Kto po rolnikach? Najgorsze i najlepsze strajki, do jakich mogłoby dojść w stolicy

Opublikowano Luty 11, 2015 | przez ZP

warszawa-panorama

Rolnik wjechał dziś na traktorze w okolice Warszawy (a pewnie docelowo pojawi się w końcu w samej stolicy), by walczyć o swoje. Kierowcy nie są z tego powodu zadowoleni, boją się, że miasto zostanie na dobre zablokowane. Wielkomiejskie kobiety także nie pałają zachwytem, farmer to jednak nie jest Brad Pitt, nie można na nim zawiesić oka. Ja z kolei nie mam prawa jazdy, nie jestem też niewiastą, patrzę więc na to wszystko na spokojnie. I jednocześnie zastanawiam się: kto jeszcze mógłby pojawić się w Wawie, by zastrajkować, a jednocześnie urozmaicić życie metropolii?

Nie miałbym nic przeciwko temu, by pod sejm pofatygowały się kiedyś niezadowolone ze swoich zarobków hostessy. Kilkaset kobiet dziarsko maszerujących po stolicy, w większości zadbanych, zgrabnych, kto wie, może nawet na szpilkach i w kostiumach? Tak, to byłoby to!

Znajoma, która zerka mi przez ramię podczas pisania tego tekstu, podpowiada za to, że chciałaby, aby o swoje upomnieli się trenerzy personalni z siłowni oraz intruktorzy fitnessu.

– Pod warunkiem, że ich strajk odbyłby się na wiosnę i ubrani byliby tylko od pasa w dół – dodaje.

Uważam, że całkiem przyjemna byłaby demostracja cukierników. Niezadowoleni ze swoich apanaży mogliby chcieć pokazać światu, że zasługują na wyższe zarobki, ponieważ są mistrzami w swoim fachu. A co za tym idzie niewykluczone, że przywieźliby ze sobą z różnych stron Polski pyszne wypieki, potwierdzające ich klasę. Przeciętny warszawski dziennikarz, taki jak ja, mógłby na tym skorzystać. Dodatkowy tłusty czwartek zawsze na propsie.

Mam wrażenie, że Warszawa bywa szarym i przygnębiającym miastem, głównie zimą, przeważnie w styczniu czy lutym. I własnie z tego powodu chętnie przywitałbym na początku roku na jej ulicach wkurwione na rząd florystki. Marzy mi się happening, podczas którego szły by ulicami z setkami przepastnych bukietów w dłoniach. Choć przez jeden dzień polska stolica byłaby bardziej kolorowa niż Delhi, cudownie!

Dobra, koniec z tymi pozytywami, w końcu autor tego tekstu jest Polakiem, a skoro tak, to trzeba trochę ponarzekać, liczba negatywnych przykładów w artykule musi się zgadzać, prawda?

Muzycy. To pierwsza grupa zawodowa, która przychodzi mi na myśl, kiedy zastanawiam się nad tym, kogo nie chciałbym oglądać na stołecznych ulicach. Dlaczego? To proste: setki wściekłych basistów/perkusistów/gitarzystów i innych trębaczy mogłyby wywołać w mieście kakofonię (o) jakiej ta planeta jeszcze nie słyszała. W nowoczesnych drapaczach chmur pękałyby szyby, a zdezorientowani kierowcy hurtowo wywoływaliby stłuczki. Brr, zgroza.

Warszawa to miasto, w którym w godzinach szczytu na ulicach nie brakuje tysięcy ludzi. I choćby z tego prozaicznego powodu kiepsko mógłby się skończyć strajk pszczelarzy. Znając życie, zdenerwowani na władzę przedstawiciele tej profesji, zabraliby ze sobą kilka (set) przenośnych uli. Następnie groziliby premier Kopacz wypuszczeniem chmary pszczół. Oczywiście od tego już tylko krok do utracenia nad nimi kontroli, co spowodowałoby zapewne w mieście zamieszanie podobne do tego, jakie było w Egipcie, gdy kraj nawiedziły biblijne plagi.

Skoro już jesteśmy przy żyjących istotach i nawiązujemy do Pisma Świętego, to muszę przyznać, że w głowie kołacze jedno słowo: weterynarz. Przykładowo: tysiąc lekarzy zwierząt wpadłoby w okolice Wiejskiej, każdy z nich zabrałby ze sobą dwa czworonogi. Wyobrażacie sobie, co by się działo? Ja widzę w myślach takie zamieszanie, przy którym wymiękłby nawet Noe ze swoją arką!

Daleki jestem też od radości na myśl o proteście opiekunek do dziecka (pewnie każda wzięłaby ze sobą co najmniej jednego ryczącego bachora), ankieterów (zadawaliby wszystkim dookoła JESZCZE więcej pytań), archeologów (kto wie, jakie kości by ze sobą przytargali poza swoimi?), chemików (jeszcze wysadziliby miasto), choreografów (strajk przybrałby zapewne w końcu formę tańca pozbawionego jakichkolwiek synchronów) i projektantów mody (od nadmiaru badziewiastych strojów, które mieliby na sobie, można by było oślepnąć).

foto: www.niepodroze.pl

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑