Król ucieczek z pudła w tarapatach, czyli film o którym w Polsce nie było głośno, a szkoda

Opublikowano Luty 11, 2014 | przez Dżordż

THE TOMB

Okazuje się, że telefon od mamy o 23.30 nie zawsze musi oznaczać śmierć kogoś bliskiego. – Obejrzeliśmy z tatą naprawdę niezły, nowy film akcji, ze Stallone i Arnoldem – słyszę po drugiej stronie słuchawki i jestem przekonany, że chodzi o „Niezniszczalnych 2”, dlatego odpowiadam: – No mnie nie rzucił na kolana. – Dziwne, przecież Balboa tak fajnie z więzień uciekał! – słyszę w odpowiedzi.

Z jakich, kurna, więzień myślę i wchodzę równocześnie na filmweb.pl. Dziesięć sekund i już widzę, że rodzice mieli na myśli film „Escape Plan”, który miał światową premierę w lipcu, a do naszych kin nie wszedł w ogóle. I być może z tego powodu go przegapiłem. Kompletnie nie miałem pojęcia, że coś takiego powstało, co jest o tyle dziwne, że od małego kręciły mnie te wszystkie obrazy w stylu „zabili go i uciekł”. Jedni mają słabość do Sylwii Grzeszczak, inni do PlayStation, a ja lubię jak się dzieje dużo na ekranie w tzw. odmóżdżaczach.

Jest 24, akurat otworzyłem piwko, nie zwykłem chodzić spać przed 2 więc dochodzę do wniosku, że późna randka z Sylwkiem i Arnoldem to jest to. Następnie odpalam film i przez niecałe dwie godziny zapominam o bożym świecie i po prostu dobrze się bawię. Jasne, to nie jest arcydzieło na miarę „Wilka z Wall Street”, ale przecież nie o to w filmach akcji chodzi, by zapierały dech w piersiach swoją głębią, prawda? Ma być oryginalny pomysł, trochę głupich żartów, porozbijanych nosów i trupów. W „Escape Plan” mamy to wszystko, dlatego film s i ę o g l ą d a.

Zarys fabuły: Sly gra kolesia, którego zawód to… uciekanie z więzień. Daje się w nich zamykać, a następnie dzięki zajebistej inteligencji i świetnie rozwiniętemu zmysłowi obserwacji znajduje słaby punkt, który wykorzystuje aby czmychnąć pokazując jednocześnie naczelnikom poszczególnych placówek, jakimi są leszczami. Ciekawie robi się gdy Stallone trafia do pierdla, z którego teoretycznie nie ma wyjścia, siedzi w nim za to Arni…

Więcej nie zdradzę, powiem tylko, że zabawa jest przednia i nie ma się co sugerować faktem, że Sylwek dostał po tym filmie nominację do Złotej Maliny. Jak dla mnie grał spoko, wiadomo, że to nie jest aktor na miarę Leosia Di Caprio, ale utrzymuje swój rzemieślniczy poziom i OK. Wszyscy duzi chłopcy, lubiący konkretną rozpierduchę podczas której delektują się browarem i chipsami, powinni ten film zobaczyć.

PS. Szukając o nim info zauważyłem, że w 2015 wyjdzie… kolejny Rambo. O JA JEBIE! Stallone to jest jednak niewyżyty skurwiel.

 

Komentarze

Coś jak Prison Break
Arnold masochista
Pomysłowość Sylwka
Krew, noże, karabiny

Podsumowanie: Dziadki są w gazie, nadal potrafią zrobić konkretną rozpierduchę.

4.5


Ocena użytkowników: 3.7 (5 głosów)

Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑