Kolonizacja Marsa do 2025? Może lepiej to przemyśleć?

Opublikowano Grudzień 13, 2013 | przez MB

marsa

Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Guzik prawda, na Marsa.

Holenderskie przedsiębiorstwo The Mars One Foundation planuje skolonizować Marsa. Co? Jak to? O kurwa! Akcja podboju planety ma się odbyć do 2025 roku. Ale już w tym momencie trwa nabór ochotników. Spośród wszystkich zgłoszonych specjaliści wybiorą zaledwie czwórkę, która dostąpi zaszczytu spenetrowania Czerwonej Planety. A jest z czego wybierać, ponieważ na ten moment zgłosiło się 200 000 (słownie: dwieście tysięcy) chętnych.

I nie byłoby w tym może nic specjalnie zaskakującego (lot na Marsa, wielki krok dla ludzkości, wieczna sława, uczestnictwo w przełomowym wydarzeniu, ble, ble, ble…), gdyby nie fakt, że pomysłowi i ambitni wizjonerzy z Holandii nie wymyślili technologii pozwalającej na… powrót na Ziemię.

I nie wymyślą. Czyli one way ticket, Drodzy Państwo. Ogłoszenie na Gumtree wyglądało pewnie mniej więcej tak:

– Wsadzimy Cię w rakietę i będziesz mieszkał na Marsie wraz z trzema innymi osobami. O, prawie zapomnieliśmy, bilet jest tylko w jedną stronę. Ktoś chętny?

Liczba osób, które bez mrugnięcia okiem skorzystałyby z oferty wzięcia udziału w kosmicznym reality show, pobzykania w przestrzeni kosmicznej i zejścia z tego/tamtego świata śmiercią niewiadomą jest zastraszająco wielka. Bowiem profil tego typu kandydata w moim odczuciu wygląda następująco:

Człowiek dozgonnie niezadowolony ze swojego życia, smutny, zmarnowany, nieszczęsny. Desperat po wielokrotnych nieudanych próbach samobójczych, który nic po sobie nie zostawił na tym łez padole. Bez rodziny, bez perspektyw, bez satysfakcjonującej przeszłości. Bez udanego bzykanka i jakiegokolwiek życia towarzyskiego. Trochę nieudacznik, trochę fajtłapa, trochę nieszczęśnik. Ale z dostępem do neta. Dwieście tysięcy, naprawdę?

Istnieje szansa, że na Marsie wyselekcjonowana czwórka smutasów rozpocznie nowe życie. Naukowcy zapewniają bowiem, że warunki są niemal identyczne jak na Ziemi. Tylko nie ma supermarketów. Dlatego pewnie w podróż wybiorą się dwie lasencje i dwóch gachów. Pewnie takich całkiem, całkiem by na siebie polecieli, zakochali się w sobie i trochę popukali w celu przedłużenia gatunku. Ciąże w kosmosie raczej trwają krócej niż dziewięć miesięcy, więc ani się obejrzą, a powstanie druga Warszawa.

Nowe pokolenia osadników wybudują autostrady (oby lepsze niż te na Ziemi), restauracje, kina, teatry, publiczne toalety, na Marsie zaczną tworzyć się pierwsze korki, powstaną rządy, partie, polityczne, opozycje, komunikacja miejska, służba zdrowia, organy ścigania i w kosmosie zrobi się taki sam burdel jak tutaj.

Wypiją całe mleko z Drogi Mlecznej, przelecą Wielką Niedźwiedzicę, do Małej dobiorą się pedofile, Teleskop Hubble’a zniszczą kibole, a gimbaza na Czarnej Dziurze narysuje wielkiego penisa.

Więc może lepiej całą tę kolonizację sobie darować?

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑