Kiedy kobieta traci rozum…

Opublikowano Luty 25, 2014 | przez Dżordż

MCDASGO EC005

Pamiętacie film „Lepiej być nie może”? Jack Nicholson gra w nim genialnego pisarza-świra, który nie lubi ludzi. Razu pewnego spotyka go zadurzona po uszy fanka, która zadaje mniej więcej takie pytanie:

– Jakim cudem tak doskonale potrafi pan opisywać kobiety?

– To proste – odpowiada Jack – wyobrażam sobie w danej sytuacji mężczyznę, a następnie odbieram mu rozum.

Bolesne? Na pewno, ale i prawdziwe: dziewczyny naprawdę często zachowują się tak, jakby nie miały mózgów.

Kobietom myślenie wyłącza się w najrozmaitszych sytuacjach. Najczęściej na zakupach. Idzie taka łania do galerii handlowej po dwie sztuki bawełnianych majtek za 20 zł każde, a wraca z nowymi butami, sukienką i – obowiązkowo – torebunią. Zamiast wydać więc jakieś grosze, pozbyła się dobrych 800 zł, z czego zdaje sobie sprawę dopiero wtedy, gdy jest już w domu i przymierza właśnie swoje trofea.

– Jezu, do końca miesiąca jeszcze tydzień, a ja mam na koncie 30 zł, co tu robić? – zastanawia się delikwentka.

Panie dają się też ponieść spontanowi na przykład u fryzjera.

– Mam pomysł na nowe uczesanie – obwieszcza mistrz nożyczek, a dziewczyna aż przyklaskuje z zachwytu jednocześnie podskakując na krześle. Oczyma wyobraźni widzi już te tłumy absztyfikantów, które będą w niedzielę pod jej oknem wygrywać na skrzypcach najrozmaitsze serenady, w nadziei, że rozpalą w jej sercu płomień miłości.

Niestety, okazuje się, że jej fryzjer to nie artysta w swojej dziedzinie, tylko grafoman. Skutkiem tego nasza bohaterka bardziej niż gwiazdę filmową zaczyna przypominać bohaterkę serii nieudanych eksperymentów naukowców z NASA.

Wspomniane przykłady, z reguły, nie są jednak groźne dla pań oraz ich otoczenia. Ot laska pochlipie sobie trochę w poduszkę, pokrzyczy „co ja najlepszego zrobiłam!!!???” i tyle, jakoś się pozbiera. Bywają jednak i sytuacje, w których chwilowe wyłączenie mózgu bywa niebezpieczne dla samej zainteresowanej oraz wszystkich wokół.

Jechałem kiedyś ze znajomą autem z Warszawy do Płocka. Część trasy przebiegała drogą dwupasmową, więc laska zapieprzała lewą flanką. Niestety, tak bardzo weszło jej to w krew, że pędziła w ten sposób nawet wtedy, gdy… pomykaliśmy już jednopasmówką.

Gdy zorientowałem się, że zaraz pocałujemy z prędkością 120 km/h auto z naprzeciwka, wydałem z siebie przeraźliwy krzyk. Obudzone z zimowego snu (rzecz działa się w lutym) dziewczę gwałtownie zjechało na prawo, następnie straciło kontrolę nad pojazdem. Efekt? Skończyliśmy naszą przejażdżkę na zabłoconym polu.

Kiedy wyszedłem z auta, by zadzwonić po pomoc drogową, koleżanka, najwyraźniej nadal będąc pod wpływem umysłowego otępienia, próbowała wyjechać z tego bagna, dzięki czemu w sekundę przybrałem wygląd błotnego potwora (jeśli jakaś kobieta doszła do tego momentu tekstu, zapewne uśmiechnęła się właśnie pod nosem i pomyślała „dobrze ci tak, dupku”). Po wszystkim spytałem ją o czym myślała, gdy sunęła nie tym pasem co trzeba. „O niczym” – taka była odpowiedź.

Ech, no właśnie…

Na szczęście bywają sytuacje, w których nieużywanie przez kobiet głowy jest dla nas, samców, wybawieniem. Dzieje się tak głównie wtedy, gdy jakaś podchmielona waćpanna nocą daje się omotać na męskie – przeważnie żałosne z powodu upojenia alkoholowego – zaloty. Gdyby laska była trochę bardziej skupiona, odesłałaby nas w cholerę, a tak? Hulaj dusza, ciało w sumie często też…

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑