Kto zasługuje na miano współczesnego bohatera

Opublikowano Maj 20, 2014 | przez ZP

Tall woman and short man embracing

Czasem zastanawiałem się, kto jest największym twardzielem? Żołnierze służący na trudnej misji? Triathloniści zaliczający Ironmana? A może lekarze przyjmujący ciężkie przypadki na intensywnej terapii? Do minionego piątku miałem problem z odpowiedzią. Teraz już wiem: kozakami numer jeden są kolesie, którzy spotykają się na co dzień z… wysokimi kobietami.

Sytuacja wyglądała tak: umówiłem się na kolację z dobrą koleżanką. Ja mierzę 180cm, ona – 178. Nie dość, że dziewczyna jest zgrabna, ładna i powabna, to jeszcze lubi szpilki. Wysokie.

Dopóki jedliśmy i rozmawialiśmy, wszystko było ok. Wystarczyło jednak, że podnieśliśmy nasze sympatyczne zadki z krzesełek i zaczęła się jazda; rytm życia restauracji został przerwany. Kelnerzy przypatrywali się nam z kpiącym uśmiechem, kilku Brytoli przy stoliku obok nie bawiło się w dyplomację i z właściwym sobie urokiem podchmielonych idiotów zaczęło komentować różnicę wzrostu, zauważyłem też, że staliśmy się obiektem zainteresowania trzech dzierlatek, które wyszły na wieczorny podryw. Sprawić, że przestały gadać o penisach, a zaczęły o nas – duża rzecz.

Po opuszczeniu lokalu sytuacja wcale nie uległa poprawie. Musiałem odprowadzić dziewczę jakieś półtora kilometra do metra, a że szliśmy Nowym Światem oraz Chmielną, to widownię miałem cokolwiek spektakularną. Ludzie w naprawdę różnym wieku, ludzie różnego wyznania, ludzie dobrze i źle ubrani, ludzie mniej lub bardziej wstawieni, wszyscy oni patrzyli na nas jak na zjawisko. Na obliczach jednych malował się wyraz twarzy w stylu „współczuję ci, stary”, miny innych wręcz „krzyczały” do mnie: „wyglądasz przy tej lasce niepoważnie, to się nie może udać”. Dostrzegałem to wszystko dokładnie i za cholerę nie mogłem skupić się na monologu znajomej, w głowie miałem tylko jedną myśl: prostuj się, chłopie, może wtedy nie będziecie aż tak rzucać się w oczy (różnica pomiędzy nami wynosiła jakieś 10 cm na „korzyść” koleżanki).

Kiedy powiedzieliśmy sobie do widzenia, poczułem taką ulgę jakbym właśnie dostał test na HIV z negatywnym wynikiem. Serio, odetchnąłem w śródmieściu stolicy tak głęboko, że zapewne słyszeli mnie i mieszkańcy Kabat.

Chwilę potem naszła mnie taka oto myśl: skoro pół godziny z wyższą babką (w tym przypadku wyższą na szpilkach ale przecież zdarza się, że dziewczyna jest od swojego faceta roślejsza i bez nich) oznacza aż takie psychiczne katusze, to jak, na Boga, musi wyglądać całe życie z takową?! Czy ci biedni mężczyźni są uzależnieni od jakich antydepresantów, co by jakoś przetrwać? A może zapijają smutki w alkoholu? Ewentualnie jest nadzieja, że co cwańsi z nich nie kierują swej atencji w stronę używek, a zamiast tego skupiają się na kooperacji ze zdolnym szewcem, który do każdych nowych butów jest w stanie wykonać grubą, podwyższającą wzrost i zmniejszającą kompleksy podeszwę.

Tak czy tak – ci panowie są bohaterami naszych czasów. Wojacy, triathloniści czy medycy, jakkolwiek pracowici by nie byli, nie mierzą nawet w połowie tak… wysoko, jak oni.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑