Kremy, bokserki i inne pedalskie prezenty

Opublikowano Wrzesień 19, 2013 | przez MB

bokserki

Zalegają na półkach, zbierają kurz i zawalają sporo wolnego miejsca. Wielokrotnie przestawiane, przesuwane i przewracane. Krótko mówiąc – zaśmiecają przestrzeń. Często budzą konsternację i zdziwienie. Prezenty. Ale takie, których nigdy nie chciałbyś dostać od bliskiego kumpla. Niektórzy komentują je krótko: so gay.

Neutralne rzeczy, takie jak portfel, perfumy, książka czy płyta przejdą bez zastanowienia. Niestety, niektórzy faceci kompletnie nie mają wyczucia i kupują na maksa zniewieściałe, nietrafione prezenty. Czasem aż ciężko stwierdzić, kto powinien się wstydzić. Wręczający czy obdarowywany.

Zazwyczaj kiedy kumpel daje nam podarunek uśmiechamy się, przyjmujemy życzenia, ściskamy dłoń / klepiemy bracha po plecach (w zależności od stopnia zażyłości). Często jednak jest to tylko dobra mina do złej gry. Zdarza się bowiem, że koledzy obdarowują nas tzw. pedałówą = istnieją rzeczy, których mężczyzna nigdy nie powinien otrzymać z rąk drugiego.

Gama tego typu prezentów jest bardzo szeroka. Zaliczają się do nich wszelkiego rodzaju przybory łazienkowe: zestaw preparatów do kąpieli, żele do włosów, komplet ręczników, klapki, waga łazienkowa oraz niemieckie szampony. Nawet nie myślcie, by któremuś ze swoich ziomeczków wręczać prenumeratę czasopisma, pościel albo maskotkę. Darujcie sobie również wszelkiego rodzaju narzędzia kuchenne i domowe: zestaw noży, żelazko, elegancką zastawę, kubek z imieniem albo zabawne solniczki i pieprzniczki. Zgroza.

Tak samo jak kosmetyki. Te facet powinien otrzymywać wyłącznie od swojej kobiety, która dba o jego wygląd. Koleś nie przejmuje się aksamitną cerą swojego kumpla. Nie wykosztowuje się na kremy, balsamy i peelingi. Z tej kategorii dopuszczalne są jedynie perfumy. Ale wtedy muszą być najlepsze, nie jakieś dziadostwo.

Podobnie sprawa ma się z bielizną. Do niej dostęp mają wyłącznie kobiety. Nie sądzę, aby którykolwiek z was, jarał się jak Kubuś Puchatek miodem parą stylowych bokserek od najlepszego przyjaciela. Sprawa co najmniej podejrzana.

Starajmy się również unikać żywych zwierząt. To zawsze ryzykowny zakup. Faceci z reguły czują do nich mniejszy pociąg niż kobiety, mają do nich ograniczony stosunek emocjonalny, nie potrafią się zwierzakami zajmować, nie są w stanie stuprocentowo się zaangażować. Choć naturalnie zdarzają się wyjątki. Osobiście do nich nie należę, więc nie polecam prezentowania mi piesków, kotków i chomiczków. Przy mnie padną szybciej niż murzyn w filmie sensacyjnym.

Wręczanie prezentów to wbrew pozorom trudna sztuka. Wymaga zaangażowania, pomysłu i poświęconego czasu. Ciężka robota. Dlatego po pewnym czasie wielu dochodzi do wniosku, że wóda i tak wystarczy. Wtedy można jeszcze skorzystać, bo jubilat raczej 0,7l w pojedynkę nie obali. I to myślenie faktycznie ma sens, bo mężczyźni do takich pierdół jak prezenty wagi nie przykładają. Najważniejsze jest towarzystwo i dobra zabawa. Umówmy się, dezodorantem się nie najebiesz.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑