Kiedy najlepiej nosić okulary przeciwsłoneczne według hipsterów

Opublikowano Lipiec 27, 2013 | przez MB

hipsterzy

Okulary przeciwsłoneczne to chyba jeden z najbardziej stylowych dodatków. Zarówno dla pań, jak i dla panów. Odpowiednio dobrane złagodzą rysy twarzy, wypełnią misternie szykowaną „stylówę” i zasłonią każdy szkaradny ryj. Warto więc wiedzieć, gdzie i kiedy ich obecność jest niezbędna, by nie strzelić towarzyskiej gafy. Temat w sam raz na lato.

Hipsterzy nauczyli mnie, że odnośnie noszenia okularów przeciwsłonecznych, panuje tylko jedna zasada: „pogoda nie ma znaczenia, liczy się tylko dobre stilo”. Jej przyswojenie stanowczo ułatwia sprawę. Jeśli stajecie przed dylematem – brać oksy czy nie – odpowiedź zawsze brzmi „brać”. Niezależnie od tego, czy z nieba nakurwia żarem czy gradem.

Pod żadnym pozorem nie wolno też ograniczać się przestrzenią, w której aktualnie przebywamy bądź wiemy, że będziemy przebywać. Jak wiadomo rodzaje przestrzeni są dwa: otwarta i zamknięta (według grupy Mumio istnieje jeszcze trzeci rodzaj, przestrzeń ni to otwarta, ni to zamknięta, np. przystanek autobusowy). Błędne okazuje się myślenie podpowiadające nam, że w pomieszczeniu okulary należy zdjąć. Balansujemy wówczas na granicy towarzyskiej skuchy.

hipster

Oksy, podobnie jak czapka, koniecznie powinny tkwić na swoim miejscu (najczęściej jest to nos) i nie opuszczać go. Nikt o zdrowych zmysłach nie śmiałby zniweczyć trzech godzin strojenia się przed lustrem. Jebać tak ważny w relacjach interpersonalnych kontakt wzrokowy. W okularkach wydajemy się bardziej tajemniczy i pociągający dla płci przeciwnej. Okulary nosili Cybulski, Hepburn, Terminator, Neo, Tom Cruise w „Top Gun” i Krzysztof Cugowski. Więc od razu można się zrobić na gwiazdę. Plus dziesięć do lokalnego fame’u.

Dlatego okulary przeciwsłoneczne (choć ten drugi człon wydaje się być zwykłym nieporozumieniem) najchętniej pożądane są w restauracjach, tramwajach, autobusach, muzeach, modnych klubach, kawiarniach, w metrze, w galeriach sztuki, poczekalniach i na poczcie. Wszędzie tam, gdzie tłum może was podziwiać. Jeżeli ktoś da Wam do zrozumienia, że wyglądacie jak debile, to tylko dlatego, że jest nieobyty i zaściankowy. Albo po prostu zazdrości wam nowych Ray Banów.

Największy podziw okulary wzbudzają nocą. Spróbujcie, na pełnej kurwie przejdźcie się główną ulicą miasta w piątkowy wieczór. Wszystkie dupy wasze (to zadziwiające, że laski używają tego określenia w stosunku do mężczyzn). Sprawiacie wrażenie pewnych siebie, odważnych, z własnym stylem. Nie jesteście sztywni jak pała nosorożca, ale wyluzowani i na chilu. Powodzenie u niewidomych gwarantowane.

Pamiętajcie również, że okulary mają swoje zastosowanie w sytuacjach kryzysowych. Kiedy np. skacowani, po ciężkiej bibie, musimy stawić się na rozmowę kwalifikacyjną albo pójść na obiad z rodzicami dziewczyny. Wówczas wskazane jest zakrycie zaczerwienionych oczu oraz spuchniętych policzków. Zawsze można wykręcić się alergią, jaskrą albo sążnistym wpierdolem zgarniętym trzy dni temu (w przypadku hipsterów jest on akurat bardzo prawdopodobny).

neo

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑