Literacka hiena w natarciu, czyli Pakosińska (prze)pisze książkę

Opublikowano Styczeń 27, 2014 | przez Drysus

 pakosinska

Nie przejąłem się informacją, że Pakosińska w swoim literackim debiucie popełniła plagiat. Początkowo w ogóle nie zwróciłem na te sprawę większej uwagi. Jasne, plagiat jest zły, żenujący i świadczy przede wszystkim o intelektualnej ułomności plagiatora, ale mimo to nie jest już dla mnie szokujący. Czyżby ta znieczulica wzięła się stąd, że plagiat jest zjawiskiem coraz powszechniejszym? Pewnie tak, bo stykam się z nim na co dzień w pracy czy na studiach (o, tam to zwłaszcza!). Informację o Pakosińskiej wpuściłem więc jednym uchem, a wypuściłem drugim.

Kilka dni temu temat wrócił do mnie sam, kiedy najpierw przeczytałem kretyńskie tłumaczeniach pseudo-pisarki. Właściwie powinienem napisać złodziejki, bo skoro bezczelnie zapierdoliła blogerom połowę książki – z Wikipedią i innymi źródłami wyjdzie pewnie 2/3, albo i lepiej – to możemy mówić tylko i wyłącznie o kradzieży.

Piszę o tym nie dlatego, że nie lubię Pakosińskiej i nienawidzę kabaretu. Mam po prostu wrażenie, że sprawa przeszła zupełnie bez echa. A przynajmniej bez należytego rozgłosu, bo mamy do czynienia nie tylko z wybitnie bezczelną kradzieżą i durnymi wyjaśnieniami, ale szerszym problemem, który próbuje się zamieść pod dywan.

I Pakosińska jest tu tylko przykładem, bo strzelam w ciemno, że takich „Pakosińskich” jest na półkach Empików zdecydowanie więcej, tylko nie wszyscy spadają z nich z hukiem po spektakularnym zdemaskowaniu. Wiecie jak wygląda proces (prze)pisania książki u takich osób? Ja widzę to tak: siedzi sobie jakaś przykładowa Pakosińska na kanapie i dochodzi do wniosku, że trzeba się pokazać i napisać książkę, bo to dziś przecież takie modne (no i ileż można żyć, robiąc z siebie durnia – nie zawsze w pozytywnym tego słowa znaczeniu?). Hmm, tylko o czym tu pisać? Gotowanie zaklepała blondyna, o życiu rozpisała się już Kasia Cichopek (…), Smoleńsk też już był…Wiem! O Gruzji! Super, lubię Gruzję, napiszę o Gruzji…

– Kaśka, kurwa, przecież ty ani pisać nie potrafisz, ani o Gruzji nic nie wiesz! Byłaś ze trzy razy częściej niż w Sandomierzu i tyle! – wyrywa się głos rozsądku, który już po chwili dostaje obuchem w łeb:

– No i co z tego? Przecież inni byli. W Internecie poszukam i napiszę!

No i napisała. A raczej przepisała, bo o ile wcześniej ludzie myśleli, że „zapożyczyła” tylko fragmenty, o tyle dziś już wiadomo, że mówimy o przynajmniej połowie książki. Całość zdemaskowali autorzy bloga „Oblicza Gruzji”, Artur Bińkowski i Anna Janicka-Galant, którym Pakosińska ukradła teksty (zresztą nie tylko im) i umieściła w swojej książce. Najgorsze, że w tym miejscu historia… dopiero się zaczyna, bo pseudo-autorka nie dość, że jest po prostu złodziejką, to jeszcze – jak już wcześniej wspomniałem – bezczelnymi tłumaczeniami próbuje zrobić z ludzi idiotów.

– Taka rzecz się wydarzyła, jest oczywiście dla mnie strasznie przykra, ale od razu mówię: książkę napisałam ja, bo oczywiście pojawiają się takie historie, że ktoś to napisał – tłumaczyła na antenie TVN Pakosińska, która zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, co zrobiła. – Sytuacja jest bardzo prosta do wyjaśnienia. Przejęta debiutem po prostu nie zamieściłam prawidłowych oznaczeń w tekście, które powinny oczywiście być. Mówię tu o przypisać i cytatach. To jest na pewno błąd debiutanta, ale od razu mówię, że historia jest moja i tu będę napierała – twierdzi KP.

Najbardziej podoba mi się jednak inne wypowiedziane przez nią zdanie: – Omyłkowo nie oznaczyłam niektórych cytatów, a część była opisana niepoprawnie.

Dopuścić się plagiatu to jedno, ale żeby po niepodlegającym dyskusji zdemaskowaniu (szczegóły TUTAJ) jeszcze perfidnie kłamać w żywe oczy!? „Przejęta debiutem po prostu nie zamieściłam prawidłowych oznaczeń w tekście”!? Czyś ty, kobieto, z drzewa spadła!? Buchnęła pół bloga i rzuciła z rozkoszą rzuciła, że zapomniała zaznaczyć, iż to jednak nie jej. A podpisała się tak po prostu, z rozpędu. Wiecie, „błąd debiutanta”. Jak ci buchnie sprzed bloku samochód to się przypadkiem nie zdziw. Przecież to nic złego. Po prostu jej się zapomniało, że to twój.

Mam wielką nadzieję, że Pakosińska zapłaci naprawdę konkretne odszkodowanie za kradzież, której się dopuściła. Proponuję na wstępie oddać każdą zarobioną ze sprzedaży książki złotówkę, bo to jednak wstyd, żeby kradzione wydawać.

A korzystając z okazji przestrzegam całą branżę muzyczną, bo nasza artystka przepisywaczka właśnie została wokalistką zespołu „Leszcze”…

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑