Kultowa Grzeszczak, czyli ten szalony język polski

Opublikowano Maj 15, 2014 | przez ZP

grzeszczak

Jeszcze nie zdążyłem dobrze się przebudzić – poranna kawa wciąż niezaparzona, bułki niepokrojone, serek homogenizowany nadal zamknięty – a już popadłem w poważną zadumę. Odpalony nieopatrznie przed śniadaniem plotkarski portal pisze do mnie tak: „(…) kultowa piosenkarka Sylwia Grzeszczak (…)”.


Specjalnie przytaczam tylko drobny fragment tekstu bo nie o jego treść tu chodzi, a o jedno słowo, kultowy mianowicie.

Oto siedzę w samych bokserkach i jakimś lichym, spranym podkoszulku i myślę: czy aby ten przymiotnik zastosowany został właściwie? To znaczy na pewno tak, zdanie napisane jest poprawnie, ale już wyraz użyty chyba błędnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że po słowie kultowy użyto nazwiska Grzeszczak, a imienia Sylwia.

Kultowy to może być w świecie muzyki Bob Dylan, ale nie laska, która sprzedała paredziesiąt tysięcy płyt, dała kilka średniej wielkości koncertów, a na scenie muzycznej jest zaledwie od kilku lat. Poza tym, ciężko wyznawać kult kogoś, kto wyśpiewuje takie frazy:

Zrób co się da, co tylko się da,
Niech nasza bajka trwa,
Chcę jak księżniczka z księciem mknąć po niebie.
Przez siedem mórz, gór, ulic i rzek,
Gdy inni mówią „nie”,
Będziemy biec do siebie.

Ok, zostawmy tą biedną Grzeszczak, ponieważ tak naprawdę nie o nią tu chodzi – choć niewątpliwie jest to wokalistka w najlepszym wypadku przeciętna – a o to, że na tym dziwnym świecie nie potrzeba już ani krzty talentu ani żadnych poważnych dokonań, co by zyskać przed nazwiskiem odpowiedni przymiotnik. I problem ów nie tyczy się tylko muzyki, a właściwie każdej dziedziny życia.

Przykładowo: włączam platformę NC+, patrzę na jakiegoś ligowego grajka, z twarzy idiota, z ciała raczej sportowiec-hobbysta – koszulka opina mu wyraźnie zaokrąglony bełcun – a tymczasem sympatyczny gaduła Maciuś Murawski mówi o nim per „znakomity”.

Słucham tego z niedowierzaniem, a jednocześnie rodzącym się w głowie pytaniem: skoro ekspert telewizyjny w tenże sposób rozpływa się nad piłkarzem nawet nie średnim, a po prostu słabym, jakich słów użyłby w odniesieniu do Leo Messiego? Czy w ogóle znalazłby przymiotniki, którymi da się opisać argentyńskiego geniusza, czy po prostu w szale tworzenia poszedłby w stronę Białoszewskiego Mirona i zaczął wymyślać neologizmy?

Język polski jest piękny. I jak wszystko co wyjątkowo urodziwe bywa niebezpieczny i zdradziecki. A skoro tak, należy używać go z głową.

Myślącą, a nie wegetującą.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑