Kilka teorii na temat tego, dlaczego kobiety chodzą do toalety w parach

Opublikowano Lipiec 25, 2013 | przez MB

para

Przeciętny facet na co dzień nie zastanawia się nad tym, dlaczego kobiety są takie a nie inne. Do różnych wniosków dochodzi dopiero na męskim melanżu. Za to na pewno non stop intryguje go jedna jedyna kwestia. Po co kobiety chodzą parami do toalety? Przez wiele lat snułem masę teorii i wyobrażeń na temat tego, co wówczas może się dziać. Co we dwie robią takiego, czego nie mogłyby zrobić w pojedynkę? Propozycje poniżej.

Najgłębsze samcze instynkty podpowiadają jedno – seks. Podobno mężczyźni tak bardzo lubią lesbijskie porno, ponieważ momentalnie wyobrażają sobie trójkąt. Zamiast siedzieć twardo przy stoliku i oczekując na powrót obu dam, woleliby wbić do kibla jak Chuck Norris i zaimponować laskom swoją męskością. Niestety, pozostaje obejść się smakiem i zabulić za drinki.

Wyjdźmy jednak poza ramy naszej seksualności i udajmy się w rejony bardziej abstrakcyjne. Co jeśli w całym tym zamieszaniu wcale nie chodzi o bzykanko?

Być może damski kibel to przejście do równoległego wymiaru, w którym następuje podmiana ludzkich odpowiedników i do stolika wracają już dwie zupełnie inne dziewczyny. I być może stąd biorą się tak częste i powszechne konstatacje typu „kurwa mać, gada jakby z kosmosu była”. Ale to nie koniec. Wyobraźmy sobie, że do takich zamian dochodzi przy każdej wizycie w damskiej toalecie, a ilość równoległych wymiarów jest nieskończona. Wtedy zmienność, humorzastość i wybredność kobiet stałaby się jasna, a ubolewanie nad tym nic nieznaczące.

Wspólne wyjście do toalety dwóch dziewuch często interpretowałem również jako pewnego rodzaju szabat czarownic. Coś na kształt jednej z historii ukazanej przez Quentina Tarantino w „Czterech pokojach”. Laski zamykają się w kiblu, by odstawiać pogańskie modły i przywoływać gusła zapewniające im powodzenie u płci przeciwnej.

Sytuacja, zupełnie przypadkowo, dzieje się w klubie. Szalone imprezowiczki obierają sobie cele. Czytaj: przystojnych kolesi, których szarpałyby jak Reksio szynkę (czyli poniekąd chodzi o seks i tak, naprawdę są takie kobiety). Pokątnie podkradają chusteczki do nosa, włosy, brudne kufle, krople potu, plomby, monety i banknoty (najchętniej), wizytówki oraz inne duperele. Idą do kibla, robią wywar, wypowiadają zaklęcia i bach, kończą z ciachem na chacie. I wcale nie trzeba do tego alkoholu i narkotyków.

Choć to też jest jedna z teorii. Laski po prostu dają sobie w żyłę. Ściskają nawzajem ramiona, wkładają igłę i wstrzykują dragi. Idealne wyjście podczas nudnej jak weekend księgowego podwójnej randki. W toalecie zaliczają niezłą fazę, wracają uchachane, walą kielona i „girls just want to have fun”.

Oczywiście dopuszczalna jest też opcja z innymi narkotykami. Marihuana – jedna skręca, druga pali. Kokaina – jedna robi kreski, druga wciąga.

Możliwe jest również, że w damskich toaletach zapadają bardzo ważne decyzje dotyczące całego świata. Mówi się przecież, że mężczyzna jest głową, ale kobieta szyją. Panie ustalają między sobą datę wprowadzenia kraju w ważne struktury międzynarodowe (np. Unia Europejska), podejmują decyzje o wyprowadzeniu polskich wojsk z Iraku, zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę i egzekucji Saddama Husajna.

Słyszeliście o Klubie Bilderberg? O nieformalnym stowarzyszeniu szych ze świata polityki i gospodarki, którego członkowie spotykają się raz w roku i omawiają sprawy dotyczące ludzkości? No właśnie.

Narnia, Matrix, błyskawiczne operacje plastyczne, rozpacz nad homoseksualizmem Ricky’ego Martina – teorii na temat tego, dlaczego kobiety chodzą do toalety w parach, jest jeszcze mnóstwo. Powyższe wydają się najbardziej wiarygodne.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑