Kino wiecznych chłopców

Opublikowano Maj 6, 2013 | przez MB

 

Początek maja – Iron Man 3, czerwiec – Człowiek ze stali, czyli jeszcze nowszy Superman. Wieści o przyszłorocznej kontynuacji Kapitana Ameryki już w sieci. Jako stereotypowy facet, czyli wieczne dziecko, jaram się na maksa. Niewyobrażalna ekscytacja zaprowadziła mnie do poniższego zestawienia. Błyskawiczny przewodnik filmowy – dla mężczyzn, którzy nie wstydzą się pryszczatego bachora w sobie.

Do kanonu kina wiecznych chłopców zaliczyć trzeba przede wszystkim wszystkie produkcje o superbohaterach (motyw przewodni moich wymarzonych urodzin). Za prawdziwych znawców tematu uchodzimy, kiedy oglądamy filmy z lat 60., takie jak Batman zbawia świat. Pasję do tego typu kina znakomicie jest zestawić z kolekcją figurek.

batman i robin

Równie ważna dla mnie pozycja pojawiła się stosunkowo niedawno. Rok 2010, na ekranie razem Stallone, Lundgren, Statham, Li, Couture, Austin, Rourke, Crews. Dwa lata później dołączają Norris, Van Damme, Willis, Schwarzenegger. Apokaliptyczny pomysł serii Niezniszczalni nie mieści się w pale. Wszyscy bogowie mojego dzieciństwa ręka w rękę mordują, linczują, rozwalają i dewastują. Przeżycie godne wizyty w Disneylandzie, o której zawsze tak marzyłem.

Kategorią konieczną do ogarnięcia są filmy sportowe. Te dzielą się na wiele grup, jednak najważniejsze są produkcje o piłkarzach i bokserach.

Pierwsze z nich charakteryzują: słodka naiwność, walka o własne marzenia, historia trudnego dzieciństwa oraz przepocone koszulki. Obowiązkowo: Gol I, II i III, Przeklęta liga, Czarodziejskie buty Jimmy’ego.

Nieco mniej kolorowy świat futbolu reprezentują Hooligans I i II (gdy zobaczyłem, nie wierzyłem, że to Frodo), Football Factory oraz rodzime Piłkarski poker (jak widać film zawsze aktualny) i Skrzydlate świnie (Paweł Małaszyński, mięśnie i dziary).

Wśród tych drugich (moich ulubionych) znajduje się kilka prawdziwych perełek kina w ogóle. M.in. Wściekły Byk z Robertem De Niro oraz Między linami ringu z Paulem Newmanem. Później ukazało się jeszcze kilka istotnych tytułów: Za wszelką cenę, Ali (ja pierniczę, to naprawdę był Will Smith!), Huragan, Człowiek ringu. Ale i tak wiadomo, że nikt nie wali tak jak Rocky (kocham gościa, kocham jego pięści, jego rękawice i wadę wymowy). Krew, pot i łzy. Mięśnie ze stali i nerwy na wierzchu. Mocne i ekscytujące filmy, do których pozwolę sobie doczepić Warriora z przekozacką rolą Toma Hardy’ego jako zawodnika MMA. Jedyny film w moim życiu, który wzruszył, gdy dwaj półnadzy faceci lali się po mordach (bleh!).

Każdy chłopak na pewnym etapie swojego życia chciał być nie tylko sportowcem, ale i kowbojem (ja chciałem być jeszcze śmieciarzem, alfonsem i włamywaczem). Kapelusze, rewolwery, seksowne Indianki, wow! Jestem jednak z pokolenia, które nie mogło znieść emitowanych co niedziela przez TVP 1 tzw. spaghetti westernów. Dużo wody musiało w rzece upłynąć, aby kinowy Dziki Zachód stał się naprawdę porywający. Wszystko dzięki takim pamiętnym ekranizacjom, jak Szybcy i martwi (po rozkraczonych nogach w Nagim Instynkcie i robieniu loda Joe Pesciemu w Kasynie to ostatnia dobra rola Sharone Stone), Ostatni Mohikanin, Truposz, 3:10 do Yumy, Prawdziwe męstwo, a ostatnio tarantinowski Django.

Niedługo zaś Jeździec znikąd. Na nowy film Verbinky’ego czekam jak Żyd na bar micwę (nie uwierzycie, ale światowa premiera jest dokładnie w dzień moich urodzin, jak wrócę, wrzucę fotę z Deppem).

Istnieje również wstydliwa grupa filmów, które ciężko uznać za udane, a jednak nam, wiecznym chłopcom, się one podobają. Mam na myśli amerykańskie i nie tylko komedie, w których główni bohaterowie to żenujący licealiści za wszelką cenę szukający dup, cip i cycków. Prostacki humor American Pie przeszedł do historii, a wspomnienie sceny dotykającej się tu i ówdzie Shannon Elizabeth będzie się za nami ciągnęło aż po grób.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑