Kilka zdań refleksji na temat „Psów” Pasikowskiego

Opublikowano Czerwiec 26, 2013 | przez Dżordż

 psy

Żeby obejrzeć ten film wieczorem w telewizji, matki olewają obowiązek usypiania małych dzieci, a ojcowie rezygnują z patrzenia na mecze. To jak najbardziej zrozumiałe. Bo „Psy” to fenomen. Obraz grany regularnie od 21 lat, a mimo to ciągle porywający tłumy.

Włączajcie TVP Kultura! Będzie się działo. Boguś Linda znowu porządzi!

We wtorek, między 20 a 21, tego typu wpisów ukazało się na moim fejsbukowym wallu co niemiara. Czworo znajomych przypominało wszystkim wokół o tym, że za chwilę w telewizji zagrają film Władysława Pasikowskiego. Jarali się tym faktem tak bardzo, jakby światło dziennie ujrzały właśnie nowe porno taśmy Paris Hilton.

Oczywiście dałem się porwać tej gorączce i nastawiłem odbiornik.  „Psy” widziałem już bez mała kilkadziesiąt razy, ale nic to, kiedy mam okazję, to zawsze oglądam jeszcze raz.

Oglądam z wielu powodów:

bo uwielbiam patrzeć na tego pozbawionego jakichkolwiek uczuć Grossa (świetny Janusz Gajos). Postawny facet w płaszczu a la Burberry kroczy z coltem godnym rewolwerowca i bez mrugnięcia okiem zabija policjantów, i tych starych, doświadczonych, ale i młodych, marzących o lepszym życiu niż oferuje to w mundurze.

Skurwysyn jakich mało.

Świnia równie wielka co Olo Żwirski( Marek Kondrat), niby kozak, a jednak nie taki twardziel, jakby się zdawało. Kiedy zabija dwóch gości w szczerym polu, to mięknie mu pała: miotają nim z nerwów konwulsje.

I to właśnie u Pasikowskiego jest zajebiste. Bohaterowie „Psów”, może poza wspomnianym Grossem, to nie są nieustraszeni superherosi godni hollywoodzkich produkcji, to ludzie z krwi i kości, niemal srający ze strachu gdy muszą dobyć broni. W podbramkowych sytuacjach stoickiego spokoju nie zachowuje nawet Franz Maurer. Ubek, ale i kochanek lolisiowatej Angeli.

Swoją drogą jeśli wierzyć kilku niezależnym od siebie źródłom grająca ją Agnieszka Jaskółka miała na planie li tylko 14 lat! Nie wiem, czy tak było na pewno, ale wszędzie jest napisane, że babka urodziła się w 1978 roku, a film pojawił się przecież na ekranach w 1992.

I wywołał większe zamieszanie niż gra kadry Janusza Wójcika w tymże na igrzyskach w Barcelonie. Nie dziwota, w końcu pokazywał Polskę doskonale znaną ludziom tamtych czasów, Polskę brudną, szarą, przekupną, w której jeśli nie masz znajomości to nic nie znaczysz i nie masz żadnych perspektyw.

Pasikowski w całym tym gównie daje jednak widzom nadzieję. Maurer, jakkolwiek dużą i śmierdzącą kutasiną nie był w przeszłości, to jednak człowiek ceniący ponad wartość pieniądza takie kwestie, jak honor czy ludzkie życie. Franz woli być głodny i samotny niż przekupny. I za to cenią go do dziś miliony rodaków, uważających zapewne, że takich postaci jest we współczesnej Polsce coraz mniej. Pewnie słusznie, ale to już temat na inny tekst.

PS. Uważny odbiorca „Psów” jest w stanie wychwycić dwie zupełnie niesamowite z perspektywy 2013 roku kwestie:

– Olaf Lubaszenko ważył kiedyś mniej niż 150 kg.

– Artur Żmijewski jednak nie urodził się z brodą.

 

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑