Koreańczycy w końcu mogą pukać kogo tylko chcą, a Koreanki… mają problem

Opublikowano Luty 26, 2015 | przez lucky bastard

poker-face-3

Koreańscy producenci prezerwatyw odkorkowali właśnie zakurzone do niedawna w piwnicach szampany. Tak samo miliony mieszkających tam facetów, którzy po kilkudziesięciu latach życia w niepewności i strachu, kryjąc się po najczarniejszych dziurach, w końcu mogą dowolnie wybierać partnerki seksualne. Rząd Korei Południowej właśnie zniósł absurdalny przepis, poprzez który każdy mężczyzna, który dopuścił się cudzołóstwa, mógł trafić do ciupy. Gratulujemy, łączymy się w radości. Niech żyje wolność.

Rozumiemy – wierność, wartości rodzinne, wyższe cele. W porządku, ale istotą dzisiejszego świata jest wolność i niezależność. Zdrada, choć czyn to paskudny, niemoralny i nieetyczny, powinna być obciążeniem wyłącznie dla sumienia zdradzającego, a nie kończyć się w sądzie, a w skrajnych przypadkach nawet w więzieniu.

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Hajtacie się z piękną, szczuplutką Koreanką. Wszystko jest cudownie, ale z roku na rok robi się coraz bardziej nieznośna. Do tego beznadziejnie gotuje, tyje, całe dnie przesiaduje przed telewizorem. A jej aktywność w sypialni ogranicza się do obligatoryjnego raz w miesiącu. Nie trafiłby was szlag? No właśnie. Sumienie też ma swoje granice.

Na dojście do podobnych wniosków koreański rząd czekał potrzebował – bagatela – kilkudziesięciu lat. Szkoda, że tylko w ostatnich trzydziestu-paru latach do więzień, z powodu skoku w bok, trafiło ponad trzydzieści tysięcy nieszczęśników, a ogólnie posądzonych o zdradę zostało ponad 50 tysięcy. Tylko w ostatnim roku liczba ta była bliska tysiąca.

Oczywiście wyrok nie spodobał się skośnookim paniom, którym wytrącono z ręki gruby argument przemawiający bardziej niż obrączka, szczere łzy, groźba strajku w kuchni i tak dalej… Do niedawna zawsze mogły powiedzieć: – Jak tylko znajdę dowód zdrady, dzwonię na policję. Pójdziesz siedzieć. Lepiej dwa razy się zastanów… – kwitując tę wypowiedź anielskim uśmieszkiem. A teraz? Stojącym na straży domowego ogniska Koreankom zostało już tylko jedno: protesty, zakrojone na szeroką skalę.

Można powiedzieć, że do Korei – przynajmniej tej południowej – dotarła seksualna cywilizacja, ale wciąż są na świecie miejsca będące pod tym względem absolutnym ciemnogrodem. Na przykład taki Singapur, gdzie seks oralny jest surowo zabroniony. Chyba, że… jest elementem gry wstępnej. To samo jest w niektórych miejscach w USA – niby najbardziej cywilizowanym kraju świata. Południowa Dakota? Nawet dziesięć lat więzienia. Kompletny absurd, chociaż nie wiemy w jaki sposób podobne prawo może być respektowane.

To niewątpliwie jeden z tych momentów, kiedy czujemy się naprawdę dumni, że żyjemy właśnie w Polsce…

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑