Na co komu „zoomka” Kusznierewicza?

Opublikowano Październik 22, 2014 | przez MB

kusznier

Złoty medalista z Atlanty w klasie Finn wraz z fachowcami z firmy T-Mobile od ponad roku wytężali umysły, by stworzyć niepowtarzalne i innowacyjne urządzenie mobilne. Zachcianka Kusznierewicza ziściła się. Zoom.me lada dzień będzie dostępny w największych sieciówkach w kraju. Tylko co z tego?

Przed laty znakomity żeglarz, dziś biznesmen pełną gębą. Sprzedaje jachty, organizuje wycieczki firmowe, prowadzi szkolenia. Ostatnio wszedł na rynek nowych technologii, czego efektem jest Zoom.me. Prawdziwie rewolucyjny i ponadczasowy produkt, którego idea wykiełkowała w umyśle Kusznierewicza podczas strzelania foć z córkami.

– Dziewczyny, ale super selfie! Hmm… jakby to zrobić, żeby dziadkowie mieszkający daleko od nas mogli je teraz zobaczyć?

– Może wyślesz im mms’a?

– Nie! Zrobię taką specjalną ramkę, którą podłączą sobie do prądu, potem do Internetu i sms’em wyślą mi jej numer identyfikacyjny. Ja szybko ściągnę aplikację i jednym ruchem błyskawicznie prześlę zdjęcie ze swojego smarthpone’a do ich ramki. Jestem bardzo zapracowany, więc takich fotek w przeciągu pół roku wyślę im może z sześć. Trochę głupio, bo po trzech miesiącach bezpłatnego neta będą musieli zacząć za niego płacić, ale na pewno będą zachwyceni. Ostatnio narzekali, że wszystkie rzeczy zbierające kurz im się potłukły.

– Świetnie, tato!

Cyfrowa ramka Kusznierewicza reklamowana jest jako świetny prezent dla leciwych członków rodziny, którzy nie bardzo radzą sobie z obsługą komputera albo telefonu komórkowego. Zoom.me posiada tylko ekran dotykowy, jeden przycisk i dwie dziurki na zasilacz (w zależności, od tego do której go podłączymy, „zoomka” może stać w pionie lub w poziomie, szał!). Służy do przeglądania zdjęć. Coś ponadto? Droższa edycja zawiera kartę SIM.

Za podstawową wersję tego „cacka” zapłacimy 249 zł, za rozbudowaną (o kartę SIM) 349 zł. Czyli niewiele więcej niż za tableta w Biedrze. Dlaczego tak mało? Bo produkcja w całości odbywać się będzie w Chinach. Choć projekt polski, więc Kusznierewicz chodzi dumny jak paw.

Paw to dobre słowo. Zacznie być bliskie wszystkim, którzy spodziewali się prawdziwego dzieła sztuki i każdemu kto na bieżąco śledzi nowinki. Mimo że Kusznierewicz ze swoim śnieżnobiałym uśmiechem i w dobrze skrojonym garniturze stara się pozować na polskiego i bardziej eleganckiego Steve’a Jobsa, uwadze czujnych miłośników nowych technologii nie umknął fakt, że Zoom.me to prawdopodobnie zwykły plagiat.

 

„Grandparent’s Frame” promowana jest przez firmę Johnson’s Baby już pół roku. Cyfrowe ramki do przeglądania zdjęć na zagranicznych rynkach istnieją już kilka lat. Innowacją wprowadzoną przez amerykańską firmę jest dostosowana do nich aplikacja.

Choć nawet jeśli jakimś cudem Kusznierewicz i T-Mobile nie mieli zielonego pojęcia o tym, że ktoś całą robotę odwalił na długo przed nimi, nie zmienia to faktu, że Zoom.me w Polsce furory nie zrobi. Grupa docelowa co prawda w tej chwili jest spora, ale w dłuższej perspektywie stanie się bezużytecznym i przestarzałym gadżetem. Ludzi starszych, którzy nie radzą sobie z telefonami i tabletami jest coraz mniej. To pokolenie pamięta jeszcze echa II Wojny Światowej. A ludzie dopiero wkraczający w sześćdziesiątkę już teraz całkiem nieźle śmigają na swoich Samsungach. „Zoomka” straci swój target drogą całkowicie naturalną. Poza tym ramka Kuszniera nie oferuje użytkownikom nic, czego nie dostali już wcześniej. Opakowuje to jedynie w dobry marketing, przystojną twarz i znane nazwisko. Niestety to trochę za mało.

Spodziewaliśmy się czegoś więcej.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑