Trwa pojedynek gazetowej wagi ciężkiej: Wyborcza kontra Super Express

Opublikowano Czerwiec 11, 2015 | przez lucky bastard

super-express-14022013_20020508

W najbliższych dniach, tygodniach, a kto wie, być może nawet miesiącach, będziemy świadkami osobliwego pojedynku. Ze względu na rozłożenie w czasie nie polecamy wam prażenia popcornu, ale radzimy przyglądać się uważnie. W jednym narożniku Gazeta Wyborcza, a w przeciwległym Super Express, czyli mówimy starciu wagi ciężkiej.

Na jakiej płaszczyźnie będą rywalizować? Nie, nie o to, kto sprzeda więcej nakładu. Również nie o to, kto wykryje więcej afer, ani nie o to, czyje materiały będą częściej cytowane. Będą licytować się, kto z nich… skrzywdził więcej ludzi. Przegra ten, kto pierwszy nie będzie miał pomysłu, w jaki sposób dołożyć konkurentowi. Szykuje się walka na śmierć i życie, w której nie zabraknie łez i krwi. Nie możemy się doczekać.

Zaproszenie do ringu wysłała Wyborcza. Redaktorzy dziennika wymyślili sobie, że od poniedziałku do czwartku publikować będą historie ludzi skrzywdzonych przez prasę brukową. Rubryka będzie nosić tytuł „Osaczeni przez tabloid”. Jak wyjaśniają na Czerskiej, cykl będzie jedną z formą promocji książki pt. „Tabloid. Śmierć w tytule”, wydanej przez Agorę. Nietrudno jednak dodać dwa plus dwa – w związku z ostatnimi wynikami: a) wyborów, b) sprzedaży gazet, szefom Gazety musiało się zrobić ciepło. Patrząc pod tym kątem, przyjęcie bardziej ofensywnej strategii i atak na konkurencję, nie powinien nikogo dziwić.

Super Express podjął rękawice niemal natychmiast. Odpowiedział cyklem „Niszczeni przez Gazetę Wyborczą”. Przykładowo ostatnio w tabloidzie mogliśmy przeczytać ckliwą historię Tomasz Sedlera, byłego rzecznika prasowego łódzkiego pogotowia, a według Wyborczej ojca chrzestnego głośnej afery „Łowców skór”. Jednak sąd oczyścił tego człowieka ze wszystkich zarzutów. Według doniesień Superaka, Sedler był prześladowany przez dziennik również później, gdy próbował założyć własny biznes. W rezultacie dziś żyje na skraju ubóstwa.

Wet za wet. Jesteśmy autentycznie ciekawi, kto pierwszy wystrzela się z pomysłów i padnie deski. Jakieś typy?

Być może ktoś z was powie, że to wojna rodem z piaskownicy, w którą – jakkolwiek patrzeć – duże tytuły nie powinny się angażować. Zapewne zgodzilibyśmy się, gdy nie fakt, że dostrzegamy pewne plusy. Po pierwsze: pokaże ona skalę problemu wynikającego z nierzetelnego dziennikarstwa. Po drugie: wydaje się, że dziennikarze zajęci odgrzebywaniem starych spraw, będą mieli mniej czasu, by krzywdzić kolejne osoby.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑