Legendarna rezydencja Playboya na sprzedaż. Macie pożyczyć 200 baniek?

Opublikowano Styczeń 12, 2016 | przez lucky bastard

A view of the Playboy Mansion in Los Angeles

Chyba nie ma świecie zdrowego faceta, który nie chciałby zamieszkać w tym miejscu. Nawet nie chodzi o to, by zapakować wszystkie swoje klamoty i wnieść się tam na stałe – dwutygodniowa kolonia też by nas urządzała. Ba! Jeden wieczór w domu – np. słynne Pidżama Party – również powinien dostarczyć widoków i przeżyć, które zapamiętalibyśmy na całe życie. Słynna rezydencja Playboya w Los Angeles – symbol szeroko rozumianego hedonizmu – została wystawiona na sprzedaż.

Oczywiście możemy sobie tylko pomarzyć o kupnie, podobnie zresztą jak i całkiem szerokie grono milionerów, bowiem starszy jegomość i aktualny lokator rzucił cenę z kosmosu. Playboy Mansion można nabyć od ręki, tylko jeśli jesteś w stanie wyłożyć na stół jakieś… 200 milionów dolarów! To grubo powyżej rynkowej wartości nieruchomości. Ta jeszcze kilka lat temu szacowana była na 50-60 milionów. Z kolei analitycy, którzy uwzględnili również legendę tego miejsca, wspominają o tym, że 80-90 dużych baniek byłoby bardziej na miejscu.

No  dobra, ale co dostajemy w zamian? Zacznijmy od tego, że jest to chałupa, której mury widziały wiele i pewnie jeszcze wiele zobaczą. Miejsce jest wręcz stworzone do uprawiania uciech życia doczesnego, więc tylko wyjątkowa ofiara losu (a takie zazwyczaj nie mają 200 baniek pod ręką) nie potrafiłaby podtrzymać zwyczajów wprowadzonych przez poprzedniego właściciela. O tym miejscu pisano książki, kręcono filmy, śpiewano w piosenkach. Tyle. Legenda.

Pomijając całą tę otoczkę, to po prostu bardzo fajna posiadłość. 1858 metrów kwadratowych posiadłości, 29 pokoi. Do tego słynna na cały świat grota, basen, kort tenisowy, piwniczka pełna zacnych trunków, sala kinowa, dom gier – generalnie więcej rzeczy, niż do szczęścia potrzeba. Specjaliści twierdzą, że przydałby się jakiś remoncik w celu odświeżenia wnętrz, które pamiętać mogą nawet lata 60., ale dałoby się przeżyć i bez tego.

No i jest jeszcze jedna ważna sprawa, dla niektórych problematyczna, dla nas genialna i podnosząca wartość przybytku. Kupując willę, musisz zgodzić się na obecność współlokatora. Blisko 90-letni Hugh Hefner nie ma zamiaru wynieść się z rezydencji, w której mieszka od 1971 roku. Nowy właściciel będzie miał zakaz wstępu (we własnym domu!) do kilku pomieszczeń, w których rządzić będzie ciągle, aż do swej śmierci twórca potęgi Playboya. Ktoś, kto wyłoży fortunę może w związku z tym odczuwać lekki dyskomfort.

Ale Hefner to podobno ugodowy współlokator. No i sprowadza do domu wiele lasek.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑