McDonald’s pozbywa się sałatek. Wreszcie!

Opublikowano Czerwiec 5, 2013 | przez MB

sałatka

Pan McDonald ma głowę do interesów. Każdy dotychczasowy chwyt marketingowy działał na klientów jak lep na muchy. Fast foodowi noga powinęła się tylko raz, kiedy wprowadzał… wegetariańskie jedzenie.

Od początku było wiadomo, że zielenina w McDonaldzie jest jak worek azbestu w sklepie z zabawkami = nikt jej nie kupi. Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek poszedł do Maca i zamówił sałatkę? A czy jakikolwiek wegetarianin wszedł kiedyś do Green Waya i poprosił o schabowego?

Decyzja o wprowadzeniu „zielonych” potraw z pewnością podyktowana była naciskami ekologicznych organizacji oraz fanatyków zdrowego odżywiania. Nie dziwię się. Wegetarianie potrafią być strasznie upierdliwi, a i Pan McDonald pewnie ma ludzkie odruchy. Intencje były słuszne. Wiadomo jednak, co jest wybrukowane dobrymi chęciami. Sałatki stanowią jedynie 2-3% obrotów wszystkich restauracji w Stanach Zjednoczonych.

sałatka karta

McDonald skupi więc swoją uwagę na hamburgerach i kanapkach z kurczakiem. Obecność takich składników jak sałata, pomidor czy ogórek będzie jedynie sygnalizowana w reklamach McWrapa. Z menu znikną sałatki owocowe, sałatki z orzechami włoskimi oraz sałatka cesarska. Klientela Maca to według badań ludzie średnio zamożni, którzy na posiłek wolą wydać mniej. Niestety, jedzenie wegetariańskie przeważnie jest droższe i pomijane w zamówieniach.

Menu McDonald’s uszczupli się nie tylko o warzywa i owoce. Ze względu na zbyt szeroką kartę dań, sięgającą aż 145 potraw, zniknie z niej wiele mięsnych wariacji. W 2007 roku Mac oferował jedynie 85 pozycji i prosperował znakomicie. Rozszerzenie oferty spowodowało dłuższy czas oczekiwania na posiłek. Gdyby zorganizowano zawody na najszybszą realizację zamówienia, Pan McDonald uplasowałby się na wstydliwym, najniższym stopniu podium.

Pierwsze miejsce – Wendy’s. Ich pracownicy uwijają się w 130 sekund. Drugie miejsce – Taco Bell. Tam ekspedienci serwują meksykańsko podobne żarcie w 150 sekund. Trzecie miejsce dla zdyszanego McDonalda. 189 sekund to wynik poniżej krytyki. Sporo gorszy niż w roku 2007, kiedy zapakowanie Bic Maca i nalanie dużej Coli zajmowało studentowi 167 sekund.

Tymczasem konkurencja nie myśli logicznie – w momencie, w którym McDonald’s rezygnuje z zieleniny, Burger King wprowadza nowe dania na jej bazie: wegetariańskie burgery. Szkoda, że nie uczy się na błędach mądrzejszego kolegi. Prędzej czy później Króla Burgerów spotka to samo.

Fast food to nie miejsce na zdrową żywność. Tam króluje wołowina. Klient przychodzi, zamawia cheesa i wychodzi. Nikt nie chce się babrać w pomidorach i oliwkach. Jabłek też nie potrzebuje, bo ma je pod nosem w osiedlowym warzywniaku. Maca najczęściej ma pod nosem, kiedy wraca najebany z imprezy i marzy tylko o tym, żeby wsunąć coś szybko i zaspokoić brutalną fazę gastro. Wtedy nawet weganie mają ochotę na mięcho.

Im to jednak ciężko będzie dogodzić. Za to dla tych, którzy tolerują nabiał, McDonald i inne sieciówki mogłyby wprowadzić hamburgery z zapiekanym serem. To pomysł nielichy i wszedłby gładko jak cztery gole Lewandowskiego.

Za granicą pewnie takie cudo już istnieje, bo moja dziewczyna kosmopolitka mocno liczy na to, że w końcu i w Polsce się pojawi. Przykładowo podczas pobytu w Berlinie zaobserwowaliśmy istnienie hamburgerów z camembertem oraz… parówkami. Dla porównania katowicki dworzec zaskoczył nas Snack Wrapem z jajecznicą. Obrzydlistwo.

Fast food to przede wszystkim burgery i frytki. Klient Maca z reguły jest konserwatywny i nieprzychylnie nastawiony do wszelakich nowości. Ukłon w stronę wegetarian jest miły, lecz nieopłacalny. Mimo mody na zdrowe odżywianie, Pan McDonald podejmuje więc słuszną decyzję. Dzięki niej jego restauracje ponownie staną się miejscem, w którym kawał mięcha można spożyć z dala od osądzających spojrzeń.

DSC_0980DSC_1259

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑