Made in Polska. Pięć najgorszych gier komputerowych w historii

Opublikowano Styczeń 13, 2014 | przez Pato

FIFA 94, gdzie gole strzelało się podbiegnięciem do bramkarza i notorycznym naciskaniem spacji. Tomb Raider z kwadratowymi cyckami Lary Croft albo NBA 97, gdzie zamiast Jordana biegał Roaster Player. Ostatnio w „Vice” natknąłem się na fajny artykuł o grach sprzed epoki Playstation.

Produkcjach, które zapewniły nam szczęśliwe dzieciństwo w czasach, gdy na smak piwa mówiliśmy „ble”, a pierwsze lepsze narkotyki wydawały się przejściem na złą stronę mocy. Przeczytałem ten artykuł i dla kontrastu zacząłem zastanawiać się nad czymś innym. Nad grami, po których do dzisiaj nie mogę się otrząsnąć. Najbardziej czerstwe. W dodatku polskie. Tak, to będzie jeden wielki rzyg na produkcje znad Wisły.

Wilczy Szaniec – zatkać uszy, zamknąć oczy, a po piętnastu minutach dla dobra psychicznego najlepiej wyłączyć. Interesujący tytuł, całkiem dobry pomysł, ale wykonanie poniżej wszystkiego. To nie może być poważna produkcja, jeśli całą grę można przejść kucając, do rozwalenia czołgu wystarczy zwykły kopniak, a kobiety gadają głosem mężczyzn. Gra dla totalnych kretynów. Jeśli komuś wystarczy to, że można postrzelać do Niemców – proszę bardzo. Reszta – łapy z daleka.

wilczyszaniec(2)

Liga Polska Manager – marna podróbka kultowego Football Managera, gdzie piłkarz mógł mieć nawet 98 lat, a do polskiego czwartoligowca – przy odpowiednim zasobie gotówki – ściągało się Zidane’a i Figo. Porównanie tych dwóch gier to jak mawiał klasyk porównanie gówna z czekoladą. Odwzorowanie reali zerowe, grywalność żadna, a lista błędów tak długa, że można by temu poświęcić osobny tekst. Przykładowo – zmieniasz zawodnika z żółtą kartką, jego zmiennik za chwilę też dostaje żółtą i razem wychodzi… czerwona. Czerstwe to wszystko do bólu. I jeszcze ta tajemnicza ikonka, dzięki której można było kupować mecze… No dramat.

ligapolska

Poldek Driver – już sama nazwa odtrąca, a to co widzimy dalej to już festiwal miernoty, gdzie irytująca muzyka miesza się z kwadratową grafiką i fatalnym modelem jazdy. Gra dla dzieci poniżej siódmego roku życia. Może i fajny był zamysł, idea jazdy tworami polskiej motoryzacji brzmi całkiem OK, ale jak na 2003 roku to w wykonaniu szału nie ma. Gra wyprodukowana chyba tylko po to, żeby było co dołączyć do gazetki za tradycyjne 7,99.

poldekdriver

Polanie – podróbka Warcrafta, gdzie zamiast brygadą orków dowodziliśmy polskimi plemionami i pozyskiwaliśmy surowce z hodowli bydła. Znowu – brawa za pomysł i lincz za wykonanie. Jedna z najgorszych strategii, w jakie grałem. Pikseloza i masa błędów, jak to z klikaniem na krowę, która odzywała się ludzkim głosem mówiąc „jak karzesz”, a dla odmiany żołnierz ryczał „muuu”. Możliwe, że kolejne wersje były lepsze. Wolę tego nie sprawdzać.

polanie

Prawo Krwi – gra z 1995 roku, polskie Mortal Kombat, które, gdy dziś odtwarzam na Youtubie, przyprawia mnie o solidnego pawia. Fabuła – mafia wykradająca głowicę jądrową. Główny bohater – nakoksowany dresiarz z bramy. No i słynne trzy ciosy, dzięki którym gra jest tak przewidywalna, nudna i ogólnie bez sensu, że dużo więcej rozrywki znajdziecie na kurniku grając w warcaby.

prawokrwi

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑