Kandydaci na prezydenta spoza głównego nurtu – co to w ogóle ma być?!

Opublikowano Luty 10, 2015 | przez lucky bastard

Życie korwin

Opublikowano Luty 10, 2015 | przez lucky bastard

0

Polska scena polityczna została zablokowana przez PO i PiS, które od wielu lat zgarniają zdecydowaną większość głosów we wszystkich wyborach. Dlaczego ten duopol wciąż trwa? By poznać odpowiedź, wystarczy rzucić okiem na prezydenckie alternatywy, jakie przygotowały dla nas partie opozycyjne i inne środowiska. Niektórzy oficjalnie zgłosili swój udział, inni póki co pozostali przy ustnych deklaracjach, a wszyscy razem tworzą istny cyrk na kółkach. Na kogo będziemy mogli głosować poza Komorowskim i Dudą?

Magdalena Ogórek

SLD zafundowało jej ciężki początek, bo przedstawiono ją w dniu śmierci Józefa Oleksego i pokazano obok gęby Leszka Millera. A później było tylko gorzej. Począwszy od ujawnienia problemów męża z prokuraturą, poprzez podkoloryzowanie własnego CV, aż po jej dziwny pomysł na kompanię. Czyżby pani Ogórek postanowiła powalczyć o prezydenturę bez odpowiadania na pytania dziennikarzy?

Tak było na jej konferencji prasowej, na której ograniczyła się do odczytania swojego programu. Czyli wyczytała swoje zawiłe oświadczenie z kartki, po czym czmychnęła, zanim ktokolwiek zdążył się odezwać. Cóż, pięknej kandydatce SLD wypada przypomnieć, że dziennikarze to nie namolni natręci – z którymi z pewnością musiała użerać się przez całe życie – a pośrednicy w relacji z wyborcami.

W ogóle odnosimy wrażenie, że pani Ogórek dość agresywnie podchodzi do mediów. Mówi jakby była nadąsana, urażona, że ktoś w ogóle ośmielił się zadać pytanie. A media nie pozostają jej dłużne i wyciągają różne kwiatki z przeszłości. Na przykład poniższy film.

 

Paweł Kukiz

Zanim sam postanowił pobawić się w politykę, wysyłał jasny przekaz ze sceny.

Opasłe mordy, krzywe ryje
Kurewstwo wszędzie tam gdzie wy
Jak ja was kurwy nienawidzę
Ja do was bym z kałacha bił

Te słowa dedykowane były posłom SLD, chociaż wielu czytało je szerzej, jako laurkę dla całej sali sejmowej. Dziś wokalista idzie jeszcze dalej, bo chciałby z porównywalną ogładą przemawiać jako prezydent RP. Niestety charyzma Kukiza-artysty nie ma nic wspólnego z charyzmą Kukiza wchodzącego w politykę, gdzie jest chaotyczny i nieokrzesany. Najlepiej przedstawia go sytuacja z telewizyjnej debaty z Donaldem Tuskiem, podczas której Zbigniew Hołdys musiał go uspokajać i kopać pod stołem.

Skórzana kurtka, złowrogie spojrzenie, buntowniczy charakter. No, prezydent jak malowany.

 

Janusz Korwin-Mikke

W maju zeszłego roku jego Nowa Prawica uzyskała ponad 7-procentowe poprawcie w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a Korwin wyjechał reprezentować nasz kraj w Brukseli. Pan Janusz zaczął z przytupem, bo między innymi zdarzyło mu się „zażartować” podczas negocjacji dotyczących utworzenia frakcji, że skarbnikiem powinien zostać jakiś Żyd. Albo przedstawił dwadzieścia milionów młodych Europejczyków jako „Murzynów Europy”, za co został surowo ukarany. Wystarczyło kilka miesięcy, by wielu poważnych polityków w ogóle przestało z nim gadać. Ciekawe czy jego liczny elektorat jest teraz dumny?

Facet, który wygłasza teorie w stylu „tchórzy trzeba kłaść na ziemi i co dziesiątemu strzelać w tył głowy” aktualnie ubiega się o urząd prezydenta RP. Niech to wystarczy za cały komentarz.

Aha, żeby Korwinowi nie było tak prosto, Kongres Nowej Prawicy wystawił swojego niezależnego kandydata. To nikomu nieznany Jacek Wilk.

Ryszard Kalisz

Znana persona, często bywa w mieście, można go spotkać na różnego rodzaju galach i w czołowych knajpach stolicy. Przy jego stoliku zawsze jest gwarno i wesoło. Kalisz może i jest niezłym kompanem do wszelakich biesiad, ale to jednak nie to samo, co piastowanie najwyższego urzędu w państwie. Niestety, ale jego największym atutem wciąż pozostaje cytat z „Misia”.

Wszystkie Ryśki to porządne chłopy.

Adam Jarubas

Figurant. Kiedy Janusz Piechociński ogłosił start Jarubasa w wyborach, nonszalancko klepał go po plecach i nazywał Adasiem. A to dlatego, że Adaś ma do wykonania bardzo ważną misję. Jego kandydatura ma pokazać, że PSL jest samodzielną partią i nie wszędzie chodzi z Platformą Obywatelską za rączkę. Gdyby „Ludowcy” nie wystawili swojego kandydata i od razu poparli Bronisława Komorowskiego, mogłoby to zostać fatalnie odebrane przez dotychczasowy elektorat.

Mamy więc kandydata, w którego sukces nie wierzą nawet najwięksi optymiści z PSL-u. Nie jest żadną tajemnicą, że poparcie na poziomie 6-7 procent zostanie uznane w partii za wielki sukces. Nikt nie ma również wątpliwości, że w drugiej turze – o ile ta dojdzie do skutku – Jarubas udzieli poparcia urzędującemu prezydentowi. Nie jest to więc żadna realna alternatywa, a zabieg służący wewnętrznym korzyściom partii. Ale oczywiście głosować można.

Anna Grodzka

Co powinien mieć dobry prezydent? Wiedzę, doświadczenie i szereg umiejętności społecznych. Powinien być autorytetem. Natomiast jedynym „atutem” Grodzkiej jest fakt, że zmieniła płeć. Trafiła do sejmu nie dzięki kompetencjom, a w imię szeroko pojętego równouprawnienia. Poza tym prezydent pełni funkcję reprezentacyjną. REPREZENTACYJNĄ. Abstrahując od poglądów, tolerancji i kwestii dobrego smaku, jakoś nie wyobrażamy sobie tej pani na najwyższym stanowisku w państwie.

Janusz Palikot

Ta formuła ewidentnie się wyczerpała. Na odważnych, kontrowersyjnych i szokujących wypowiedziach łatwo się wybić, ale trudniej utrzymać. Czy ten facet ma jeszcze coś do zaoferowania? Jaki jest jego dorobek z ostatnich lat w sejmie?

Swoją drogą ciekawe, że aż trójka uczestników pewnego pamiętnego tańca uznała, że nadaje się na urząd prezydenta RP. No i że przedstawiciele tego i tak niezbyt popularnego środowiska postanowili podzielić swoje głosy przez trzy.

 

Marian Kowalski

Były kulturysta, ochroniarz. Na wiecach Ruchu Narodowego zdarzyło mu się wykrzykiwać: “Po 25 latach tym pierdołom trzeba skopać dupę i wypieprzyć przez z okno z budynku sejmu”. Być może jedną dupę udało mu się już skopać, bo toczy się przeciw niemu postępowanie w sprawie pobicia. Można powiedzieć, że jako prezydent z pewnością złapałby naszą scenę polityczną za mordę.

Waldemar Deska

Kolejny muzyk, tym razem z zespołu Daab. Jak sam twierdzi, popiera go formacja ludzi kochających wolność. Co ciekawe, Deska nie chce być prezydentem – ani też politykiem – ale sprawy są tak ważne, że kandydować trzeba. A skoro trzeba to trzeba.

***

Jest w czym przebierać, prawda? Może i fajnie byłoby pójść z Kaliszem i Korwinem do knajpy, gdzie selekcję robi Kowalski, na scenie grają Deska z Kukizem, gorzałę dowozi Palikot, na parkiecie wywija Ogórek, Jarubas podpiera ścianę, a za barem – niczym w Shreku – stoi Grodzka. Niestety nie o imprezę tu chodzi, a o najwyższy urząd w państwie.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑