Katarzyna Niewiadoma. Poznajcie żeńską wersję „Kwiatka”

Opublikowano Wrzesień 21, 2015 | przez lucky bastard

ekweg2015

Katarzyna Niewiadoma. Obstawiamy, że w tym momencie jest to dosyć nieźle dobrane nazwisko i raczej nie słyszeliście o tej dziewczynie, ale spokojnie – niewiadomą piękna dwudziestoletnia Kasia długo nie będzie. Mistrzyni młodzieżowych Mistrzostw Europy w kolarstwie kobiet już jest jedną z tych, które depczą po piętach najlepszym, a absolutnie ma papiery na to, by wdrapać się na sam szczyt i rządzić niepodzielnie.

Skromna, normalna dziewczyna z Ochotnicy Górnej – maleńkiej miejscowości w powiecie nowotarskim, tuż przy granicy ze Słowacją. Skoro wychowała się akurat tam, nie dziwi, że to urodzona kolarska „wspinaczka”, wypatrzona zresztą przez Zdzisława Klęka, tego samego trenera, który odkrył i oszlifował talent Rafała Majki. Od małego rywalizowała z chłopakami, a potrafiła ich bić nie tylko na trasie, ale też i pod względem siły charakteru, dlatego też zwróciła uwagę trenera, który zaprosił ją do klubu.

Przełomowy był dla niej rok 2013, kiedy to dzięki złotym medalom mistrzostw Polski i innym sukcesom zwróciła uwagę jednej z największych ekip kolarskich świata – zgłosił się holenderski Rabobank. Te przenosiny do „Barcelony kolarstwa” umożliwiły jej przejście na zawodowstwo i skupienie się tylko i wyłącznie na tym, by wycisnąć jak najwięcej ze swojego potencjału. Trzeba przyznać – Kasia nie obija się. W debiutanckim roku na najbardziej prestiżowej kobiecej imprezie kolarskiej, Giro Rosa, zajęła 11. miejsce, a pierwsze w kategorii młodzieżowej. Ostatnio była już piąta i najlepsza w młodzieżówce, a wszystko podkreśliła srebrem na Igrzyskach Europejsich w Baku i sierpniowym zwycięstwem na mistrzostwach Europy do lat 23. Klasa, klasa i jeszcze raz klasa.

Ma wszystko, by to był tylko początek kariery usłanej sukcesami. Jak podkreślają ludzie ze środowiska, to ciężko pracująca, pozbawiona sodówki dziewczyna, zawsze uśmiechnięta i zarażająca innych pozytywną energią. Nie zapominająca o ludziach, dzięki którym zaszła daleko, a także o tym, że kolarstwo to – tak tak – sport zespołowy, więc gdy trzeba pracować na innych – na przykład gwiazdę Rabobanku, Marianne Vos – to pracuje najciężej jak umie. Ona o sobie mówi, że nic nie sprawia jej większej frajdy i satysfakcji, niż obserwowanie swojego progresu. Jak to nie jest mentalność zwycięzcy, to co nią jest? Oto fragment wywiadu dla magazynu SZOSA: ” „Gdy mówisz, że jestem nadzieją polskiego kolarstwa, motywujesz mnie jeszcze bardziej. Czasami martwię się, że zbyt wiele rzeczy mnie motywuje. Ale nie ukrywam, że zrobię wszystko, żeby osiągnąć to, co Maja Włoszczowska czy «Kwiato»”.

Trzymamy kciuki. Za indywidualne mistrzostwo świata. Za medal igrzysk olimpijskich. Za sesję w Playboyu – wybaczcie nam, i niech mistrzyni wybaczy również, ale w odpowiednim kontekście to jeden z najlepszych komplementów, na jakie może zdobyć się facet.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑