Uwielbiam Cię, dlatego… nie chcę się z Tobą przespać

Opublikowano Kwiecień 26, 2013 | przez ZP

przyjazn

Jest jak Yeti – wszyscy o niej mówią, ale nikt nigdy jej nie widział. To zdanie sceptyków. Optymiści natomiast uważają, że owszem, istnieje. I że może trwać przez lata bez seksu pomiędzy oboma stronami. Przyjaźń pomiędzy facetem, a kobietą.

10 % moich kolegów i 80 % koleżanek wierzy w to, że chłopak i dziewczyna mogą się kumplować. Skąd ta dysproporcja? Po prostu większość pań uważa, że panowie są zdolni, by chodzić z nimi do kina, teatru czy na lody nie licząc na… loda. Panowie z kolei często sądzą, że prędzej czy później, nawet jeśli przyjaźń trwa kilka lat, najdzie ich ochota na dziabnięcie tej słodkiej niewiasty, z którą spędzają tyle czasu. Czy ten punkt widzenia jest aby na pewno słuszny? Z moich doświadczeń wynika, że zdecydowanie nie.

Mam cztery przyjaciółki. Dwie znam od piętnastego roku życia, łączą mnie z nimi bliższe relacje gdzieś tak od trzeciej klasy liceum. Trzecią spotkałem na początku studiów, a czwartą mając 25 lat. Teraz mam trzydzieści, więc każdą z tych dziewczyn „mam” obok siebie już naprawdę szmat czasu. Bywałem z nimi na kolacjach, koncertach, imprezach, ba, zdarzało nam się spać w jednym łóżku, ona w majtkach i staniku, ja w samych bokserkach i wiecie co? No właśnie… nic. Zero lizanka, macanka, o seksie nie wspominając.

W tym miejscu dodam coś istotnego:  żadna z tych kobiet nie wygląda jak któraś z sióstr Grycanek, dwie są naprawdę niezłe, a dwie bardzo ładne – jedna z nich była przez lata fotomodelką.

Dlaczego więc niczego nie próbowałem – spytacie. Jestem nienormalny? Wolę chłopców? Nie staje mi? Nie kręci mnie kolekcjonowanie nowych doznań? Nie x4.

Powód jest zupełnie inny: za bardzo cenię sobie te znajomości, żeby spieprzyć je  kontaktem fizycznym.

OK, możliwe, że seks z dziewczyną, z którą wiemy o sobie wszystko – a więc także to, co lubimy w łóżku – byłby fantastyczny. Raz, drugi czy trzeci mogłoby być genialnie, tylko pytanie: co potem? Jak wyglądałaby dalej nasza relacja? Moim zdaniem – nijak. Rozjebałaby się jak witraż trafiony pokaźnych rozmiarów kamieniem – błyskawicznie i na tysiące części, których nie sposób złożyć z powrotem.

Kilka parosekundowych orgazmów czy też lata zajebistej znajomości? Oto jest pytanie! Ja wybieram opcję numer 2. Albowiem mężczyźnie naprawdę są potrzebne przyjaciółki.

Doradzą Ci co zrobić, by ugasić pożar w trudnym związku, przyniosą gorący rosołek kiedy rozłożony przez grypę leżysz w domu i nie masz siły ruszyć małym palcem u stopy, zabiorą na zakupy, bo „Twoje jeansy są już tak przetarte, że zaraz wyjdą Ci na wierzch jaja”, poznają Cię z jedną ze swoich fajnych koleżanek, przypomną, że w mieście w sobotę gra Twój ulubiony zespół i tak dalej, i tak dalej. Prawdziwa przyjaciółka = niemal osobista asystentka. Piękna sprawa. Nie warta tego, by zniszczyć ją dla kilku chwil fizycznej rozkoszy.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑