Księcioseksualni? Naprawdę?

Opublikowano Luty 25, 2016 | przez MB

książę 3

Na tegorocznym Paryskim Męskim Tygodniu Mody zaprezentowano nowy wygląd współczesnego mężczyzny. Zwykłego pizdusia wciśnięto w pstrokatą marynarkę i nazwano księcioseksualnym. Niestety, nie był to żart.

To, co światowi dyktatorzy mody, styliści i blogerzy próbują lansować jako wizerunek nowoczesnego mężczyzny, skwitować można dwoma słowami – szok i niedowierzanie. W dodatku absurdalne wytyczne dotyczące tego jak facet powinien wyglądać zmieniają się szybciej niż pory roku. Metroseksualni i drwaloseksualni, kolesie w legginsach i z brokatem na brodach, męskie warkocze i spódnice dla mężczyzn. Wszystkie trendy z kilku ostatnich, nawet nie lat, a miesięcy, usiłują zrobić z panów pizdy. Mogłoby się wydawać, że było ich już tak dużo, że więcej świat mody po prostu nie jest w stanie przyjąć. A jednak.

książę 2

Projektanci największych domów mody, zachwyceni perspektywą przemienia mężczyzn w androgeniczne hybrydy, podczas Paryskiego Męskiego Tygodnia Mody granicę żenady przesunęli jeszcze dalej i za wzór męskości postawili tym razem królewicza. Słynny z wciśnięcia do polskich sklepów ubrań gorszej jakości, na które gawiedź i tak się rzuciła, Balmain i inni przebrali swoich modeli, a stylizacje oparli o połączenie szat niemal żywcem ściągniętych z Jana Olbrachta z hipsterskimi fatałaszkami. Powiedzieć, że efekt był komiczny, to nie powiedzieć nic. Bo jeśli chodziłoby o żart, umowną konwencję albo strój na bal przebierańców, to proszę bardzo. Te karykaturalne sceny wydarzyły się jednak na prestiżowym w świecie mody evencie, który uchodzi za opiniotwórczy.

Co zatem powinien nosić dzisiejszy mężczyzna? W skrócie – abażury, cyrkonie i kurtyny. Najlepiej, żeby stylizował się na dworskiego panicza, był elegancki, ale elegancją rodem z osiemnastego wieku, zakładał bogato zdobione marynarki, bujne koszule, wybierał najszlachetniejsze materiały i łączył je ze skórą. Nie powinien bać się złotych, srebrnych i pstrokatych ozdób, frędzli, paciorków i obszyć. Co innego z zarostem. Jego powinien bać się jak ognia. Teraz, zgodnie z wizją kreatorów mody, facet musi być gładki jak szyba. Na głowie zaś może pozwolić sobie na więcej, ale oczywiście na tyle, na ile pozwala mu jego szlacheckość. Najlepiej widziane są fryzury przylizane, włosy układane na piankę oraz długie grzywki. Brzmi absolutnie najgorzej. Czy za chwilę najmodniejsi kolesie będą wbijać się w zbroje i jeździć na białych koniach?

Uczestniczący w pokazach Paryskiego Tygodnia modele mieli oczywiście rozmarzone i puste spojrzenia jak bohaterowie „Jeziora marzeń”, nienaganną cerę, manicure i wyskubane brwi. Ostatnim przychodzącym do głowy skojarzeniem jest więc „męskość”. Coś takiego bardziej kojarzy się z jednorożcami, watą cukrową i boysbandami. Z mężczyzną? Ani trochę.

Oczywiście żaden trzeźwo myślący facet nie weźmie sobie tego naćpanego dziwactwa do siebie. Zły w tym wszystkim jest przede wszystkim sposób, w jaki postrzegać chcą mężczyzn najwięksi znawcy od mody męskiej i to jaki styl starają się wylansować. Niestety, często im się to udaje, ponieważ oprócz tych trzeźwo myślących, są także tzw. chłopcy na rozdrożu, którzy każdym tego typu dziwactwem są zachwyceni i przez których mówi się o upadku męskości.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑