Kiedy głowa państwa myśli, że mikrofony są już wyłączone…

Opublikowano Wrzesień 24, 2013 | przez ZP

Couple-Fighting

Prezydent USA jest pantoflem.

W Nowym Jorku dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Tenisowy US Open, akcja serialu „Jak poznałem Waszą matkę” i setki innych, jak np. zgromadzenia ONZ. Podczas ostatniego z nich Barack Obama wyznał jakiemuś mało znanemu Kenijczykowi z jakiego powodu nie pali od mniej więcej sześciu lat:

– To dlatego, że boję się żony.

Można uznać, że polityk tym razem nie ściemniał –  kiedy zwierzył się Mainie Kiai, myślał, że mikrofony są już wyłączone.

Nie były, a informacja poszła w świat.

I tu rodzą się dwa wnioski:

a) może i Barack pełni oficjalnie funkcję prezydenta, ale tak naprawdę największą imprezą świata, znaną szerzej pod nazwą USA, kieruje małżonka. Nie robi tego otwarcie, nachalnie, ale jednak gdzieś tam w zaciszu Białego Domu wpływa na Obamę nie tylko w kwestii jarania fajek, ale i w dużo poważniejszych sprawach.

Ma się rozumieć jest to wniosek oczywisty i mało odkrywczy. Nie pierwszy to bowiem przypadek w historii dużego imperium, kiedy baba rządzi… rządzącym.

b) czasem dobrze, gdy facet czuje strach przed ślubną. Nie chodzi mi oczywiście o sytuacje przesadzone w drugą stronę, sytuacje, w których biedny mężczyzna chodzi 300 dni w roku z siniakami na ciele, bo żona leje go tłuczkiem do mięsa, patelnią, a jak jest książkofilem, to nie waha się przypierdolić nawet encyklopedią.

Mam tu raczej na myśli takie historie: koleś z ewidentną tendencją do hazardu, alkoholu lub/i petów żeni się z konkretną, pewną siebie babką, która w odpowiednim momencie zaciąga lejce, a tym samym ratuje mu cztery litery przed spektakularnym upadkiem na takowe.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑