Logan, czyli krwawe pożegnanie Wolverine’a

Opublikowano Marzec 14, 2017 | przez lucky bastard

pobrane

Filmy o superbohaterach przeszły długą drogę. Kiedyś były pośmiewiskiem. Później odkurzył je „Batman” Tima Burtona, ale wkrótce znowu przyszło gorsze, za sprawą płaskich „Spidermanów” i innych „Daredevilów”, nie mówiąc o „Kobiecie kot”. Ktoś jednak pewnego dnia doszedł do wniosku, że superbohaterowie zyskają na byciu mniej… super. Stali się ludzcy, stali się złożeni, mieli nałogi, problemy psychiczne, dylematy moralne, etyczne. Z tego trendu narodziła się choćby znakomita trylogia „Batmana” Christophera Nolana czy „Deadpool”. Z tej gałęzi wywodzi się również „Logan”, czyli pożegnanie Wolverine’a. I wybaczcie – mamy czasami wrażenie, że chciałby być poważniejszy od Szekspira.

Jeśli chcielibyście zabrać na ten film dziewczynę, żonę – lepiej nie. O seansie dla dzieciaków nawet nie myślcie. Akcja jest bardzo dobra: chociażby rajd limuzyną prezentuje się kapitalnie, ale wszelkie walki to po prostu film gore. Kojarzą się nie z Hollywood, ale z „Cannibal Holocaust”.. Dziesięcioletnie dziecko odcinające komuś głowę, a potem ją kopiące? Mamy. Kilka minut festiwalu przebijania głów, wywlekania mózgów, odcinania kończyn, ocean juchy lejący się z ekranu? Na miejscu. Typowy slasher nie wytrzymuje porównania, jest leciutki jak odcinek „Przyjaciół”. Wiemy, że Hollywood przesadzał z ugłaskiwaniem filmów tak, by dostały jak najniższą kategorię wiekową. Tu nie poszli na kompromis i szacunek za odwagę. Ale naszym zdaniem pojechali za bardzo w drugą stronę. Naprawdę, wciągała nas fabuła, ciekawiły nas losy bohaterów, ale sceny akcji stały się z czasem ledwo jadalne: wiedzieliśmy, że po prostu kolejny raz zostaniemy od stóp do głów zarzuceni krwią i flakami. Po co? Już pierwsza scena wita nas totalną rąbanką.

Oczywiście, że dobrym kierunkiem jest wzięcie poważniejszego ujęcia na superbohaterów. Z drugiej strony, zwykle w tych filmach ów bohater miał też jakieś momenty wytchnienia. Logan ani na chwilę – cały czas brnie przez piekło. Opcje są tylko trzy: jest źle, jest chujowo, jest krwawo. Torturują mu przyjaciół, brutalnie mordują tych, którzy odważyli się mu pomóc, a on sam ciągle lawiruje na skraju przepaści, ciągle jest w depresji, ciągle rozmyśla o samobójstwie, marzy o śmierci. Jeśli ktoś był na Dr Strange i podobała mu się otoczka tamtej produkcji, czyli fajna akcja z mrugnięciem oka do widza i dobrym humorem, niech na Logana nie idzie – to jest zupełnie inna para kaloszy. Zamiast wygodnych Adidasów, średniowieczne obuwie pokutne.

ALE przecież w kinie nie chodzi tylko o to, żeby się pośmiać. Tak, Wolverine to postać, która czasem w filmach była  – by tak rzec – niedoszacowana, potraktowana średnio poważnie i może dlatego też twórcy uznali, że trzeba zakończenie zrobić po bandzie. Zawitać na drugim biegunie. Nie można odmówić filmowi brudnej, ciężkiej, ale klimatycznej atmosfery. Nie można odmówić tego, o co przecież w kinie chodzi – podczas seansu cały czas zadajesz sobie pytanie: co zdarzy się dalej? Jak to się wszystko skończy? Współczesne kino potrafi być schematyczne, Logan, przez to, że cały czas ma – kolokwialnie mówiąc – przesrane, tym schematom skutecznie się wymyka.

Należy oddać też filmowi, że zadaje poważne, naprawdę poważne pytania. Takie, które pasują do ram działalności superbohatera, ale bez trudu można je odwołać do całej rzeszy osób. Logan cały czas zastanawia się: czy ja jestem złym człowiekiem? Zabijam wrogów, zabijam tych, którzy chcą dosięgnąć mnie i moich najbliższych. Ale przecież i tak odbieram życie, moja motywacja mnie nie broni. Logan jest emocjonalnie rozrywany na strzępy, pogrążony w głębokiej depresji, a zarazem musi wypełnić klasyczną misję „sam przeciw wszystkim”. Jeśli ktoś Hugh Jackmanowi z jakichkolwiek przyczyn odmawiał talentu, tak po tym filmie skutecznie będzie musiał się zamknąć.

Aha, film podobno jest dostępny z dubbingiem. Mniej balibyśmy się wybuchu epidemii dżumy.

Komentarze

gra aktorska
fabuła
akcja
Hektolitry krwi płynące z ekranu

Podsumowanie: Jeśli ktoś był na Dr Strange i podobała mu się otoczka tamtej produkcji, czyli fajna akcja z mrugnięciem oka do widza i dobrym humorem, niech na Logana nie idzie - to jest zupełnie inna para kaloszy. Zamiast wygodnych Adidasów, średniowieczne obuwie pokutne.

4.3


Ocena użytkowników: 4 (7 głosów)



Back to Top ↑