły z botoksem. I przez to ich buzie przypominają maski – są dziwaczne w dotyku, pozbawione jakichkolwiek możliwości ruchu i emocji.

Tak, one będą miały naprawdę przejebane.

W najlepszej sytuacji są… dresiarze. Debile, którzy siedząc pod blokiem z browarem w ręce co i raz wydają z siebie dźwięki w stylu: „eeeeee, oooooo, noooooo, kuuuurwa” robiąc przy tym kretyńskie miny.

Zwykli ludzie nie będą mieć tak źle. Nawet jeśli nie posiadają wielkich zdolności aktorskich, powinni okiełznać kolejne wyzwanie, jakie stawia przed nimi XXI wiek. Lepiej lub gorzej, ale dadzą sobie radę, takie mam wrażenie.

Dobra, dwanaście zdań bez wyjaśnienia o co kaman to całkiem sporo.

Uprzejmie tłumaczę zatem w czym tkwi sęk: wujek Google szykuje kolejnę rewolucję. Nie tylko w Polsce, nawet nie tylko w Europie, a na calutkim świecie.

Oto tradycyjny kod PIN odchodzi do lamusa. Niebawem stanie się tak niemodny, jak telefon stacjonarny albo frak. Zastąpi go coś totalnie wyczesanego i niezwykłego – mina. Nie taka, która rozrywała żołnierzy na wojnach, spokojnie. Będzie to mina niezwykła, ludzka.

Każdy z nas będzie mógł zabezpieczyć swojego smartphone’a… głupim wyrazem twarzy. Telefon go zapamięta i każe nam powtórzyć przy każdym logowaniu się.

Żegnajcie pojebani narzeczeni, którym udało się zdobyć PIN dziewczyny, a następnie kontrolować jej SMS-y. Pierdolcie się złodzieje, którzy ukradli nam komórkę i zanim zdążyliśmy ją zablokować wydzwonili z niej dziesięć tysięcy złotych przez łączenie się z przypadkowymi ludźmi w Zimbabwe.

Wasz czas przeminął.

Nadchodzi nowa era – Stańczyków.

Podoba mi się to.

Jestem zdania, że ludzie chodzący po ulicach są zbyt smutni, wyniośli zbyt, a także nerwowi, nieprzyjemni, szukający zaczepki. Brakuje nam w Polsce luzu, takiego wiecie, charakterystycznego dla amerykańskich gangsterów.

Google pomoże go zdobyć. Albowiem kiedy człowiek minie podczas jednego spaceru dziesiątki osób, które robią zeza, wytrzeszczają oczy, wkładają sobie w kąciki ust palce i rozszeeeeerzają usta do dziwacznych, nienaturalnych rozmiarów, to humor od razu mu się poprawi. Mówię wam, mimowolnie zaczniemy się do siebie uśmiechać patrząc na to, jakie głupoty wyrabiamy na ulicy, aby odblokować telefon.

 

foto: www.hanter.pl

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑