Krótka wiadomość dla powolnych kierowców miejskich autobusów: pieprzcie się

Opublikowano Lipiec 1, 2014 | przez Dżordż

angry-old-woman

Kolega daje na Twitterze taki wpis:

„Zmiana motorniczych w tramwaju:

– Dawaj, młody, bo opóźnienie jest.
– Ale zgodnie z przepisami…, zaczyna Młody.
– Pieprzyć to! Wysiadaj!”

Czytam to i jednocześnie bardzo mu zazdroszczę. Nie tego, że jeździ tramwajami. Zazdroszczę mu, że trafia na prowadzących pojazd, którzy dbają o dobro pasażerów. A ściślej o to, żeby ludzie nie spóźniali się do celów swoich podróży.

Ja jeżdżę regularnie autobusami i zdradzę Wam, że ich kierowcy nie są tak szlachetni. Wiem to, ponieważ często na przystanku Rozbrat, na którym staje moje 107, panowie akurat zmieniają się za kółkiem.

Niestety, cały proces nie trwa tyle co wymiana kół w aucie formuły 1podczas grand prix. Jeśli już miałbym go do czegoś porównać długością, to raczej do dwudziestominutowego odcinka amerykańskiego sitcomu. Żeby jeszcze dialogi były na podobnym poziomie, dałoby się to jakoś znieść. Niestety, raczej bliżej im do „Klanu” niż do „Jak poznałem waszą matkę”.

– Hej Maniek, jak się jechało?
– Dobrze, chociaż śródmieście stoi.
– Aha, a hamulec już działa?
– Raczej tak.

(w tle słychać oddech ulgi pasażerów)

Jeszcze z dziesięć podobnych pytań i już, Maniek opuszcza posterunek. Robi to jednak bardzo leniwie, jak gdyby był prezydentem zwalniającym ostatniego dnia kadencji swój gabinet.

Facet zupełnie nie przejmuje się tym, że pojazd ma jakieś siedem minut spóźnienia. Dobrego humoru nie zniszczą mu nawet pełne wyrzutów spojrzenia pasażerów. Także ich znaczące chrząknięcia nie robią na Mańku wrażenia. Na jego zmienniku również. Zamiast ruszyć z kopyta, zachowuje się jak tytułowy bohater filmu „Indianin w Paryżu” pierwszego dnia w wielkim mieście – z szeroko rodziawioną gębą ogląda kierownicę, hamulec oraz licznik prędkości. Na wszelki wypadek wbijam w telefon 112, boję się, że zaraz z wrażenia zejdzie na zawał.

Jednak przeżył. Rusza. Powoooli, jak tuwimowska lokomotywa. Kiedy już nabiera rozpędu, a ludzie oczami wyobraźni widzą się u kresu tej podróży życia, zmiennikowi dzwoni komórka.

– Co tam, Kwiatuszku? Bo u mnie wszystko dobrze…

tralala, tralala, a pojazd zwalnia.

Ech, żeby tak ktoś z warszawskiego ZTM-u wpadł na pomysł przeszkolenia kierowców u motorniczych.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑