Kolejna sztucznie kreowana gwiazda. Media przechodzą same siebie

Opublikowano Listopad 17, 2014 | przez MB

chamarczuk

Po raz kolejny okazuje się, że kariera w polskich mediach jest łatwiejsza niż zabranie dziecku lizaka. Nawet nieudolne prowadzenie restauracji może zrobić z ciebie celebrytę.

Wystarczy pojawić się we właściwym miejscu we właściwym czasie. Na przykład w programie kulinarnym, który jako gatunek telewizyjny przeżywa swoje największe boom od czasów fali popularności „Podróży kulinarnych Roberta Makłowicza”. Nawet nie trzeba gotować. Wystarczy po prostu być.

Tak jak niejaki Mikołaj Chamarczuk, dwudziestodwuletni współwłaściciel Baru Cechowa w Złotowie, który został niedawno zrewolucjonizowany przez Magdę Gessler. Dodajmy, że właściciel typu „pożal się Boże”, inaczej restauracja nie potrzebowałaby rewolucji. Po emisji odcinka Mikołaj jest lansowany na gwiazdę i już niedługo z pewnością stanie się celebrytą brylujących w rubrykach towarzyskich i na ściankach.

Z jakiego powodu? Najbardziej płytkiego z możliwych. Jest ładny.

W sieci pojawiły się już artykuły na jego temat, życiorysy i pełne zachwytu komentarze. Najwięcej oczywiście jest zdjęć. Nie tylko tych z programu. Mikołaj w koszulce, bez koszulki, Mikołaj w stroju treningowym, Mikołaj na plaży, na sali gimnastycznej i na bieżni. Najwyraźniej komuś przypasowało to niespodziewane zainteresowanie mediów. Stawiamy stówę na to, że będzie gościem „Dzień dobry TVN”.

Chłopak z pewnością nie wyobrażał sobie takiej reakcji społeczeństwa, chciał tylko odpicować swoją restaurację. Do tej pory żaden uczestnik „Kuchennych rewolucji” nie zapadł w pamięć. Program ma lansować Gesslerową i już. Popularność Chamarczuka to poniekąd efekt uboczny działań producentów. Młody restaurator w ogóle się tym jednak nie martwi i chętnie wspiera zainteresowane nim wścibskie media. Do tej pory udało im się dowiedzieć, że Mikołaj trenuje lekkoatletykę, sporty walki, w tym K-1, był mistrzem Polski i mistrzem Europy, jest zodiakalnym strzelcem i, dziewczyny, przykro nam, ale od dwóch lat jest w stałym związku. Choć ponoć nie ma takiego wagonu, którego nie dałoby się odczepić.

Fejm od Chamarczuka odczepić będzie ciężko. Wyraźnie wyczuwając co się święci założył już oficjalny fanpage na Facebooku. Dokładnie w dniu, w którym powstawał ten tekst. Lajków przybywa co trzy sekundy. Nie zdążył jeszcze udostępnić wiele, ale zdjęcie z wakacji jest, selfie też. Wrzucił również prośbę o kierowanie wszystkich pytań poprzez stronę a nie profil prywatny. Znak, że fanki już zaczynają oferować mu swoje pochwy, wysyłają zdjęcia gołych cycków i chcą mu rodzić dzieci. Wiele z nich, pod pachę z TVN’em, sugeruje, by wystąpił w kolejnej edycji „Top Model”. Gdyby Chamarczuk zdecydował się na taki krok w Polsce, zamiast kuchennej nastałaby rewolucja seksualna.

Przypadek jego rozpoczynającej się kariery jest niebywały. Mikołaj Chamarczuk to symbol mediów naszych czasów. Twór praktycznie doskonały. Wystarczyło zaledwie kilka dni od emisji odcinka, by dotychczas anonimowy mieszkaniec Złotowa rozbudził wyobraźnię czytelników serwisów plotkarskich, dojrzewających gimnazjalistek oraz użytkowników Facebooka i stał się symbolem seksu nie robiąc absolutnie nic. Zdążył nawet powstać fanpage nieoficjalny, a także taki o nazwie „Lecę na Mikołaja z Kuchennych Rewolucji”. Po tym jak Mikołaj samodzielnie postanowił zadbać o lans w Internecie, naturalnie nie mają już szans przebicia się. My z kolei łapiemy się na tym, że mamy coraz mniejsze szanse na zrozumienie mediów i społeczeństwa.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑