„Łotr 1”, czyli historia wielkiego poświęcenia Rebelii

Opublikowano Grudzień 18, 2016 | przez lucky bastard

Film Łotr-1-1

Opublikowano Grudzień 18, 2016 | przez lucky bastard

0

To zawsze spore ryzyko – wziąć się za bary z kultowym filmem i spróbować w jakiś sposób go uzupełnić, nakręcić historię w podobnym nastroju i klimacie. A taką właśnie próbą ma być seria „Gwiezdne wojny – historie”, której pierwsza część w postaci „Łotra 1” właśnie weszła do kin. Czy była to udana próba? Musimy napisać, że zdecydowanie tak!

Przede wszystkim to film, który można oglądać niezależnie od pozostałych części, bo stanowi oddzielną historię, która ma swój początek i koniec. Ale rzecz jasna jest to zdecydowanie większa gratka dla miłośników „Gwiezdnych Wojen”, którzy dostają pozycję pełną smaczków, dyskretnych nawiązań oraz odpowiedzi na pytania, które mogły im towarzyszyć nawet od lat 70. Wiadomo, nie jest to kolejny epizod, twórcy zaznaczają to chociażby poprzez rezygnację z charakterystycznych napisów z początku filmu, które wprowadzają widza w fabułę. Bo tak naprawdę sytuacja panująca w tamtym momencie w Galaktyce została już precyzyjnie opisana w filmie „Nowa nadzieja”.

Klimat „Łotra 1” w efektowny sposób nawiązuje właśnie do tamtego okresu „Gwiezdnych Wojen”, widać dbałość o szczegóły jeśli chodzi czy to o modele statków kosmicznych czy też o stosowaną broń. Z jednej strony fani całej serii z góry wiedzą, jak wszystko się zakończy, z drugiej – po barwach i klimacie filmu od razu widać, że nie będzie to historia z tych najbardziej pozytywnych. Ale to też w fajny sposób oddaje położenie całej Rebelii w tamtych czasach, przytłaczającą beznadzieję wobec rozrastającego się Imperium oraz strach przed jego najstraszniejszą bronią, czyli Gwiazdą Śmierci.

„Łotr 1” jest także cennym wzbogaceniem zdarzeń, które obserwowaliśmy w „Nowej nadziei”, wreszcie tłumaczy pewne rzeczy i sprawia, że niektóre zdarzenia z tamtej części momentalnie stają się jakby mniej naiwne. Jeżeli do tej pory dziwiliście się, jakim cudem Gwiazda Śmierci została w taki, a nie inny sposób zniszczona, to właśnie dostajecie wszystkie odpowiedzi. I możecie zobaczyć, jak wiele kosztowało to poświęcenia i jak wiele istnień, nie tylko ludzkich.

Najnowsza odsłona „Gwiezdnych wojen” pełna jest świetnych ról, odgrywanych między innymi przez Diego Lunę, Felicity Jones, Foresta Whitakera czy Madsa Mikkelsena. Taka aktorska śmietanka nadaje filmowi charakteru, niejako podkreśla także rangę wydarzeń prezentowanych przez twórców. Nie sposób też nie wspomnieć o rewelacyjnym K-2SO (Alan Tudyk) oraz niewidomym mnichu (Donnie Yen), granym przez faceta, który i w realnym świecie naprawdę potrafi się bić. Dzięki niemu postać kapłana ogląda się z prawdziwą przyjemnością, a jego walki ze szturmowcami należą do najbardziej efektownych scen całego obrazu.

Co więcej, wspomniany mnich w fajny sposób uosabia moc z tej jasnej strony, której w tamtym czasie w Galaktyce tak bardzo brakowało. Nie jest to moc bezpośrednia i tak ewidentna, jak chociażby ta, którą reprezentuje Darth Vader, ale w pewien sposób pokazuje, że i po właściwej stronie wojny są ludzie szczególnie uzdolnieni (co przecież świetnie wiemy z innych części). Dzięki niewidomemu kapłanowi czujemy, że walka Rebelii jest w jakimś sensie wyjątkowa, i że stoi za nią coś więcej. Twórcom udało się ukazać jasną stronę mocy niejako… bez pokazywania mocy. I to też jest ogromna siła całego filmu.

Bo to właściwie nie moc jest tematem tej części „Gwiezdnych Wojen”, ale pełna dramatów i poświęcenia historia członków Rebelii.

Komentarze

umiejętności Donniego Yena
humor K-2SO
skala poświęcenia Rebelii
masakra w wykonaniu Vadera

Podsumowanie: "Łotr 1" to pozycja zarówno dla fanów dobrego kina, jak i fanów serii "Gwiezdne Wojny". Każdy znajdzie w nim coś dla siebie.

4,5


Ocena użytkowników: 3.3 (23 głosów)

Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑