Kto zyskuje na zbiórce używanej odzieży? Na pewno nie potrzebujący

Opublikowano Czerwiec 4, 2013 | przez Diabeu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Może jeszcze tego nie wiecie, ale uliczne zbiórki używanej odzieży to potężny biznes, kontrolowany przez duże firmy i pozostający w obrębie zainteresowań mafii. Do potrzebujących trafia tylko mały ułamek towaru, takie swoiste resztki.

Chciałbym uwierzyć, że świat jest piękny, a ludzie wspaniali, bo bezinteresownie stawiają na ulicach wielkie pojemniki na używaną odzież, która później jest przekazywana potrzebującym. Jeszcze do niedawna sam nie czułem w tym podstępu. Pakowałem do tych pojemników ciuchy, które dla mnie były już nieprzydatne, a wiedziałem, że dla kogoś innego mogą być bardzo cennym darem. I wiecie co? Prawdopodobnie dałem się wydymać jak dziecko.

Okazuje się, że temat nie jest nowy, ale być może nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą, więc ku przestrodze informuję: zbiórką używanych ubrań nie zajmuje się ani Caritas, ani nawet PCK. Za tym interesem stoją duże, prywatne firmy, które większość zdobytego w ten sposób towaru sprzedają do sklepów z używaną odzieżą na wagę. I koszą na tym gruby hajs. Sytuacja jest więc taka, że zwykli ludzie, tacy jak ja i wy, zapierdalają z ciuchami do tych ulicznych kontenerów, przekonani, że w ten sposób robią coś dobrego dla bliźnich w potrzebie. A tak naprawdę pakują kasę do kieszeni spasionych skurwysynów, którzy potęgę swojego biznesu zbudowali na wprowadzaniu ludzi w błąd i żerowaniu na ludzkim nieszczęściu. Oni pewnie mają to w dupie, ale ja nie czuję się z tym dobrze.

Zbiórką używanej odzieży w Polsce zajmuje się kilka firm, do których w sumie należy kilkadziesiąt tysięcy kontenerów rozstawionych na terenie całego kraju. Dobrze wiecie, jak one wyglądają, prawda? Na niektórych można nawet zauważyć logo Caritasu, który z jedną z takich firm ma podpisaną umowę. Na mocy tej umowy organizacja charytatywna otrzymuje co miesiąc określoną kwotę pieniędzy na realizowanie swoich celów, ale nie chce zdradzić, ile dokładnie. Poza tym wspomniana firma przekazuje Caritasowi część zebranej odzieży, która trafia następnie do najbardziej potrzebujących. Niby wszystko ładnie pięknie, ale te dary dla ubogich stanowią tylko mały ułamek z tego, co tak naprawdę ląduje w tych pojemnikach.

Co dzieje się z resztą odzieży, przekazywanej przez ludzi dobrej woli? Oficjalnie trafia ona do Azji i Afryki, a tak naprawdę można znaleźć ją w rodzimych lumpeksach, które często przyciągają klientów na slogan „odzież z Zachodu”. Tyle że „Zachodem” jest w tym przypadku jak najbardziej polski kontener na używane ubrania, często ustawiony na tym samym osiedlu za najbliższym rogiem.

Ten biznes jest wart setki milionów złotych, więc w sumie nic dziwnego, że również i on został dosięgnięty przez twardą rękę rynku. Zbiórką używanych ubrań interesują się nawet gangi, które często i gęsto okradają stojące na ulicy pojemniki. Mają na to swoje sposoby. Zdarzają się też grubsze gangsterskie historie, jak na przykład zamachy na kierownictwo i prezesów tych wszystkich odzieżowych potentatów. Wspominałem już przecież, że chodzi w tym wszystkim o naprawdę duże pieniądze.

Ostatecznie więc na całym tym biznesie zyskuje bardzo dużo osób, szkoda tylko, że najmniej te, które najbardziej tej odzieży potrzebują.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑