Kopie, bzyka, kolekcjonuje markowe ciuchy. Poznajcie Julię Dobrowolską

Opublikowano Luty 6, 2013 | przez Dżordż

ok³adka_ok01

Gdybyś podrywał ją natrętnie w barze, dostałbyś szybkiego klapsa w dziąsło. Gdybyś otworzył jej szafę, zobaczyłbyś w niej ciuchy o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Gdybyś jakimś cudem dał radę przekonać ją do seksu, od nadmiaru orgazów straciłbyś przytomność.

Poznaj Julię Dobrowolską. Entuzjastkę wylansowanych ciuchów od najdroższych projektantów. Miłośniczkę siłowni i sztuk walki. Seksoholiczkę.  I, przede wszystkim, najlepszą detektyw w Polsce.

Każdy kraj ma taką Lisbeth Salander na jaką zasłużył. Polska widocznie zasłużyła na znakomitą – Gaja Grzegorzewska stworzyła w swojej serii książek niezwykle intrygującą kobiecą postać. Dziewczynę, która rozkochałaby w sobie każdego faceta w Polsce. A potem pewnie, znużona twoją bylejakością, rzuciłaby ciebie w pizdu i na odchodne jeszcze  jebnęła z półobrotu.

Twórcą postaci Dobrowolskiej jest krakowianka, rocznik 1980. Dobra znajoma mojego ulubionego współczesnego polskiego pisarza Marcina Świetlickiego.

Poza koleżeństwem tych dwoje łączy coś jeszcze: znakomicie piszą. Kiedy czytam poszczególne rozdziały ostatniej książki Grzegorzewskiej pt. „Grób”, to aż zżera mnie zazdrość, że tak młoda kobieta, niewiele starsza ode mnie, potrafi budować tak smakowite zdania. I dzięki temu tak kapitalnie stopniować emocje. Też bym tak chciał, ale nie potrafię.

Jeśli lubisz klasyków współczesnego kryminału, takich jak Henning Mankell, Jo Nesbo czy Stieg Larsson, powinieneś niezwłocznie sięgnąć po książki Grzegorzewskiej. Ta kobieta naprawdę nie ustępuje umiejętnościom zagranicznym mistrzom suspensu. Aż dziw bierze, że jej książki nie zostały jeszcze przetłumaczone na cały świat. Gdyby do tego doszło, jestem pewien, że Gaja odniosłaby międzynarodowy sukces. Z miejsca stałaby się kolejną po Wisławie Szymborskiej piszącą kobietą z Krakowa, którą kocha się pod każdą szerokością geograficzną.

A propos – podoba mi się, że Grzegorzewska opisuje te miasto bez robienia laski, nawet jeśli zdarza się to nagminnie jej bohaterce. W jej książkach Kraków to nie jest miasto zakochanych turystów bawiących się na starówce i podziwiających Sukiennice. To mroczne miejsce, może nie tak bardzo jak Wrocław Marka Krajewskiego, ale jednak wywołujące ciarki na plecach.

W ciągu siedmiu ostatnich lat Grzegorzewska napisała cztery książki o Dobrowolskiej. Spokojnie możecie sięgać po każdą z nich – ani jedna z tych pozycji nie jest kiepska. Niektóre są bardzo dobre, inne wyśmienite, ale przy żadnej nie będziecie się nudzić.

W ostatniej, pt. „Grób”, mamy niewyjaśnione samobójstwo, skorumpowanych, ohydnych policjantów, realistyczne opisy rozpieszczonych nastolatków z bogatych rodzin oraz obrzydliwych dewiacji seksualnych.

Życie bywa jak Miriam – z początku ładne i piękne, a tu na końcu jednak wychodzi chuj. Ta książka nie zawiedzie was w podobny sposób. Zaczyna się znakomicie i znakomicie się kończy.

 

 

 

Komentarze

Ciuchowy lans Julii Dobrowolskiej
Stopień napalenia głównej bohaterki
Kraków jako wyuzdane miasto
Bohaterzy drugoplanowi

Podsumowanie: Po przeczytaniu każdej książki z serii człowiek czuje się przyjemniej niż po wypiciu Johnniego Walkera Green Labela.

4.5


Ocena użytkowników: 5 (1 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑