Witajcie w brudnym świecie włoskiej mafii

Opublikowano Sierpień 31, 2014 | przez Tomas

01_gomorra_ansa

„Makaroniarze”, skutery, giwery, karabiny, wąskie uliczki, spaghetti. No i mafia. Mafia, która ma do wyrównania rachunki i walczy o jak największe wpływy na rynku narkotykowym. Witajcie w świecie włoskiej przestępczości – bez ubarwiania, koloryzowania, efektów specjalnych i dopisywania historyjek, które utworzą piękniejszy obraz. Niekiedy okrutna, niekiedy brutalna, zdecydowanie bezwzględna… „Gomorra” to dziś moje największe serialowe odkrycie.

Kilka lat temu strasznie zaimponował mi Roberto Saviano. Facet, mając 27 lat, spłodził jedną z najlepszych książek, jakie zostały napisane w XXI wieku. Pokazał bowiem w jaki sposób i na jakich zasadach działa neapolitańska kamorra, ujawnił nazwiska najważniejszych w systemie ludzi i to, czym dokładnie się zajmują. Sprzedał kilka milionów egzemplarzy. Trudno o większy sukces w branży dziennikarskiej. Zawodowe spełnienie marzeń.

Ale – jak zapewne część z was pamięta – Saviano na laurach nie osiadł. Zamiast tego schował się w nieznanym miejscu, w ukryciu z najbliższą rodziną, bo mafia wydała na niego publiczny wyrok śmierci. W jednym z wywiadów powiedział o życiu w ciągłej niepewności, strachu, o tym że… nie wolno mu nawet zjeść w spokoju na ulicy loda. Bo opinia publiczna stwierdziłaby, że przy ochronie ma jak w raju. I w takiej sytuacji ciśnie się na usta tylko jedno pytanie…

– Tak, czasami tego wszystkiego żałuje – powiedział któregoś razu Saviano.

I za to wszystko ceniłem go sobie bardzo wysoko. Te kilka lat temu, jeszcze jako licealista, jego książkę przeczytałem dwa razy. Kiedyś na podstawie książki nakręcono film – podobno bardzo przeciętny, chociaż jeszcze nie widziałem. Widziałem natomiast najprzyjemniejszą niespodziankę 2014 roku: kapitalny serial „Gomorra”. Ja sam oglądając go czuję satysfakcję: oto kolejny dowód na to, że jego niesamowita robota nie poszła na marne.

Nie zobaczycie tutaj bohatera, który w ostatniej sekundzie ratuje świat. Nikt też nie skacze w obronie drugiej osoby przed zmierzającą prosto w serce kulką. Te kulki właśnie rozdawane są tylko wtedy, gdy jest to konieczne – gdy trzeba pokazać siłę, ale przeważnie nad słabszym czy próbującym podskoczyć; nie zaś tym, którzy faktycznie mogą się odegrać.

Pamiętam, że Saviano na papierze oddał ten klimat włoskiej mafii kapitalnie. I teraz na ekranie jest równie dobrze, może momentami nawet lepiej: siadasz przed telewizorem i momentalnie wchodzisz w ten świat. Czujesz tę obawę przed zadarciem z niewłaściwymi ludźmi. Czujesz ten ciążący na sobie obowiązek ochrony najbliższej rodziny. Wiesz, że nawet najmniejsze kiwnięcie palcem bossa oznacza konieczność wykonania zadania. Czujesz to gryzące sumienie przy wykonywaniu wyroku na bogu ducha winnej osobie. Jesteś świadom, że bycie w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze kończy się zawsze tak samo. Cokolwiek myślisz, zachowujesz to dla siebie. Rozumiesz, że nawet cień podejrzeń, że działasz jakkolwiek na boku, to wyrok samobójczy. Ale przede wszystkim wpadasz po uszy w świat, w którym pieniądze, władza i wzbudzany respekt mają tak piękny zapach.

Komentarze

Klimat włoskiej mafii
Nieprzewidywalność zdarzeń
Emocje gry o życie
Odtworzenie atmosfery ulic Neapolu

Podsumowanie: Książka Saviano zrobiła na mnie spore wrażenie. Nakręcony na jej podstawie serial jest równie dobry, a kto wie, może i nawet lepszy...

4.3


Ocena użytkowników: 4.6 (6 głosów)

Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑