Kink – aplikacja, która ułatwia podryw na literata

Opublikowano Lipiec 30, 2015 | przez MB

kink kink

Czasami mamy wrażenie, że Internet powstał głównie po to, by ludzie mogli się do woli podrywać, poszukiwać i okazywać sobie zainteresowanie. Czaty, Facebooki, Fotki.pl, portale randkowe, wszędzie chodzi o jedno. W zapewnieniu użytkownikom przestrzeni na amory prześcigają się również twórcy aplikacji na urządzenia mobilne. Przeczytajcie o Tinderze dla pisarzy.

Teraz wszyscy ci, którzy od lat piszą opowiadania do szuflady i lubią w swoich tekstach przemycać wątki erotyczne „spotykają się” w jednym miejscu, na Kink. Ta darmowa aplikacja dostępna na urządzenia mobile Apple’a to program, w którym użytkownicy wspólnie tworzą literackie „dzieła” o pikantnym zabarwieniu i w ten sposób ostro ze sobą flirtują.

Zasady korzystania z Kink są, jak to w przypadku aplikacji na urządzenia mobilne, bardzo proste. Wystarczy pobrać go na telefon, zdecydować się jakim pseudonimem artystycznym będziemy się posługiwać i zacząć zapraszać zalogowanych już wcześniej znajomych. Gdy wiemy już z kim chcielibyśmy wspólnie dopisać kolejną część „Greya” rozpoczynamy flirt, który odbywać się będzie w turach. Każda tura to dwieście osiemdziesiąt znaków. Użytkownicy zamiast pisać sobie, że mają fajne profilowe, extra cycki na zdjęciu z Egiptu i super gust muzyczny, bo wrzucili na walla kawałek Gangu Albanii, dopisują kolejne zdania powieści erotycznej. Za dodatkową opłatą do swoich tekstów mogą dorzucać ilustracje, co zdecydowanie dodaje pikanterii całej akcji. Istnieje również możliwość napisania opowiadania samodzielnie i pochwalenia się nim na kinkowym forum, by inni mogli się nami zainteresować już na wejściu.

Nie oszukujmy się jednak i nie wierzmy, że Kink powstał po to, by wyłowić nieodkryte talenty literackie. Chodzi o to, żeby w inny, może ciekawszy niż dotąd sposób, podrywać się w necie. Zdolności pisarskie są tu tym samym co błyskotliwa gadka w klubie lub szereg uwodzicielskich gestów w barze. Dzięki nim można zachęcić innych użytkowników, by zaczęli z nami czatować i rozmawiać o naszych pasjach, w tym przypadku w dużej mierze związanych z literaturą. Choć temat „książki” podczas rozmów prywatnych nie jest oczywiście obowiązkowy.

Ze względu na element randkowy Kink nazywany jest Tinderem dla pisarzy. Póki co nie cieszy się jeszcze aż tak dużym wzięciem, bo i pisarzy jest stosunkowo mniej w porównaniu z ludźmi łypiących na łatwy seks opierając się jedynie na swoim profilowym. No i, choć może trudno w to uwierzyć, nie wszyscy posiadają sprzęt Apple’a. Stąd nasza sugestia, by aplikację udostępnić także dla innych urządzeń, by stała się bardziej uniwersalna i powszechnie dostępna.

Wówczas może stać się czymś takim jak Wattpad, gdzie zalogowanych jest już prawie trzydzieści pięć milionów użytkowników. Program również opiera się na zespołowym pisaniu tekstów literackich. W ten sposób powstało tam już siedemdziesiąt milionów opowiadań. Kink ma jednak ten atut, że stworzony został z myślą o opowiadaniach erotycznych. Pisząc o swoich fantazjach w wirtualu zdecydowanie łatwiej zaciągnąć kogoś do łóżka w realu.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑